Tag "PAN"
Fascynują mnie mitochondria
Polski Nobel za wybitne osiągnięcia w dziedzinie biologii molekularnej i komórkowej
Prof. Agnieszka Chacińska – dyrektorka Międzynarodowego Instytutu Mechanizmów i Maszyn Molekularnych PAN (IMol PAN). Biolożka molekularna, zajmuje się biochemią komórek oraz molekularnymi aspektami biologii komórki, szczególnie biogenezą, transportem i degradacją białek mitochondrialnych oraz ich nieprawidłowym funkcjonowaniem prowadzącym do patologii. Członkini Europejskiej Organizacji Biologii Molekularnej Academia Europea, Niemieckiej Akademii Przyrodników Leopoldina.
Polska Akademia Nauk po raz pierwszy przyznała pani za wybitne osiągnięcia naukowe znaczącą nagrodę finansową w wysokości 400 tys. zł, którą nazywa siępolskim Noblem. Na co pójdą te pieniądze?
– Są do indywidualnego wykorzystania. W polskiej nauce często słyszy się narzekania na zarobki, więc taka nagroda daje po prostu większe możliwości i pozwala uniknąć presji finansowej. Bardzo się z niej cieszę. Dobrze, że i Polska ma taką nagrodę – na świecie jest bardzo dużo różnych nagród naukowych w różnych kategoriach. Liczę na to, że po tej pierwszej PAN będzie przyznawać regularnie kolejne zaszczytne wyróżnienia wraz z bardzo ładną, specjalnie zaprojektowaną statuetką.
Instytut IMol PAN ma charakter międzynarodowy. Czy znajduje to odzwierciedlenie w obsadzie pracowników?
– 50% zatrudnionych w PAN nie ma polskich paszportów. W naszej Radzie Naukowej działa m.in. amerykański biolog molekularny polskiego pochodzenia Victor Ambros, który stara się o polskie obywatelstwo. Razem z Garym Ruvkunem był współlaureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny w 2024 r. W 2014 r. był jednym z laureatów Nagrody Wolfa w dziedzinie medycyny. Mamy wśród stuosobowej załogi osoby z ponad 20 krajów, nawet z Indii. Czują się u nas dobrze, robią doktoraty, prowadzą badania i zostają liderami grup. Instytut IMol PAN, dokonując rekrutacji nowej kadry, wybiera najlepszych naukowców na wszystkich poziomach, w tym zwłaszcza na poziomie liderów grup. Nasz rada jest bardzo zaangażowana w ten ostatni proces.
Współczesne prace badawcze w biotechnologii są bardzo kosztowne. Początkowo programy te realizowaliście w ramach Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego. I były na to pieniądze.
– Wraz z koleżanką, a potem wicedyrektorką IMol zdobyłyśmy grant Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w ramach programu Międzynarodowe Agendy Badawcze ze środków Unii Europejskiej. Dostałyśmy prawie 40 mln zł na utworzenie programu ReMedy (Regenerative Mechanisms for Health). Teraz w instytucie PAN kontynuujemy prace, przenieśliśmy część aparatury zakupionej z grantu i nadal uzupełniamy nasze wyposażenie. Ale to był początek. Teraz wszystkie badania w instytucie są prowadzone w ramach grantów polskich, głównie z Narodowego Centrum Nauki, i europejskich. Trzeba pamiętać, że subwencje państwowe na takie badania nie są i nie powinny być wystarczające. Granty jako konkursy – o ile procedura selekcji zwycięzców jest prawidłowa – działają dużo lepiej, bo podnoszą poziom nauki. Instytut musi więc zabiegać o finansowanie, zwłaszcza gdy jego celem jest rozszerzanie wiedzy, i na tak wczesnym etapie nie może zaoferować praktycznego, a tym bardziej rynkowego spożytkowania swoich osiągnięć. Ale najcenniejsi w każdym instytucie naukowym są ludzie. Zdarzało się niekiedy, że obficie płynął strumień strukturalnych funduszy z UE, ośrodki akademickie kupowały sporo drogiej aparatury i… stała ona nawet nierozpakowana, bo zabrakło chęci i wiedzy, jak takie cacka właściwie spożytkować. W IMol PAN na czele grup badawczych stoją silne osobowości naukowe, mamy wystarczające oprzyrządowanie oraz mądrych i chętnych do pracy ludzi z całego świata.
Instytut ma ambicje wykorzystać najnowsze osiągnięcia nauk biologicznych w praktyce terapeutycznej. Obiektem waszego zainteresowania są mitochondria.
– IMol ma szersze zainteresowania naukowe. A mitochondria to obiekt zainteresowań kierowanej przeze mnie grupy naukowej. Śledzimy, co robi „maszyneria komórkowa”, na którą składają się także mitochondria, ważna część komórki, elektrownia całego organizmu, zwłaszcza mięśni i mózgu. Stąd żywe ciało czerpie swoją moc.
Choroby, proces starzenia i różne deficyty genetyczne odbierają nam część energii. Można temu przeciwdziałać?
– Nie wszystko da się naprawić i wyleczyć. Są wrodzone błędy w naszym kodzie genetycznym, z tym się rodzimy. Można jednak próbować ograniczyć dysfunkcje, opóźnić czy złagodzić symptomy. Nie bardzo jednak radzimy sobie z leczeniem chorób genetycznych. Zmiany w genomie, czyli kompletnej
Lewico, pamiętaj o IPN
Niedawno Sejm odrzucił kandydaturę pomazańca Karola Nawrockiego na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Odrzucił… i znów zaległa cisza wokół tej instytucji. Parlamentarzystów, którzy zostali wybrani w proteście przeciwko rządom PiS, instytut mało interesuje. A powinien. IPN jest wyrazicielem polityki historycznej państwa, miejscem jej kreowania.
To, co robi IPN, jest nie tylko przeciw koalicji rządzącej, ale przede wszystkim przeciw narodowi. Czy rządzą cym nie zależy na przeciwdziałaniu dalszemu podziałowi w społeczeństwie? Przecież polityka historyczna spod znaku IPN dzieleniu Polaków sprzyja. Instytut przeistoczył się bowiem w twór szerzący nacjonalistyczną propagandę, w znacznym stopniu wykluczającą z polskiej historii lewicę i jej dorobek.
Skoro nie da się zlikwidować tej antynarodowej instytucji, bo nie da się w Sejmie obalić weta jej byłego prezesa, należy ograniczyć jej szkodliwość poprzez radykalne obcięcie finansów i zredukowanie działalności do pionu archiwalnego. Nieprzeciążeni pracą,
Poczet Polaków Rzeczypospolitej
Polski Słownik Biograficzny, wydawany przez Polską Akademię Nauk i Polską Akademię Umiejętności, jak dotąd w 55 i pół tomach, liczy w tej chwili 36 313 stron drobnego, dwuszpaltowego druku i zawiera – w jednolitym porządku alfabetycznym 28 914 życiorysów Polaków oraz ludzi z Polską związanych od IX do XX w. Aktualnie zespół PSB kończy opracowywanie biogramów na literę T. Słownik ma na celu wyłącznie informowanie, a nie szerzenie jakichkolwiek zasad czy programów. Nie wysławia ani zniesławia, nie jest „Plutarchem” polskim, nie ubiega się za rewelacją ani rewizją starych poglądów. Jeżeli niektóre osobistości w świetle naszych badań stracą nieco ze swego nimbu, to za to setki innych, zapomnianych lub niedocenionych, odzyskają miejsce w pamięci pokoleń ze swym dodatnim plonem życiowym. Niewątpliwie stracą na tym ulubieńcy dziejów, zyska naród jako zespół twórczych pokoleń – i zyska prawda dziejowa.
Prof. Władysław Konopczyński, z „Przedmowy” w I tomie PSB
Polski Słownik Biograficzny jest zjawiskiem unikatowym nie tylko w naszej części Europy. Niewiele państw ma podobne, tak rozbudowane wydawnictwo. W tym roku przypada 90. rocznica ukazania się pierwszego numeru słownika (10 stycznia 1935 r.). Z tej okazji w Krakowie zorganizowana została konferencja naukowa, podczas której zaprezentowano dotychczasowy dorobek PSB i nakreślono zadania nie tylko na najbliższe lata, ale i dziesięciolecia.
Przesłanie Konopczyńskiego
Pomysłodawcą i zarazem pierwszym redaktorem naczelnym słownika był prof. Władysław Konopczyński, w środowisku historyków nazywany „pożeraczem archiwów”. Choć należał do znaczących polityków Narodowej Demokracji, jego poglądy nie znajdowały odbicia w publikowanych biogramach, których wiele sam napisał. Z powodu tej naukowej bezstronności i dbałości o to, by słownik również był bezstronny, endecy niekiedy krytykowali redaktora za… filosemityzm!
Konopczyński, słusznie zaliczany do grona największych polskich historyków, w pierwszym numerze PSB zawarł jego przesłanie: „Nie wysławia ani zniesławia”. W wydanym przez „Przegląd” wywiadzie rzece „Życie pełne historii”, w rozdziale poświęconym słownikowi, na moje pytanie o aktualność tych słów prof. Andrzej Romanowski odpowiada, że są aktualne „do ostatniego przecinka. Bo jakże proroczo dziś brzmią! W czasach stalinowskich słownik nie poszedł na żadne kompromisy – jedynego kompromisu dokonał sam Konopczyński, bo chcąc ratować PSB, ustąpił ze stanowiska. Ale nie zapobiegł niczemu: nie sposób było dogadać się z cenzurą w sprawie biogramu Feliksa Dzierżyńskiego. Słownik został zawieszony”. Po raz drugi, bo w czasie wojny oczywiście się nie ukazywał. Zawieszenie uchroniło słownik od propagandowych treści obowiązujących w czasach stalinowskich.
Zacytuję jeszcze jeden fragment z wywiadu rzeki: „Prof. Tazbir, w
Historia nie jest pustą wyliczanką dat i nazwisk
Wiedeńska Stacja Naukowa PAN otwiera się na polskich młodych naukowców i studentów Prof. Piotr Szlanta – dyrektor Stacji Naukowej PAN w Wiedniu Mija rok, odkąd został pan szefem Stacji Naukowej Polskiej Akademii Nauk w Wiedniu. – Objąłem ją po dyrektorze Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie, prof. Igorze Kąkolewskim, a to jedna z sześciu takich stacji zagranicznych. Zarządzał nią przez trzy miesiące po zakończeniu kadencji poprzedniego dyrektora, prof. Arkadiusza Radwana. Jednym z dokumentów, jakie musiałem przygotować
Nie potrafimy rozmawiać z Niemcami
Kontakty międzyrządowe Polska-Niemcy są złe. Mamy instrumentalizację antyniemieckości Prof. Stanisław Sulowski – politolog, w latach 2016-2020 dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2010 r. kieruje Ośrodkiem Analiz Politologicznych UW. Członek Komitetu Nauk Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Konsul RP w Niemczech w latach 1991-1995. W naukach politycznych szczególnie ważne są dwie kategorie – siła i interesy. Jak to wygląda, jeśli chodzi o stosunki Polski i Niemiec? – Jeśli chodzi o kategorię siły, to z realistycznego
Coś optymistycznego
Zachęcany przez redakcję, by w końcu napisać coś optymistycznego, nie musiałem długo szukać. Choć to wydarzenie ma po trosze wymiar lokalny i środowiskowy, bo najbardziej interesuje kibiców, to jednak powrót drużyny Ruchu Chorzów do I ligi piłkarskiej bardzo mnie ucieszył. Nie tylko zresztą mnie. Tak skromnie licząc, jest to dobra wiadomość dla kilku milionów Polaków. 102 lata tradycji od Ruchu Wielkie Hajduki! I 14 tytułów mistrza Polski, które ma w kolekcji klub z Chorzowa, na trwałe zapisanych w pamięci paru pokoleń Polaków. A jeśli
Czas oszustów i grafomanów
Proporczyki wojenne już powiewają Prof. Stanisław Filipowicz – wiceprezes Polskiej Akademii Nauk. W latach 2011-2017 dziekan Wydziału I Nauk Humanistycznych PAN. Od 1978 r. związany z Wydziałem Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. W ostatnim okresie jego badania naukowe dotyczą szeroko rozumianej problematyki kryzysu demokracji i erozji oświeceniowych modeli racjonalności politycznej. Jak pan się odnajduje w dzisiejszych czasach? – Próbuję się odnaleźć. Ale niespecjalnie mi się udaje. Wydaje mi się, że jesteśmy poza
Krystyna Pawłowicz w nowej roli
Po tym jak premier Morawiecki wytknął prezydentowi Macronowi, że rozmawia telefonicznie z Putinem, a Macron w rewanżu zarzucił mu, że przyjaźni się z proputinowską, skrajnie prawicową Marine Le Pen, stosunki polsko-francuskie bardzo się ochłodziły. Nawet utrzymane w tonie pojednawczym i przyjaznym gratulacje wysłane przez Dudę i Morawieckiego do Paryża po zwycięstwie Macrona w wyborach prezydenckich mogą nie wystarczyć do naprawienia relacji. A po brexicie, po odejściu z polityki Angeli Merkel i załamaniu się niemieckiej polityki wschodniej wszystko wskazuje, że to Francja będzie głównym
Wielka dziejowa zmiana
Polacy widzą teraz, co oznacza Wschód. To zostało im przypomniane w sposób potworny, apokaliptyczny, złowieszczy Prof. dr hab. Zbigniew Mikołejko – filozof i historyk religii, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN Co wojna w Ukrainie zmieniła w naszym myśleniu? W postrzeganiu świata, w tym, co ważne, a co nieważne? – Ta wojna uderza w nas z całą jaskrawością. Przede wszystkim dlatego, że dzieje się tuż za miedzą, że jesteśmy w nią niemal bezpośrednio zaangażowani. Że za nią czai się zgroza, która mogłaby
„Żbik” i mord w Przedborzu
Dał rozkaz: Żydów wystrzelać, mieszkania zdemolować, a majątek zabrać. I tak żeśmy zrobili Władysław Kołaciński „Żbik”, dowódca oddziału Narodowych Sił Zbrojnych na Kielecczyźnie, to bohater narodowej prawicy, jeden z „żołnierzy wyklętych”. Jego wydane na emigracji wspomnienia „Między młotem a swastyką” są ważnym źródłem historycznym, ale jednocześnie lekturą obowiązkową dla każdego apologety NSZ, świadczą bowiem o kolaboracji z okupantem i zbrodniach dokonanych na Żydach, takich jak zamordowanie grupy Żydów w Przedborzu. 25 czerwca 1945 r. „Biuletyn Żydowskiej








