Usłyszeli wołanie o pomoc

Usłyszeli wołanie o pomoc

Fundacja im. Hanki Bożyk po raz ósmy nagrodziła bohaterów, którzy uratowali ludzkie życie

Usłyszeli ciche wołanie o pomoc i nie przeszli obojętnie. Takie motto towarzyszyło uroczystości wręczenia nagród Fundacji im. Hanki Bożyk „Pogotowie Ratunkowe – dlaczego nie zdążyło” osobom, które uratowały życie innym, często ryzykując własnym.

Takie wołanie, a właściwie cichy jęk, usłyszał st. kpt. Paweł Kasperek z Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie, który 24 maja zeszłego roku jako jeden z pierwszych wszedł do zawalonej trzypiętrowej kamienicy przy ul. Lubartowskiej 45 w Lublinie. Odnalazł tam mężczyznę przygniecionego elementami konstrukcyjnymi budynku i przysypanego gruzem. Strażak zaczął ostrożnie usuwać gruz z mężczyzny, podawał mu tlen i podtrzymywał na duchu. Nie zważając na to, że dookoła wciąż spadał gruz, pozostał przy rannym aż do momentu, gdy poszkodowanego ewakuowano z miejsca katastrofy.

Robert RodaKamil Sylka z Ochotniczej Straży Pożarnej w Sulęczynie wezwanie na pomoc dostali przez radiotelefon. W lesie nad jeziorem Mausz szalał sierpniowy huragan, drzewa łamały się jak zapałki. Najpierw chcieli wjechać do lasu ciężkim samochodem, a gdy okazało się to niemożliwe, wzięli piłę spalinową i zaczęli się przedzierać przez powalone drzewa. Po kilku godzinach dotarli do zniszczonego przez wichurę domku, gdzie znaleźli starszego mężczyznę z rozbitą głową i 14-latkę z otwartymi złamaniami obu nóg. Strażacy udzielili im pierwszej pomocy, zdali sobie jednak sprawę, że w środku burzy nie dadzą rady zanieść poszkodowanych do oddalonego o 3 km samochodu. Wezwali więc przez radiotelefon łódź motorową, która jeziorem przetransportowała rannych do Sulęczyna. Stamtąd karetka pogotowia ratunkowego zabrała ich do szpitala.

Sierż. szt. Artur Nicpoń mieszka w słynnym pilskim wieżowcu z neonem „Piła wita”. 23 czerwca nie miał służby. Gdy przed południem wychodził z mieszkania, usłyszał cichy głos wzywający pomocy. Ruszył korytarzem, by sprawdzić, skąd dochodziło wołanie. W końcu stanął pod drzwiami na I piętrze, zadzwonił, ale nikt nie otwierał. Drzwi były zamknięte. Wrócił więc do swojego mieszkania na III piętrze, a następnie przechodząc od balkonu do balkonu, dotarł do mieszkania sąsiadki i wszedł do niego przez otwarte okno. Starsza kobieta leżała na podłodze, nie miała siły wstać. Okazało się, że zakrztusiła się jedzeniem i zasłabła. Policjant otworzył szeroko okna, by mogła się dotlenić, i wezwał karetkę. Artur Nicpoń służy w policji od siedmiu lat, obecnie w wydziale dochodzeniowo-śledczym jako technik kryminalistyki. Nie mógł przyjechać na uroczystość, nagrodę w jego imieniu odebrał kolega.

Honorową nagrodę otrzymało w tym roku Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Warszawy. Odebrali ją dyrektor naczelny Dariusz Piotrowski, specjalista transfuzjologii klinicznej, i zastępca dyrektora Mirosław Malewski. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że codziennie odbywają się tysiące operacji, podczas których potrzebna jest krew. A to jedyny lek, którego nie można kupić. Dlatego tak ważne jest honorowe krwiodawstwo. Okazuje się, że w Polsce 77% krwiodawców to mężczyźni, co dyr. Piotrowski wyjaśnił tym, że wielu z nich to ludzie w mundurach: strażacy, żołnierze, policjanci, funkcjonariusze różnych służb.


Fundacja im. Hanki Bożyk jest organizacją pożytku publicznego.
Można przekazać na jej konto 1% podatku.
KRS 0000362270
Numer rachunku 20 1240 2135 1111 0010 3448 4680
Nie pozwólcie, by przybywało ofiar z powodu nieudzielenia pomocy potrzebującym.

Więcej informacji na stronie www.hankabozyk.pl.

Wydanie: 7/2018

Kategorie: Aktualne, Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy