Trzy dania PiS

Trzy dania PiS

Upał taki, że najchętniej człowiek myśli o urlopie. O wypoczynku myślą też politycy. Szkoda, że tylko o swoim. Przed wyborami deklarowali, że nie tylko pomyślą, ale raz na zawsze rozwiążą problem wypoczynku wakacyjnego dzieci z biednych rodzin. Co z tego wyszło, widzimy. Dzieci zobaczyły PiS-owską figę. A w wyniku zaniedbań, małostkowości i małej kompetencji nowych władców z tegorocznym wypoczynkiem dzieci i młodzieży jest gorzej niż w ostatnich latach. Ale nie wszystkim wakacje będą się kojarzyć z siedzeniem na podwórku. Są w Polsce oazy wielkopańskiego wypoczynku za małe pieniądze. Przed wyborami PiS i premier zapowiadali likwidację rządowych ośrodków wypoczynkowych. I co? Gdyby szanowali wyborców, nie byłoby już 44 ośrodków, które są w gestii rządu. Sam premier Marcinkiewicz miał w swojej dyspozycji aż 11. Codziennie słyszałem, jakim jest świetnym gospodarzem. Czy dlatego, że jest jeden ośrodek, który nie przynosi strat. Do pozostałych, czyli do 43, i dodatkowo do 49 ośrodków podlegających wojewodom lub szefom urzędów centralnych ktoś dopłaca. Ten ktoś to zarówno czytelnicy „Przeglądu”, jak i rodzice dzieci, które jeszcze nigdy nie były nad morzem albo w górach. Z taniego państwa, jakie mieliśmy obiecane, zostały tylko tanie wczasy dla władzy. Rząd, jak się okazuje po latach od sławnej wypowiedzi Jerzego Urbana, nie tylko się wyżywi, ale na dodatek tanio i dobrze wypocznie. Różnica między tymi dwiema dekadami w tym, że wówczas dzieci i młodzież też wypoczywały. Tanio i masowo.
Prognozuję, że po opanowaniu wszystkich mediów publicznych, co stanie się lada moment, specjalnością władzy będą dwa dania i deser. Najpierw zupa medialna. Czyli nieustanne, całodobowe występy w podbitych mediach publicznych. Nie po to przecież powsadzano tylu ludzi PiS na kierownicze funkcje w Telewizji Polskiej, Polskim Radiu i PAP, by nie dawać odporu knowaniom tego równie sławnego, co przebrzydłego układu, a właściwie światowego spisku przeciw braciom. Propaganda sukcesu z lat 70. w stosunku do talentów premiera i jego rządu była tylko niezgrabną próbką. Teraz dopiero zobaczymy w mediach i poznamy prawdziwą skalę sukcesów PiS i jego ludzi.
Drugie danie to szaszłyk z przeciwników. Czeka nas fala przeszukań mieszkań, siedzib firm i wrogich redakcji oraz widowiskowe zatrzymywanie kolejnych ludzi. Pojedynczo i grupowo. Zawsze z tezą polityczną. I zawsze w obecności kamer telewizyjnych. Skąd są przecieki? A może to już praca nowego, słusznego tym razem układu?
Na deser mamy piłkę w kształcie głowy Janasa na gorąco. Serwowaną przez złapanego kiedyś na dopingu chodziarza, a dziś ministra sportu, Tomasza Lipca.
I to jest najlepsza puenta do tego, co się dzieje w Polsce. Na czele odnowy moralnej w sporcie stoi człowiek, który złamał elementarne zasady fair play. A pierwsze, co zrobił, gdy z łaski PiS został ministrem, to wyrzucił z posady profesora, który go kiedyś zdyskwalifikował za doping.
Smacznego.

Wydanie: 28/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy