Tag "Piotr Gadzinowski"
Jolanta Aleksander Drugi
Z gadziej perspektywy Poważni obserwatorzy życia politycznego oburzyli się nieco na Naród, w elitach politycznych elektoratem zwany, że w sondażu przedprezydenckim Jolantę Kwaśniewską wybrał. Ona ci nasza, zakrzyknął, wypełniając ankieterskie formularze, zarzucając je na głowę First Lady niczym Danuśka na Zbyszkową. Chcemy Jolę, zadeklarował naród elekcyjny. Sześć razy silniej niż ludzi z establishmentu. Wbrew ośmieszaniu prawyboru Narodu taka decyzja nie jest wcale irracjonalna. Korzystna i stabilizująca coraz bardziej kolebiący się nasz system
Tatar w burdelu
Z gadziej perspektywy Nie ma ryzyka, nie ma przyjemności – mawia znajomy odmawiający użycia kondomu podczas czynności nazywanych stosunkiem seksualnym. Z partnerem niestałym, czyli ryzykownym. Nie ma ryzyka, nie ma przyjemności, mogą niczym mantrę powtarzać klienci stołecznej knajpy, Kampanią Piwną zwaną. Słusznie, bo w owym przybytku sztuki kulinarnej ceny piwa i dań na zagryzkę należą do najmilszych w jakże drogiej wszystkim Warszawie. Ryzyko przyjemności rośnie ekstremalnie, kiedy zamawia się tatara, czyli siekane mięcho doprawiane, czym
Dali ciała?
Z gadziej perspektywy O czym marzy każdy wybijający się na wybitność aktor polski? O zagraniu ciałem. Pełnią ciała. Nie tylko przez rozbierankę. Bo to każda farbowana blondynka potrafi. Aktor w polskim filmie nie musi myśleć, twierdzą recenzenci. Aktor polskiego filmu to zwykle przygłup, co wychodzi przy autoryzacji wywiadu z aktorem filmu polskiego. Z tej szarej przygłupiastej masy wybija się w wywiadach zwłaszcza artysta Królikowski. Grający ciałem w najnowszej polskiej komedii „Ciało”. Wybitnie. Może dlatego, że nic nie mówi? „W moim mieście
Leninowskim szlakiem
Z gadziej perspektywy Gdyby Lenin, wiecznie niegdyś żywy, z mauzoleum wstał i do Poronina wrócił, to pierwszym ruchem na gazety by się rzucił. Nie żeby od razu zamykać, jak myśleliby szablonowi antykomuniści, ale poczytać sobie. Włodzimierz Ulijanow lata spędził na redagowaniu i pisaniu do gazet. Nie miał tak lekkiego pióra jak Trocki, ale ze swą pracowitością i płodnością zawsze by tu i teraz robotę znalazł. Utrzymałby się na wolnorynkowym bajorku. Gdyby Lenin już przeczytał codzienną, cotygodniową porcję, to zapewne pochyliłby łysiejącą głowę nad „Gazetą Wyborczą”. Bo nie tylko dobrze
Promilnenci
Z gadziej perspektywy Czasy śmieszne wymuszają zabawne propozycje. Po których może zrobić się niewesoło. Po raz pierwszy w historii III RP posłowie zezwolili, aby ich kolega, posiadacz immunitetu, czyli niekaralności, mógł zostać osadzony w areszcie. Bo wolność wykorzystywał do mataczenia. To ważny precedens. Nie tylko jako powód do dyskusji, czy uwięziony poseł może sprawować swój mandat. Bo to już parę razy wyjaśniałem. Oczywiście, że może. A nawet musi, bo nie po to pana posła czy panią posłankę społeczeństwo wybrało, aby bezprodukcyjnie w kiciu
Czarna Piotruś
Z gadziej perspektywy Nie ma bardziej zakłamanego rankingu posłów niż ten drukowany co roku w „Polityce”. Dziwię się, że tytuł pragnący uchodzić za prestiżowy, wiarygodny i poważny nie tylko go publikuje, ale eksponuje i reklamuje. Dzięki temu popularny tygodnik wywyższa jednych parlamentarzystów uchodzących tam za „najlepszych”, no i gani uznanych za „najgorszych”. Tyle że wyniki rankingu nierzadko mijają się ze stanem faktycznym w Sejmie. Ułomność rankingu tkwi już w metodzie jego sporządzania. Typują dziennikarze uważani przez redakcję za „sprawozdawców parlamentarnych”. Tymczasem większość z nich
Sezon rokitowy
Z gadziej perspektywy Opozycja już nie topi premiera Millera. Oczywiście, jej liderzy pytani o premiera powtarzają mantrę „Miller musi odejść”. Ale już tak beznamiętnie, że pewnie sami w jego rychłe odejście nie wierzą. Marzy im się powrót Buzka. Niech już SLD mniejszościowo rządzi, niech popularności traci, niech tłumaczy się z każdej aferki. Niech koroduje, gnije. Aż przegniły sam z drzewa spadnie. Opozycja już nie tropi premiera Millera. Co ma wisieć, niech dynda sobie. Czas na wakacje polityczne. Po ciężkiej pracy należy się
Nowa szlachta
Z gadziej perspektywy Gazety alarmują. Z roku na rok na studia wyższe w lepszych miastach dostają się już tylko dzieci z domów bogatych, zwykle inteligenckich. Następuje prosta reprodukcja ludzi wykształconych. Dzieci bogatych i wykształconych otrzymują indeksy na najlepsze uczelnie państwowe, w najlepszych miastach. Na studiach bezpłatnych. Zdobywają nie tylko indeksy, ale i stypendia. Inni, gorsi lądują nie tylko na uczelniach płatnych, ale często na studiach gorszych. Mniej prestiżowych. Gazety alarmują, ale można rzec: o co im chodzi? Przecież na najlepszych państwowych uczelniach liczy się wynik.
Los mamutów
Z gadziej perspektywy Tylko 5% delegatów na II Kongres SLD stanowili ludzie młodzi, czyli ci nieprzekraczający trzydziestki. Dominowali piękni pięćdziesięcioletni. Nowe kierownictwo wybrano z ludzi nienowych w polityce. Leszek Miller i jego zastępcy to politycy, którzy zaistnieli już na początku III RP. Najmłodsza wiekiem i stażem w tym gronie jest Aleksandra Jakubowska, w administracji centralnej od 1995 r., w Sejmie od 1997 r. Ale kierownictwo dużej, rządzącej partii nie może się składać z debiutantów, szczawików politycznych. Dobrym polem dla takich aktywnych debiutantów
Wiosna w Pekinie
Z gadziej perspektywy Ksiądz Sieyes, autor głośnych politycznych broszur gotujących francuską Wielką Rewolucję, pytany potem, cóż robił w czasach wielkiego terroru, odpowiadał z westchnieniem „Cóż, żyłem”. Co można było robić w czasach chińskiej rewolucji kulturalnej? Biedy, terroru, potęgujących się oskarżeń, donoszenia? Można było grać Mozarta, oczywiście pod warunkiem, że był to „słuszny” Mozart. No i starać się żyć. Film „Balzac i mała Chinka” staje się przebojem tego lata. Nic dziwnego.






