Terroryzm i moralność

Terroryzm i moralność

Zamach terrorystyczny zaplanowany przez perfekcyjnie przygotowanych ludzi jest w zasadzie zawsze skuteczny

Polityka i niestety walka z terroryzmem jest jak podła scena teatralna, gdzie czasami lepiej słuchać suflerów niż aktorów. Gdyby jednak suflerzy podpowiadali zgodnie ze scenariuszem, można by to jeszcze znieść, ale każdy z nich tworzy własny. I to one prowadzą do tego, że co innego grają aktorzy, a co innego podpowiadają suflerzy.
30 lat zajmuję się terroryzmem i wiem, że proste recepty się nie sprawdzają. Walka z tym zjawiskiem to 80% podejmowanych działań o charakterze psychologicznym i 20% o charakterze taktyki policyjno-wojskowej. W tych właśnie 80% walki psychologicznej mieści się wszystko, co wyraża jedno słowo: WYPRZEDZAĆ. Nikt jeszcze nie znalazł lepszej metody na uniknięcie zamachu terrorystycznego niż zdobycie wiedzy o tym, co ma nastąpić, gdzie, kiedy i na jaką skalę. Jak to zrobić? To skomplikowane, ale możliwe… wykorzystać ludzki potencjał tkwiący w każdym, kto nie godzi się na bezsensowny rozlew krwi niewinnych ludzi. Oto po każdym zamachu terrorystycznym, kiedy powszechne są widoki krwi i splątanych ludzkich szczątków, ludzie skłonni są do natychmiastowej retorsji. Za wszelką cenę, bezkompromisowo i bez litości. Demokratyczne zasady, głęboka moralność i ludzkie odruchy zostają odrzucone. Ważne jest w tej chwili, aby dokonać czynu sprawiedliwego, zrozumiałego, pomścić bestialstwo. Pomścić nieludzki skowyt umierających niewinnych ludzi. Właśnie tego chcą ludzie, żądają amerykańskiego TAKE ACTION (uderz odwetowo, natychmiast, gwałtownie, silnie, bez półśrodków). Tylko kogo? Gdzie on jest? Jak wygląda?
I mija pewien czas od amerykańskiej tragedii, który zaciera w psychice ślady tamtych zdarzeń, zaciera obraz śmierci, słabnie gniew, aby wybuchnąć ponownie po Madrycie czy Londynie.
Zaczynamy szukać winy w tych, których obowiązkiem jest ochrona nas, czyli tych, których zadaniem jest zdobywanie informacji i WYPRZEDZANIE. Dlaczego nic nie robią? Dlaczego znowu się to zdarzyło? Stawiane są pytania, jak bronić się przed terroryzmem. Co zrobić, aby po prostu przeżyć? A przed tym nie ma obrony, obrona bowiem to pozycja defensywna, to pozycja wyczekiwania, a to oznacza kolejny atak. Nigdy nikomu nie udało się przed nim obronić. Zamach terrorystyczny zaplanowany przez perfekcyjnie przygotowanych ludzi jest w zasadzie zawsze skuteczny. Chyba że wiemy o nim wcześniej. I TO JEST SEDNO SPRAWY.
Wszyscy, politycy i ich suflerzy, a także dziennikarze powinni wreszcie zrozumieć, że terroryzm nie jest wyrazem gniewu. Ta idiotyczna definicja głoszona przez dawne państwa Układu Warszawskiego jest dziś śmieszna. To już nie wyraz gniewu, lecz BROŃ POLITYCZNA. Perfidna, podstępna, okrutna.
Najlepsze wywiady świata są bezradne wobec furii terrorystów, ich międzynarodowych powiązań, przestępczej determinacji. Starając się wyprzedzić atak poprzez rozpoznanie zagrożenia, przygotowywanie społeczeństw do współpracy z siłami bezpieczeństwa, opracowywanie planów z wyznaczaniem rejonów zagrożenia, nawet określanie miejsc priorytetowych do ewentualnego zamachu, zmniejszamy jedynie skutki zamachu. I to był dotychczas cel wszystkich sił bezpieczeństwa. A skutki?… Jak bomby wybuchały, tak wybuchają. Oni zmieniają taktykę na brutalniejszą i okrutniejszą, a my stoimy w miejscu. Nadszedł już czas na zdecydowaną zmianę taktyki walki. Na walkę wyprzedzającą zdarzenia, na walkę bezkompromisową, na walkę o PRZETRWANIE. Wypowiedzenie wojny krajowi stosującemu terroryzm i nawet wygranie jej to zaledwie 20% roboty antyterrorystycznej. Dalej to czas na pracę wywiadowczo-psychologiczną, czyli dalsze 80% realizowania taktyki walki z terroryzmem. I ta część jest niejednokrotnie ważniejsza. Tym razem bez broni, bez dywizji, ale za pomocą KONFRONTACJI, twarzą w twarz, a to było dotychczas niemożliwe. Teraz nareszcie jest okazja, jednak świat mediów, szczególnie Komisja Europejska, podnosi larum, że terroryści być może byli przetrzymywani w Polsce, a może i brutalnie przesłuchiwani, a może bici itd. Nikt tego nie widział, prezydent i premier tego nie potwierdzają, a komisja nadal swoje. Chciałbym, aby tak samo zdecydowanie walczyła o prawo mojego kraju do swobodnej wymiany handlowej z Rosją.
Szanowni Członkowie Komisji Europejskiej, pamiętajcie, że Wasza działalność będzie trwać tylko do następnego zgotowanego ludziom piekła. Bądźcie teraz spokojni, dopóki pleciemy o naszej głębokiej moralności w stosunku do tych bestii, chylimy głowę ze współczuciem przed „łachotaniem ich w pięty” i „zimnym prysznicem”, nic nam nie zrobią. To ich rajcuje, to jest woda na ich terrorystyczny młyn. Świat o nich mówi. I to z litością. Ale kiedy to się skończy… Zobaczycie prawdziwą twarz tych, o których się martwicie.
Amerykanie i Żydzi mówili do mnie COMPLAGENCY KILLS (obojętność zabija). Właśnie, czy wszyscy ci, którzy mają tylko telewizyjny obraz walki z terroryzmem, w tym także członkowie Komisji Europejskiej, już zobojętnieli? Zobojętnieli na to, co się stało, zobojętnieli po tym, jak zaciskali pięści po obejrzeniu ludzkich szczątków w USA, Hiszpanii czy Anglii. Zasad demokratycznych zawiesić na kołku nie można, ale demokracji trzeba bronić. Jak? Przeciwstawiając bestii zasady moralne? Nie ma innego wyjścia. Trzeba, jak mawiali moi izraelscy instruktorzy, najpierw nauczyć się dokonywania zamachów, aby móc z nimi walczyć. Nie znając zasad postępowania terrorystów, ich metod, techniki i taktyki walki, nigdy nie będziesz antyterrorystą. Jak się tego można nauczyć? Iść na kurs do bin Ladena? Jest niezwykła okazja, aby właśnie teraz mogli to powiedzieć, pokazać, na jakim są poziomie dowódczym, technicznym, logistycznym. Pokazać nowe metody przemieszczania się, zaopatrzenia, finansowania i łączności. Wreszcie trzeba umieścić tam swoich agentów.
Czy zatem cel uświęca środki? NIE, ale kształcili mnie najlepsi i powiem tyle: niech każdy zrozumie mnie, jak chce, ale KRZYKLIWOŚĆ, TWORZENIE ZAGROŻEŃ, PODEJRZLIWOŚĆ kreowane przez niektóre media, a także niestety Komisję Europejską to ZAPOWIEDŹ ZAMACHÓW. I nie napiszę tu w nawiasie „obym nie miał racji”. JA JĄ, NIESTETY, MAM.
Tym sposobem robimy wszystko, aby wpakować się na grabie, które sama przed sobą kładzie demokratyczna instytucja europejska.

Autor jest b. posłem, b. doradcą ds. bezpieczeństwa prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i b. antyterrorystą

 

Wydanie: 50/2006

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy