Tuskuland

Panie Prezydencie,
Panie Prezydencie,
Tak chciałbym Panu wierzyć,
Że i na życiu naszych chłopców w obcych krajach
Panu też zależy.
Więc ich wycofaj z wojen,
Niech wrócą tu chłopaki,
W afgańskich górach rosną maki,
Lecz to są nie te maki.

Panie Prezydencie,
Niech Pan mnie raz wysłucha,
Niech Pan nas weźmie serio,
I nie dąsa ciągle.
Daj się Pan udobruchać.

Panie Prezydencie,
I nie będzie końca świata,
Gdy podasz rękę z takim słowem,
Jak zwracasz się do brata.

Panie Prezydencie,
Tak chciałbym tutaj zostać,
I mimo lat za sobą temu życiu
Jeszcze chwilę sprostać.
Nie martwić się o jutro,
Zgubić codzienną chandrę.
Nie mam już sił, żeby Irlandię
Pokochać jak Irlandię.
Panie Prezydencie,
Niech Pan mnie raz wysłucha…

Panie Prezydencie,
I proszę: – w obcych progach
Przyjaciół trzeba szukać,
A nie widzieć w każdym wroga.
I poproś swych ministrów,
Niech mówią ciut spokojniej.
Ja nie chcę wiedzieć, że Pan w kraju
I z rządem też na wojnie.

Panie Prezydencie,
Niech Pan mnie raz wysłucha…

Panie Prezydencie,
Małgosia gdyby żyła,
To za ten list, co napisałem,
Pewnie by mnie zabiła.
Albo mi rzekła: – Krzysiu,
Tu szkoda twego pióra,
Stąpaj po ziemi, a nie lataj po niej
Bez przerwy z głową w chmurach.
Ale ja mam nadzieję,
Że Pan mnie raz wysłucha.
Niech Pan nas weźmie serio,
I przestanie dąsać
Da się Pan udobruchać,
Panie Prezydencie.

Wydanie: 4/2008

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy