Terrorysta w potrzasku

Terrorysta w potrzasku

Zatrzymany pod Krakowem Algierczyk chciał kupić broń za naszą wschodnią granicą

Mourada A. nie speszył widok funkcjonariuszy straży granicznej. Algierczyk z brytyjskim paszportem pewnym krokiem przemierzał salę odpraw lotniska w podkrakowskich Balicach. Czy liczniejsi niż zwykle mundurowi nie wzbudzili jego zaniepokojenia? A może wiedział już, co się kroi, lecz postanowił do samego końca zachować zimną krew? W każdym razie gdy poproszono go na bok i skuto kajdankami, jego twarz wyrażała na zmianę zdziwienie i oburzenie. Tyle wiemy z relacji naocznego świadka – współpasażera lotu z Zurichu, którym 26 września br. przybył do Polski Mourad A. Opierając się na oficjalnych doniesieniach, dodajmy, iż zatrzymania mężczyzny dokonano na podstawie listu gończego wystawionego przez Interpol. Wnioskodawca, prokurator generalny Republiki Algierii, zarzuca Mouradowi A. udział w organizacji terrorystycznej działającej na terytorium tego państwa i poza jego granicami.

Do Polski turystycznie

Dwa dni po zatrzymaniu Mourada A. krakowski sąd okręgowy nakazał jego aresztowanie na 40 dni. Jednocześnie wobec 37-letniego Algierczyka wszczęto procedurę deportacyjną. Całej sprawie zaś nadano priorytetowe znaczenie i otoczono wyjątkową tajemnicą – przedstawiciele prokuratury, ABW i SG w ogóle nie wypowiadają się na ten temat. Za to pełno jest spekulacji prasowych. W myśl jednej z nich Mourad A. przybył do Polski, by dokonać w naszym kraju zamachu terrorystycznego. Tymczasem w chwili zatrzymania Algierczyk nie miał przy sobie żadnej broni ani innych przedmiotów wskazujących na możliwość podjęcia działań terrorystycznych. Twierdził przy tym, że przyleciał do Krakowa wyłącznie jako turysta, na weekend i zamierzał po dwóch dniach wrócić do Londynu. Czy rzeczywiście? Kim jest zatrzymany i po co tak naprawdę pojawił się w Polsce?
Poszukiwany przez Interpol Mourad A. to członek GIA, Groupe Islamique Armée – Islamskiej Grupy Zbrojnej, największej organizacji terrorystycznej w Algierii. Powstała ona na początku 1992 r., po unieważnieniu przez wojsko wyborów parlamentarnych. W 1991 r. Islamski Front Ocalenia (FIS) wygrał pierwszą turę wyborów. Do drugiej nigdy nie doszło – wojskowe władze nie dość, że nie uznały wyników, to jeszcze zdelegalizowały islamistów. Dało to początek niezwykle krwawej wojnie domowej, w której zginęło blisko 100 tys. osób, głównie cywilów. I choć w 2000 r. prezydent Abdelaziz Buteflika, pierwszy niewojskowy na tym stanowisku, ogłosił amnestię dla fundamentalistów, część z nich powróciła do konspiracji i terroryzmu. Nadal bowiem nie osiągnięto podstawowego celu GIA, jakim jest przekształcenie Algierii w państwo wyznaniowe.

Kary dla niewiernych

Działania GIA skierowane są przeciwko dziennikarzom i obcokrajowcom – nie tylko w Algierii, ale również w Europie (patrz: ramka). W takich przypadkach podstawowe metody grupy to zamachy bombowe, ataki przy użyciu samochodów pułapek oraz porwania. Jednak istotą aktywności islamistów z GIA są zamachy na algierską ludność cywilną. Za jednym razem ginie w nich co najmniej kilkadziesiąt osób zabijanych prymitywnymi maczetami, nieraz całe wioski. W odróżnieniu bowiem od innych algierskich grup GIA nie oszczędza współwyznawców, uważając ich za niezbyt wiernie wypełniających zalecenia Koranu. Nieco mniej radykalna jest frakcja GIA nazywana Grupą Salafi – unika mordowania rodaków, gros swoich działań kierując poza granice Algierii. Jej członkowie znaleźli się m.in. w grupie 2,8 tys. Algierczyków współdziałających na terenie Afganistanu z Osamą bin Ladenem. To zapewne bliskie związki z Al Kaidą przesądziły o uznaniu przez Stany Zjednoczone Islamskiej Grupy Zbrojnej za organizację terrorystyczną.
Władze Algierii o wspieranie GIA oskarżają Iran i Sudan. Wiadomo również, że grupa korzysta z zaplecza finansowo-logistycznego członków i sympatyków mieszkających w Europie Zachodniej. I właśnie jednym z ogniw siatki pomagającej islamistom ma być zatrzymany w Balicach Mourad A. Wiadomo o nim, że celowo wyrzekł się obywatelstwa algierskiego i zamieszkał w Wielkiej Brytanii. Gdy został zdemaskowany, w listopadzie 2001 r., ukrywał się m.in. w Niemczech i Szwajcarii. Nie dość skutecznie, bowiem namierzył go Interpol i wiadomość o jego przylocie do Polski przekazał ABW.
Czy nasz kraj miał być dla Algierczyka kolejnym schronieniem? Niekoniecznie. Jak się bowiem dowiedzieliśmy, ABW prowadzi śledztwo, w którym zatrzymany jest podejrzewany o „przygotowania do popełnienia przestępstwa mogącego sprowadzić zdarzenia, które zagrażają życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach”. Nieoficjalnie wiadomo również, że prawdziwym celem jego podróży miało być jedno z państw byłego ZSRR, wziąwszy pod uwagę tranzyt przez Polskę, najpewniej Białoruś lub Ukraina. Trudno zakładać, że któryś z tych krajów miałby się stać terenem zamachu terrorystycznego. Tymczasem nie od dziś wiadomo, że obszary byłego ZSRR to jeden wielki magazyn relatywnie taniej i dobrej broni. Nie jest też tajemnicą, że największe korzyści z tego stanu czerpią wszelkiej maści podejrzane organizacje i cieszące się niezbyt dobrą reputacją państwa. Jest zatem wielce prawdopodobne, że zatrzymany pod Krakowem terrorysta rzeczywiście w Polsce miał być tylko przejazdem – wybierał się za wschodnią granicę załatwić broń dla ziomków z Algierii. ABW nie potwierdziła, ale też nie zaprzeczyła tej wersji.

Terrorystom nie ujdzie

Co dalej z zatrzymanym w Balicach Algierczykiem? Wbrew prasowym spekulacjom zapewne nie od razu trafi przed oblicze algierskiego sądu – jako obywatel brytyjski najpierw powinien zostać deportowany do Wielkiej Brytanii. Jednak rzecznik londyńskiego Foreign Office już kilka dni po zatrzymaniu Mourada A. poinformował, że Algieria wystosowała prośbę o ekstradycję terrorysty. Wątpliwe, by Brytyjczycy, mocno zaangażowani w globalną antyterrorystyczną krucjatę, odmówili jego deportacji. Zaś biorąc pod uwagę surowość algierskich trybunałów wobec rodzimych terrorystów, można przypuszczać, iż Mourad A. do końca życia nie opuści murów więzienia.
Gdy taki wyrok stanie się faktem, nasze służby specjalne będą miały powód do satysfakcji. Ujęcie i w konsekwencji pomoc w skazaniu członka GIA bez wątpienia zostaną uznane zwłaszcza przez anglosaskich sojuszników za kolejny polski wkład w wojnę z międzynarodowym terroryzmem. Oby tylko wynikający z tego entuzjazm nie uśpił naszej czujności. Byłoby bowiem naiwnością przypuszczać, że akcja w Balicach oraz jej następstwa ujdą uwadze terrorystów…


GIA – najsłynniejsze zamachy
* 24 października 1993 r. – Algier. Porwanie trzech francuskich dyplomatów. Zostali uwolnieni, lecz zginął biorący udział w akcji policjant.
* 14 grudnia 1993 r. – Tamez-guida (Algieria). Atak na zagranicznych pracowników, w wyniku którego śmierć poniosło 12 Chorwatów, a dwóch zostało rannych.
* 24 grudnia 1994 r. – Marsylia. Porwanie samolotu Air-France. Francuscy antyterroryści odbili samolot. Zginęło trzech zakładników i wszyscy czterej porywacze.
* 25 lipca 1995 r. – Paryż. Seria zamachów bombowych w metrze. Dziewięć ofiar śmiertelnych, 13 rannych.
* 1 sierpnia 1996 r. – Oran. W wyniku zamachu bombowego zginęli francuski arcybiskup Oranu i jego kierowca.
* 31 sierpnia 1998 r. – Algier. W wyniku zamachu bombowego na placu targowym zginęło 17 osób, a 60 zostało rannych.
* Grupa Salafi jest odpowiedzialna m.in. za ataki w 2000 r. na uczestników rajdu Paryż-Dakar.

 

 

Wydanie: 42/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy