Teraz ja!

Teraz ja!

Nowy wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz stale ma na ustach ojczyznę, wielkość, honor i przejmowanie władzy. O cyfryzacji i nowych technologiach nie mówi nic

Czołem wielkiej Polsce! – krzyczy młody narodowiec do tłumu trzymającego biało-czerwone flagi. – Wracam właśnie z telewizji, gdzie poseł PO raczył powiedzieć, że na pierwszym miejscu są zobowiązania międzynarodowe. Nie! Na pierwszym miejscu jest naród! My jesteśmy gospodarzami w tym kraju! I to my będziemy mówić, co jest na pierwszym miejscu w Polsce!

Potem inicjuje skandowanie: – Tu-jest-Polska-tu-jest-Polska!

Następnie tłum śpiewa: – Wyp… z uchodźcami, cała Polska śpiewa z nami!

Inny filmik, tym razem bożonarodzeniowy: – Drodzy przyjaciele! Z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia pragnę życzyć wam (…), abyście pamiętali o tym, że najważniejsze są nasze te najstarsze wartości: właśnie przyjaźń, miłość, Bóg, honor, ojczyzna…

I jeszcze kilka cytatów.

W Białymstoku: „Najzdrowsza tkanka jest w Polsce wschodniej. Nie w żadnej »warszawce«. Nie w żadnych pedalskich knajpach przy tęczy. Tam nie ma zdrowej Polski. Tu jest zdrowa Polska”.

O Viktorze Orbánie: „Jest dla mnie wzorem polityka w Europie. Pokazuje, jak powinno się uprawiać politykę. To jest zdrowa prawica, mocno patriotyczna”.

O Romanie Dmowskim: „To wychowawca Polaków i wzór polityka, który obecnie jest przemilczywany. A trzeba go wydobyć z niebytu”.

O uciekających przed wojną migrantach: „Dość tej propagandy w telewizji, kiedy widzimy matki z dziećmi! Ci mężczyźni dorośli, którzy idą stamtąd, powinni walczyć, ponieważ nasi przodkowie walczyli, kiedy była w Polsce wojna! A nie uciekali jak szczury, tylko walczyli! Więc oni powinni walczyć o swoje kobiety i dzieci i bronić swoich ojczyzn, tak jak żołnierze wyklęci!”.

O parytetach w Sejmie: „W polskim parlamencie mamy zaledwie niespełna 4% posłów poniżej 30. roku życia. Chcemy bardzo poważnie rozważyć wprowadzenie parytetów w zatrudnieniu w administracji publicznej dla młodych ludzi, tak aby urzędy samorządowe oraz rządowe miały obowiązek zatrudniania ludzi poniżej 30. roku życia. Również być może na stanowiskach kierowniczych”.

O Białorusi: „Uważam, że powinniśmy się zbliżać kulturowo, cywilizacyjnie i gospodarczo z Białorusią”.

O Polsce w 2015 r.: „Dzieci się w ogóle nie rodzą w naszym kraju, przemysł upadł, dokonuje się demilitaryzacja wojska polskiego i czas najwyższy zrobić w tym kraju porządek, zanim Polska przestanie istnieć. Moim marzeniem jest, aby Ruch Narodowy objął stery władzy w kraju. Jesteśmy na to gotowi, mamy kadry, które przeszły odpowiednią formację, (…) mamy struktury w całym kraju, a to jest bardzo ważne. Bo sam lider niewiele może. Musi za nim stać wielka struktura, która może przejąć władzę na różnych szczeblach: w mediach, służbach specjalnych, w spółkach, w administracji”.

Posiadam wyższe wykształcenie

Pomyli się ten, kto uzna, że te cytaty pochodzą z neofaszystowskiego forum internetowego – ich autorem jest nowy wiceminister cyfryzacji, Adam Andruszkiewicz. Urodzony w 1990 r. w Grajewie, absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie w Białymstoku. Wszechpolak, pasjonat militariów, gorący przeciwnik pluralizmu i imigrantów.

Kariera polityczna 28-letniego Andruszkiewicza imponuje tempem. Nie można też powiedzieć, że nowy wiceminister szczególnie przywiązuje się do zajmowanych stołków bądź ugrupowań, które go przyjęły. Jeszcze zanim został posłem, zaangażował się w działalność Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego. Jako wiceprezes MW kierował jej okręgiem podlaskim, a w roku 2015 został jej szefem. W lipcu następnego roku zrezygnował z tej funkcji, wstępując w szeregi narodowców. W wyborach parlamentarnych wystartował w 2015 r. z list Kukiz‘15, zdobywając ponad 15 tys. głosów i mandat posła. Rok później współzałożył stowarzyszenie Endecja, któremu przewodniczył do 2018 r. Pod koniec 2017 r. wystąpił z ugrupowania Kukiza, żeby przejść do koła Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego. Wreszcie – na wniosek premiera Morawieckiego – 28 grudnia 2018 r. został wiceministrem cyfryzacji, odpowiedzialnym m.in. za wszystkie przechowywane w elektronicznych rejestrach dane obywateli. W tym samym momencie wystąpił z Wolnych i Solidarnych, bo – jak uzasadniał – „poseł opozycji nie może być wiceministrem”.

W mediach zawrzało – wśród licznych i różnorodnych wypowiedzi internetowych młodego narodowca próżno bowiem szukać takich, które miałyby jakikolwiek związek z zakresem kompetencji ministra cyfryzacji. Andruszkiewicz tym się nie przejmuje. „Od pisania konkretnych programów cyfrowych są specjaliści i eksperci w tej materii”, wyjaśnił. Zresztą grunt to wykształcenie. „Posiadam wykształcenie wyższe, to ważna kompetencja”, zaznaczył w rozmowie z „Super Expressem”.

Dawni koledzy Andruszkiewicza nie mogą mu wybaczyć przejścia na stronę rządową. On sam przyznaje, że jego relacje z Ruchem Narodowym i szefem tego ugrupowania, Robertem Winnickim, są obecnie „bardzo złe”. „Wynika to z tego, że ja uważam, że prawica musi się dzisiaj jednoczyć, natomiast Ruch Narodowy mnie bardzo mocno atakuje i krytykuje”, żali się portalowi TVN 24.

Z kolei były kolega Andruszkiewicza z Kukiz‘15 Piotr Apel uważa nową nominację za dowód, że Ministerstwo Cyfryzacji nie jest traktowane poważnie, Andruszkiewicz zaś to w jego opinii zwykły karierowicz. „Nie mam przekonania, że w tym przypadku kompetencje miały jakiekolwiek znaczenie – mówił w wywiadzie w „Super Expressie”. – Andruszkiewicz to osoba bez kompetencji, która przyjmie każde pieniądze i każde zlecenie, byle pójść w górę”.

Apel wspomina także o prowadzonym w sprawie Andruszkiewicza śledztwie, w którym zarzutem było podrabianie podpisów, oraz pobranym z Sejmu ryczałcie na paliwo, który wyniósł w 2016 r. 40 tys. zł – mimo że Andruszkiewicz nie ma ani samochodu, ani nawet prawa jazdy. Poseł argumentował wtedy, że „jego służba polega na nieustannym przemieszczaniu się po kraju”. Po czym w 2017 r. wydał na paliwo 70 tys. zł, bijąc tym samym poselski rekord.

Andruszkiewicz żali się, że padł ofiarą nagonki, apelując na Twitterze o wsparcie do swoich zwolenników. Poza samym premierem należy do nich wiceminister kultury Jarosław Sellin, który chwali nowego wiceministra cyfryzacji za „wnikliwe analizy polityczne”. Innym obrońcą młodego narodowca jest poseł Jarosław Porwich, kolega Andruszkiewicza z WiS, odpierający wymierzoną w niego krytykę sugestiami o „partykularnych interesach” jej autorów. „To jest na szerszy temat – odpowiadał Porwich w TVP na pytanie, o jakie interesy chodzi. – Pan poseł Andruszkiewicz jest politykiem bardzo wyrazistym, nazywa pewne rzeczy po imieniu, mówi otwartym tekstem, nazywa zdradę zdradą, bohaterów bohaterami (…). To się wielu osobom nie podoba”.

Stawiane zaś Andruszkiewiczowi zarzuty niekompetencji poseł Porwich odpiera tak: „Często i gęsto spotykam się z posłem Andruszkiewiczem (…) i wiem, że on jest pasjonatem cyfryzacji, ma bardzo duże pojęcie na temat nowoczesnych technologii i bardzo dużą wiedzę na temat portali społecznościowych”.

Nie mniej enigmatyczne są wyjaśnienia samego Andruszkiewicza na temat powodów jego nominacji. „Mogę zdradzić, że odbyłem rozmowę z ministrem Markiem Zagórskim i opowiedziałem mu, jaką mam wizję działania. Myślę, że moja wizja po prostu go przekonała”, oświadczył w rozmowie z „Super Expressem”.

Konkretne kwalifikacje wiceministra w zakresie cyfryzacji wciąż jednak pozostają tajemnicą ministra Zagórskiego, posła Porwicha i Andruszkiewicza.

Broniewskim nie pojedzie

Jarosław Porwich nie pomylił się jednak co do jednego – Adam Andruszkiewicz w istocie jest politykiem niezwykle dynamicznym. Objawia się to chociażby w liczbie złożonych przez niego interpelacji: jak podaje OKO.press, od połowy listopada do końca grudnia było ich aż 870, do tego 48 zapytań. Dotyczyły one m.in. harmonogramu ćwiczeń wojskowych Anakonda, zakupu śmigłowców dla policji i karabinków dla Straży Granicznej czy uruchomienia elektrowni jądrowej.

Jednak nie tylko militaria należą do fetyszów nowego wiceministra cyfryzacji. Innym jego hobby jest tropienie okultyzmu, pogaństwa i komunizmu w nazwach pociągów, co z kolei wytropił portal WP.pl. Zdaniem Andruszkiewicza nazwanie pociągu Aurora może być odczytywane jako promowanie komunizmu. Nie podoba mu się pociąg Broniewski, krytykuje również nazwanie pociągu na cześć Witolda Gombrowicza. „Czy to postać, którą należy promować?”, zastanawia się. O nazwach Sedina, Świętopełk, Czcibór, Dionizos i Światowid pisze, że są „okultystyczne, promujące pogańskie i mityczne bóstwa”.

Co do wspomnianej przez posła Porwicha wyrazistości – cóż, nie da się jej zaprzeczyć. Słuchając bowiem wypowiedzi narodowca z ostatnich trzech lat, można odnieść wrażenie, że opowiada on o świecie z klasycznego westernu, w którym „dobrzy” bez wytchnienia walczą ze „zbrodniarzami”, „zdrajcami” i „lewakami”, którym zależy jedynie na pogrążeniu „naszej kochanej ojczyzny”. Słowa klucze: duma, honor, ojczyzna, walka. Andruszkiewicz dużo mówi o obronie terytorialnej, wrogach i prawdziwej polskości. O cyfryzacji i nowych technologiach nie mówi nic.

Fot. Marcin Onufryjuk/Agencja Gazeta

Wydanie: 2/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy