Wielka dziejowa zmiana

Wielka dziejowa zmiana

Polacy widzą teraz, co oznacza Wschód. To zostało im przypomniane w sposób potworny, apokaliptyczny, złowieszczy


Prof. dr hab. Zbigniew Mikołejko – filozof i historyk religii, kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN


Co wojna w Ukrainie zmieniła w naszym myśleniu? W postrzeganiu świata, w tym, co ważne, a co nieważne?
– Ta wojna uderza w nas z całą jaskrawością. Przede wszystkim dlatego, że dzieje się tuż za miedzą, że jesteśmy w nią niemal bezpośrednio zaangażowani. Że za nią czai się zgroza, która mogłaby na nas spaść lada moment. Wielu z nas ma to w głowie.

Że wojna może się stać naszym udziałem?
– Nie tylko o to chodzi. Ta wojna należy do takich wydarzeń, które przemieniają wszystko. Katastrofy tego rodzaju, wielkie, mają to do siebie, że przemieniają najgłębiej i drastycznie świat wartości, świat wyobrażeń. Czynią nas zupełnie innymi. Często radykalnie innymi. Są różne wymiary tej przemiany. Mamy świadomość, że dokonuje się wielka dziejowa zmiana. Krwawa, straszna, której ostateczny sens nie ujawni się przed nami. Bo jesteśmy, w wymiarze dziejowym, na jej początku, na progu. Doraźnie może więc być rozmaicie.

Wielka fascynacja Zachodu

A w wymiarze dziejowym?
– W wymiarze dziejowym ta wojna oznacza, że zaczyna się katastrofa imperializmu rosyjskiego, moskiewskiego, budowanego z udziałem Zachodu od kilkuset lat. Nie od wczoraj.

Od Piotra I, który, gdy odwiedzał Paryż, wziął na ręce siedmioletniego Ludwika, przyszłego Ludwika XV?
– Fascynacja Zachodu Moskwą jest wcześniejsza, jeszcze z czasów Iwana Groźnego. Fascynacja różnych sił… Stąd legat papieski Antonio Possevino na obrazie Matejki „Batory pod Pskowem”.

Wyprawiał się do Moskwy, napisał „Moscovię”.
– Nie tracił nadziei na nawrócenie schizmatyków ze Wschodu. Ten motyw zresztą się powtarza – motyw nawrócenia Moskwy na jedyną słuszną wiarę; w tajemnicach fatimskich też jest podejmowany. Z drugiej strony Ruś moskiewska okazywała się skarbnicą wszelkich dóbr pożądanych na Zachodzie. Drewna, futer, a później diamentów, ropy, gazu. Warto było w to inwestować. Podróż Piotra I po Europie miała ten aspekt, że był pierwszym władcą Rusi moskiewskiej, który oczarowywał Zachód. Fascynował ten dziwny przybysz – i intelektualnie, i politycznie. Jego śladem poszła później Katarzyna II, budując tę fikcję – że Rosja to kraj oświecony, w odróżnieniu chociażby od anarchicznej Polski. Została stworzona wtedy taka maska.

Atrakcyjna.
– Maska pokazująca potężny kraj, pełen rozmaitych zasobów, fascynujący, kraj swoistej przygody, bo chodziło nie tylko o dobra materialne czy rzymskie pragnienie nawrócenia, lecz i o to, że jest to kraj niezmierzonych przestrzeni. Z egzotyczną urodą kopuł cerkiewnych. Jak pisał Jesienin, tą „złotą Azją”, która na moskiewskich kopułach spoczywa. Moskwa była zresztą przepiękna, zanim zniszczył ją Stalin. Towarzyszyła temu wielka kultura rosyjska. I literacka, i muzyczna. Ikoniczna wizja Moskwy, Rusi moskiewskiej, była naprawdę czymś obezwładniającym swoją magią. Teraz to wszystko się przewraca, nicuje. I wyłazi spod tej pozłoty, spod fantazmatu przegniły kościotrup, trup robaczywy. Ale to taki trup, który morduje.

Gorszące są też elity rosyjskie, leniwe, próżniacze.
– Tak, ten bezwład i pasożytnicza bierność ma zresztą w literackiej tradycji rosyjskiej nazwę – obłomowszczyzna. Od Obłomowa, tytułowej postaci wielkiej, przenikliwej powieści Iwana Gonczarowa (1859). No i przykrywa to wybujały bizantynizm – który jest i złotą maską tego wszystkiego, jego ikonostasem, i mechanizmem panowania z jego jakby sakralną i hieratyczną mocą. Rosja wypracowała bowiem tym sposobem rozmaite strategie uśpienia świata, zaczarowania go swoją urodą, wielkością, swoim potencjałem i baśnią. A lud rosyjski został także zaczarowany treściami mitycznymi, religijnymi. W prostacki sposób! Lud chla zatem spokojnie wódkę, żre suszoną rybę i czarny chleb. I to mu wystarcza. Bo jest ukojony tym czymś, co ja nazywam rosyjskim imperializmem ludowym. Tym poczuciem mocy, które rekompensuje nieszczęścia życia codziennego i które okazuje się wystarczające. Jednocześnie w tym wszystkim przeraża archaiczna mentalność, właściwie średniowieczna lub jeszcze bardziej archaiczna, nigdy nieprzepracowana. W dodatku peryferyjna i podszyta świadomością mongolską.

Idea rosyjska, czyli Blut und Boden

Dlaczego mongolską?
– Osławione „zbieranie ziem ruskich” rozpoczęte zostało przez najbardziej peryferyjne, najbardziej zacofane, najbardziej zmongolizowane z księstw ruskich, czyli Ruś włodzimiersko-moskiewską, której władcy, zniewoleni i upokarzani, byli ulubionymi przez chanów poborcami jarłyku, czyli podatku, haraczu płaconego pod groźbą najazdu. Trzeba było oddawać w zastaw siebie albo syna, czasami chan zapragnął żony książęcej… A do tego dołożono parę uzurpacji – chociażby wizję Trzeciego Rzymu. To wizja ukształtowana przez mnicha Filoteusza za czasów ojca albo dziadka Iwana Groźnego, czyli Iwana III Srogiego albo Wasyla III. Że po upadku Rzymu i Konstantynopola ich rolę przejęła Moskwa. Że czwartego Rzymu już nie będzie, gdyż właśnie ona jest ostatnią i zbawczą rzeczywistością w dziejach świata. Z drugiej strony zbudowane zostało to, co się nazywa ideą rosyjską.

Na czym ona polega? Przecież to, co mówi jej główny ideolog Aleksandr Dugin, nie trzyma się kupy.
– Aleksandr Dugin ma ogromną erudycję amatora, który klei z różnych elementów dowolne światy. Ale te dowolne światy stają się rzeczywistością, niestety. Jeśli przyjrzeć się temu, co robi Putin, okaże się, że realizuje scenariusze geopolityki Dugina. Te, że trzeba wypchnąć z Europy „cywilizację morza”, czyli anglosaską i liberalną, na rzecz „cywilizacji lądu”, której koroną jest „Eurazja-Rosja”, czyli Moskwa – w powiązaniu z tzw. cywilizacjami drugiego rzędu, czyli Niemcami reprezentującymi Europę, Iranem reprezentującym Azję lądową i Japonią, która reprezentuje cywilizację dalekiej Azji. Charakterystyczne, że Dugin nie wymienia tu Chin… Kraje, które są między Niemcami a Rosją, są w związku z tym zupełnie nieważne, trzeba je albo podporządkować, może podzielić – jak Polskę, albo zniszczyć – jak Ukrainę.

To są bajania w stylu „przestrzeni życiowej”, Herrenvolku itp.
– Jest taka biografia Dymitra Dońskiego napisana przez historyka i teologa Jurija Łoszczyca. Są w niej rzeczy niesamowite. Łoszczyc pisze o „idei rosyjskiej”, zastanawiając się nad Międzyrzeczem Zaleskim, gdzie były te najnędzniejsze ruskie księstwa, włodzimiersko-moskiewskie, riazańskie itd., czyli krajem lasów, drewnianych grodów, bardzo nędznych, krajem pozbawionym elit. I z niego snuje się jakoby „idea rosyjska”. Objawia się tam rzekomo wszędzie. Jest nie tylko myślą, ale i rzekami, które tam płyną i mają źródła, Donem, Wołgą, Moskwą czy Klaźmą. Jest dziwnymi drzewami i kamieniami, przenika wszystko. I ta „idea rosyjska” zostaje rzucona – czyli musi się realizować, zawłaszczając wszystko wokół – przeciw idei Rusi Kijowskiej, przy pozorach jej kontynuacji. Któż by pomyślał, pisze Łoszczyc, że owa Ruś włodzimiersko-moskiewska, ten nędzny fragment Międzyrzecza Zaleskiego, „stanie się kiedyś wielkim państwem”?

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 18/2022, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 18/2022

Kategorie: Kraj, Wywiady

Komentarze

  1. Wiesław A Zdaniewski
    Wiesław A Zdaniewski 26 kwietnia, 2022, 23:36

    Wielka dziejowa zmiana

    – „W wymiarze dziejowym ta wojna (na Ukrainie) oznacza, że zaczyna się katastrofa imperializmu rosyjskiego, moskiewskiego, budowanego z udziałem Zachodu od kilkuset lat.“

    Nie wiem dlaczego właśnie ta wojna ma być wielką dziejową zmianą a nie inne wojny, zaś jako dorosły Polak wiem czym jest Wschód i nie potrzebuję profesorskiej agitacji.

    Po pierwsze, słowo „imperializm“ w nowoczesnym rozumieniu pojawiło się dopiero w Wielkiej Brytanii, w roku 1870.

    Pozostawiając w tle kilkaset lat dziejów Rosji, wracając do współczesności i zmieniając strony świata, należy wspomnieć o konkurencyjnym „wymiarze dziejowym“ opracowanym przez amerykańskich neocons pod batutą Wolfowitza i spółki waszyngtońskich jastrzębi czyli podżegaczy wojennych (Rumsfeld, Cheney, Kagan, Libby…), którzy opracowali program ideologii politycznej „The New American Century“, gdzie główne punkty streszczono w „Rebuilding America’s Defenses“. Chodzi o globalną hegemonię USA w XXI wieku, wyeliminowanie rywali i budowę wojskowego systemu światowego zgodnego z interesami USA.

    Brytyjski minister Michael Meacher publicznie oświadczył w 2003 roku, że dokument jest planem do kreacji globalnej Pax Americana i American Exeptionalism, nieograniczonej przez międzynarodowe prawo.
    Dla urozmaicenia dyskusji polecam film Massimo Mazzucco „The Project for the New American Century (XXI wiek)“, który w oparciu o archiwalne dokumenty i ukryte fakty przynosi widza do czasów obecnych. Film ten ujawnia jak każda większa wojna w historii USA była oparta na absolutnych kłamstwach, ze scenami udziałowców przyznających się do tego.
    Między innymi, jak korporacja UNOCAL planowała budowę rurociągu biegnącego przez Afganistan i jak inwazja na Afganistan wpisywała się w te plany, oraz kto zarabiał na wszystkich amerykańskich wojnach.

    Na koniec pytanie do profesora filozofa. W 1990 roku upadł komunizm, skończyła się Zimna Wojna, ZSSR usunęło mur berliński, rozwiązało Układ Warszawski i wyprowadziło swe wojska z demoludów. Dlaczego nie rozwiązano NATO?
    Byłaż to dziejowa zmiana, czy nie była?

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Jerzy jerzegosyn cieślański
    Jerzy jerzegosyn cieślański 27 kwietnia, 2022, 19:27

    Cz. 2 – Rafał Otoka u Moniki Jaruzelskiej o wojnie i innych cudach medialnych 😉

    https://youtu.be/f8JViQiMK-I

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. WGucma
    WGucma 27 kwietnia, 2022, 20:19

    Piękna riposta na pseudo-intelektualne wywody profesora.
    Człowiek z takim tytułem wypowiada następujące mądrości:
    “Teraz to wszystko się przewraca, nicuje. I wyłazi spod tej pozłoty, spod fantazmatu przegniły kościotrup, trup robaczywy. Ale to taki trup, który morduje.”
    “Lud chla zatem spokojnie wódkę, żre suszoną rybę i czarny chleb. I to mu wystarcza. Bo jest ukojony tym czymś, co ja nazywam rosyjskim imperializmem ludowym. Tym poczuciem mocy, które rekompensuje nieszczęścia życia codziennego i które okazuje się wystarczające. Jednocześnie w tym wszystkim przeraża archaiczna mentalność, właściwie średniowieczna lub jeszcze bardziej archaiczna, nigdy nieprzepracowana. W dodatku peryferyjna i podszyta świadomością mongolską”

    Jeśli to nie jest chora rusofobia i czystej wody rasizm, to musi to być jakaś przypadłość umysłowa albo ksenofobiczna obsesja, nagminna zresztą ostatnio.
    Prof. Mikołejko się udzielał czasem w TokFM i nie mogłem tego słuchać dłużej niż 5 minut.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy