Trogir – perła Chorwacji

Nie słynny Dubrownik, ale właśnie to portowe miasteczko Dalmacji jest uważane przez wielu za najbardziej urokliwe

Nawet gdy mocno kopnięta piłka ponownie przeleciała przez ogrodzenie i wpadła do morza, nikt z kibiców nie okazał zdenerwowania. To jest przecież Trogir, więc wiadomo, że piłka może wlecieć do wody, skoro boisko jakimś cudem upchnięto na małej wysepce, tuż przy średniowiecznych budynkach. Sędzia odgwizdał przerwę, piłkę wyłowiono i mecz ligowy potoczył się dalej. Boisko pewnie można było zbudować poza miastem, na stałym lądzie, ale nie w Chorwacji, gdzie futbol jest rodzajem religii. Za to z boiskiem do piłki wodnej nie było kłopotu – wyznaczono je po prostu w morzu, niedaleko małego portu, a widzowie mogą dopingować graczy z kamiennego nabrzeża.
Chorwaci mówią, że w Trogirze jest wszystko oprócz miejsca. Ale ten niedostatek przerodził się w zaletę, bo w Europie nie ma chyba drugiego miasta o równie wąskich uliczkach, z doskonale zachowaną, wręcz bajkową średniowieczną i renesansową zabudową. Nic dziwnego, że cały Trogir jest zabytkiem najwyższej klasy, znajdującym się pod opieką UNESCO.

Podziękujmy Saracenom

To wspaniała niespodzianka dla turysty. Gdy bowiem jedziemy na południe nadmorską autostradą (sławna jadranska cesta), mijając kolejno Zadar, Szibenik i wjeżdżając do lądowej części Trogiru, nie widać, jak niezwykłe miasto czeka na nas na wyspie, zaledwie dwie minuty spaceru przez most. Dlatego pamiętajmy, by nie przegapić Trogiru.
Prawie 2,5 tys. lat temu Grecy założyli tu port Traugurion. Czasy świetności zaczęły się zaś w czasach rzymskich, gdy we wspaniałym pałacu w pobliskim Aspalathos (dzisiejszy Split) rezydował cesarz Dioklecjan (na przełomie III i IV wieku). Cesarz, będący władcą tyleż wybitnym, co srogim wobec chrześcijan, właśnie Trogir wybrał na miejsce przykładnego stracenia biskupa Splitu (późniejszego chorwackiego świętego, Dujana).
Z punktu widzenia dzisiejszych turystów, ważnym momentem było doszczętne zniszczenie miasta przez Saracenów w 1123 r. Miasto zostało wspaniale odbudowane, maksymalnie wykorzystując walory obronne wyspy. Zgodnie z założeniem, ulice powinny być na tyle szerokie, by mogli się minąć dwaj jeźdźcy. Okazało się to tylko teorią, gdyż na wielu uliczkach z trudem minie się dwóch pieszych.

Na placu Ivana Pavla II

Spacer najkrótszą drogą przez środek miasta, od bramy Ivana Ursina do nadmorskiej twierdzy Kamerlengo, zajmie nam najwyżej pół godziny. Ale takie zwiedzanie Trogiru jest zbrodnią, bo labiryntem ciasnych uliczek między kilkusetletnimi domami z białego kamienia należy błądzić godzinami, zwłaszcza o zachodzie słońca. I co chwila trafiać będziemy na zaułki i podwórka o urodzie zapierającej dech w piersiach. Trochę więcej miejsca jest na placu o miłej Polakom nazwie trg Ivana Pavla II (Jana Pawła II), u stóp wspaniałej katedry św. Laurencjusza, budowanej 200 lat, gdzie rozlokowało się najwięcej kawiarni ze świetnymi lodami.
Małe restauracyjki i pizzerie są w Trogirze wszędzie. Sklepy spożywcze znajdziemy w lądowej części miasta. Tam też jest bazar, gdzie można kupić miejscowe sery, wódkę własnej produkcji z leczniczymi roślinami, chorwackie winogrona, mniejsze i bardziej soczyste od sprzedawanych u nas oraz sławną, rozpływającą się w ustach, suchą szynkę prszut (niestety, czterokrotnie droższą niż szynka w Polsce). Przy bazarze działa parę kantorów, które od ubiegłego roku, gdy do Trogiru częściej zaczęli docierać Polacy, wymieniają na chorwackie kuny również złotówki. Nieco bardziej opłacalna jest jednak wymiana dolarów i marek, nawet gdy musimy kupić je uprzednio w Polsce. W tej chwili za 100 dolarów dostaniemy ok. 840 kun, a za 100 marek ok. 400 kun. Marka jest zresztą w Chorwacji walutą niemal oficjalną.

Najlepiej indywidualnie

Przejeżdżając skrajem wysepki na której zbudowano Trogir, dotrzemy na następną wyspę o nazwie Ciovo. Jest ona najlepszą bazą noclegową dla turystów pragnących odpoczywać jak najbliżej Trogiru, bo w zabytkowym centrum miasta kwatery raczej nie znajdziemy. Wnętrze wyspy jest puste, dzikie i porośnięte tropikalną roślinnością, ale na wybrzeżach rozlokowały się niezliczone wille, pensjonaty i kwatery (opatrzone nazwą „apartman”, „sobe” lub po prostu „zimmer”). Apartament dla czterech osób (dwa pokoje z balkonem, łazienką i kuchnią wyposażoną we wszystko, co potrzebne do przygotowywania posiłków wynajmiemy za 90-120 marek dziennie (najwyższe ceny są w sierpniu). Na wyspie Ciovo nie ma niestety piaszczystych plaż – ale znajdziemy je w okolicach miejscowości Omiś, ok. 30 kilometrów na południe od Trogiru. Najpiękniejsze i najszersze w całej Chorwacji.
Nie tylko okolice Trogiru, ale i całą Chorwację najlepiej i najtaniej zwiedzać indywidualnie, własnym samochodem, bez pośrednictwa biur podróży. A jeśli nie samochodem – to najlepszy jest autobus. Bilet z Trogiru do Splitu, największego po Zagrzebiu węzła komunikacyjnego Chorwacji, kosztuje 2,70 marki.


Ceny w Trogirze (w markach)
Sklep Restauracja
Woda min. 0,72 0,80
Sok 1,10 1,80
Wino 3,50 11,00
Piwo 0,90 2,10
Lody 1.00 1,50
Kawa – 1,20

 

Wydanie: 41/2001

Kategorie: Przegląd poleca