Tag "Polska"
Zatrzymać nauczycieli
Co pedagogiczne pospolite ruszenie zrobi z uczniami z wielkich miast W ciągu ostatnich dwóch lat aż trzy razy na łamach PRZEGLĄDU (nr 47/2018, 11/2019 i 25/2019) pisałam o zaostrzającym się kryzysie kadrowym w szkołach publicznych wielkich miast, szczególnie w szkołach średnich. Rynek pracy, dóbr i usług podzielił bowiem Polskę edukacyjną na dwie części. W Polsce gminno-powiatowej i średnich miast etat nauczyciela jest nadal cennym dobrem, o którego „przydziale” decyduje realnie najczęściej nie dyrektor szkoły, ale wójt, starosta, burmistrz czy nawet
Balt, czyli ble-ble
Dobór polityków lewicy do debat i programów telewizyjnych wygląda na prymitywny tumiwisizm albo jawny sabotaż. Kolejną zmarnowaną szansą powiedzenia czegoś sensownego było wysłanie europosła Marka Balta do TVP Info, do programu Woronicza 17. Nawet niezbyt rozgarnięty Rachoń wciągnął go nosem i ośmieszył. A na tle Kamińskiego, Suskiego i Sobonia polityk SLD wyglądał jak uciekinier z podstawówki. Balt plótł monotonnie androny, skutecznie odstraszając tym swoim ble-ble resztkę lewicowego elektoratu. Lepiej go trzymać gdzieś za kotarą.
Remoncik zamiast rekonstrukcji
Mamy rząd. Na papierze. Bo tam, gdzie czekamy na decyzje, tego rządu nie ma. Jest za to na ekranach stacji telewizyjnych, które żywią się licznymi konferencjami premiera i ministrów zapowiadających kolejne cuda. I dla odmiany czy kontrastu wymieniających kolejne grupy Polaków, z którymi władza musi walczyć. A musi, bo chrześcijańska Polska jest zagrożona. Kto chce, ten wierzy tym złotoustym, a prościej mówiąc wyszczekanym, bredzisławom, którzy przemawiają na tle logo swoich partii. Jeszcze nie ucichnie echo po jednej konferencji,
Skończę rządy, mając 91 lat
To nie jest fotomontaż. Zdjęcie i tytuł wywiadu pochodzą z tygodnika „Wprost”, który ukazał się 21 stycznia 2007 r. Jarosław Kaczyński, ówczesny premier, tak opisał swoje plany: „Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać, mając lat 24, a skończyć rządy, mając lat 91. To byłby rok 2040”. Jedną z rozmówczyń Kaczyńskiego była wtedy Dorota Kania (dziś „Gazeta Polska”).
Wybory wygrane, możecie umierać
Nie jest nieuprawnione przypuszczenie, że zmęczony wszechwładzą, coraz starszy, schorowany Jarosław Kaczyński wymyślił sobie na kontynuatora Mateusza Morawieckiego. Mamy w tej sprawie mocne poszlaki, nie tylko mgliste podejrzenia w rodzaju tych, które kazały policji i prokuraturze zatrzymać o świcie i zakuć w kajdanki aktywistkę podejrzaną o wypisanie na murach Ministerstwa Edukacji Narodowej imion kilkorga nastolatków, którzy w atmosferze nienawiści wobec osób LGBT, napędzanej przez najwyższych urzędników państwa (z prezydentem włącznie), popełnili samobójstwo. Jeśli chodzi o Morawieckiego, to jednak jest już
Czarny październik
W ostatnich latach na drogach ginie coraz więcej osób. Najtragiczniejsza jest jesień Przełom września i października. W województwie pomorskim nie ma już najazdu turystów jak w wakacje. Ale to nie znaczy, że nie ma wypadków. Sobota, 26 września, po godz. 10.30. Na drodze krajowej nr 91 w miejscowości Mała Karczma 27-letni motocyklista zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z kią sorento. Poniósł śmierć na miejscu. Niespełna osiem godzin później między miejscowościami Starkowo i Zaleskie 42-letni kierowca peugeota na prostym odcinku drogi zjechał
Czego brakuje lewicy?
Wyborcy są, ale nie chcą głosować Polska lewica od lat drepcze w tyle z kilkuprocentowym poparciem. Owszem, miała wzrosty, gdy wystartowała Wiosna albo gdy Adrian Zandberg punktował w Sejmie Mateusza Morawieckiego. Ale były to jednostkowe skoki w górę, nic za nimi nie poszło. Na pewno świadczą one o tym, że wyborcy są. Że doskoczą. Dlaczego więc lewica nie potrafi ich przytrzymać? Co się stało, że nie jest w stanie przebić pewnego pułapu? Czy tak już ma być, czy tak być musi? Oczywiście nie. Ale ta lewica, którą widzimy w Sejmie, tego
Edukator? Nie, kreatura
W sumie to zastanawiające, że tzw. rekonstrukcja rządu, jego przebudowa, w 40-milionowym europejskim kraju nie wywołuje specjalnych poruszeń, analiz, konieczności skomentowania, uznania bądź krytyki. Jakbyśmy pogodzili się z tym, że prezes Polski jest jeden, a reszta to przypisy petitem (dla tych, którzy nie kochają tak jak ja sztuki drukarskiej, dopowiem, że petit to rozmiar czcionki drukarskiej o wielkości ośmiu punktów – czyli niewielkiej). Jest jeden wyjątek. I nie jest nim wszechmądry Gowin, który w tym losowaniu trafił na resort pracy, choć
Smutny dzień dla nauki
Gorzej być nie mogło. Nie na taką inaugurację roku akademickiego czekała społeczność Uniwersytetu Warszawskiego. Dla największej polskiej uczelni był to smutny dzień. Andrzej Duda przemawiający w sali Auditorium Maximum to widok przygnębiający. I obraźliwy dla wielu tysięcy absolwentów i pracowników UW. Zdecydowana większość z nich nie głosowała na Dudę. Nie głosowała z powodu fundamentalnych różnic w sprawie konstytucji i demokratycznego państwa prawa. Duda jako prezydent dobitnie pokazał, że te wartości niewiele dla niego znaczą. Łamał je tyle razy,






