Uzależnienie jest jak kula śniegowa – rozmowa z Jagodą Fudałą

Uzależnienie jest jak kula śniegowa – rozmowa z Jagodą Fudałą

Alkoholik może umrzeć na wszystko – może zginąć w wypadku, zamarznąć, spaść z rusztowania. Nikt mu nie wpisze: alkoholizm

– Dużo ludzi umiera w Polsce z przepicia?
– Nie ma takich statystyk. Mówi się o zgonach z powodu zatruć, marskości wątroby i psychoz. Te dane nie odzwierciedlają jednak na pewno skali zgonów z powodu uzależnienia od alkoholu. Alkoholik może umrzeć na wszystko – może zginąć w wypadku, zamarznąć, spaść z rusztowania. Nikt mu nie wpisze: alkoholizm. Zamiast tego wypadek, zawał serca, udar mózgu albo próba samobójcza. Często, w związku z tym, że towarzyszy jej spowodowane alkoholem zawężenie świadomości, skuteczna. Ale lekarz, który przyjeżdża wypisać akt zgonu, nie będzie badał historii tego pacjenta. On może co najwyżej napisać, że w momencie, kiedy on go dotyka i bada, czuje alkohol.

– I jest to najczęściej wódka.
– Osoba uzależniona wybierze substancję najszybciej doprowadzającą do wysokich stężeń alkoholu we krwi. Wódka jest tu na pierwszym miejscu. Od 2002 r. obserwujemy wyraźny wzrost spożycia wysokoprocentowych alkoholi. Alkoholik przelicza ekonomicznie. Piwo jest nieekonomiczne, bo ma kilka procent i jest stosunkowo drogie. Popularne są też 18-procentowe koktajle i tzw. mamroty. Piją je ci, którzy nie mają już na nic innego środków.

– Piją bardziej kobiety czy mężczyźni?
– W Polsce ciągle jeszcze mężczyźni piją ponad cztery razy więcej niż kobiety. Najczęściej ci w złej sytuacji materialnej, starsi, od 29 do 49 lat. Jeśli chodzi o panie, jest wręcz odwrotnie. W alkoholizm wpadają te wykształcone, z dużych miast, wolne i nieźle sytuowane materialnie. Myślę, że to konsekwencja pewnych zmian, zmieniających się wzorów życia, pośpiechu, rozpędu, przyjmowania na siebie dodatkowych ról. I to jest grupa najmłodsza, od 18 do 29 lat.

– W nałóg częściej wpadają mieszkańcy miast czy wsi?
– Prawie 80% tych, którzy zgłaszają się do ośrodków odwykowych, to mieszkańcy miast. Tak mówi statystyka. Najprawdopodobniej jednak ma to związek z mniejszą dostępnością świadczeń zdrowotnych na terenach wiejskich. A kompleksowa psychoterapia powinna trwać dwa lata. Czasem niezbędne jest wsparcie medyczne i farmakologiczne. Kiedy uzależnieniu towarzyszy depresja, potrzebny jest równoległy kontakt z psychiatrą. Dla mieszkańców wsi to najczęściej nieosiągalne.

– Jak można rozpoznać, że jest się alkoholikiem?
– Diagnoza to jest sprawa dla fachowców, ale oczywiście pewne symptomy można u siebie zauważyć. Pierwszy to gwałtowny przymus picia alkoholu. Powiedzmy, że człowiek nigdy nie wypiłby jakichś perfum, ale jest tak strasznie spragniony picia, że nie wytrzymuje. Odczuwa wtedy przerażającą panikę. Ma wrażenie, że tego nie przeżyje. Pojawiają się objawy zespołu abstynencyjnego – bardzo silne drżenia mięśniowe, pocenie, drżenie rąk, nierówny rytm serca, nadciśnienie tętnicze. Często niepokój i drażliwość, lęki. Czasem zaburzenia psychiczne czy napady drgawkowe. Normalnie, jak człowiek się opije, to jest zatruty i bardzo ciężko choruje. Wystarczą cztery promile, żeby zmarł. Alkoholicy przeżywają nawet przy siedmiu. Jednak kiedy trzeźwieją, zaczynają chorować i czują się fatalnie. To podstawowy objaw zależności fizycznej.

– Czy można powiedzieć, że ktoś posiada osobowość bardziej predestynowaną do picia niż inni?
– Ja bym odwróciła pytanie. Alkoholikami zostają naprawdę różni ludzie. Natomiast obserwuje się, że po wielu latach picia nagle coś w ich osobowości zaczyna się upodabniać. Stają się aspołeczni. Ich empatia jest stępiona Od alkoholika tkwiącego w nałogu nie należy oczekiwać wzajemności. Oczywiście, wciąż może deklarować: dla mnie rodzina jest najważniejsza. Wystarczy jednak, że zostanie postawiony przed alternatywą: załatwić coś dla rodziny czy zaspokoić pragnienie picia. Wybierze alkohol, bo to jego pierwszorzędna potrzeba. Skoncentrowany na swoim cierpieniu skupia się tylko na tym, by za wszelką cenę utrzymać tę kruchą równowagę, jaką daje mu alkohol. Okradnie i oszuka rodzinę, byle go zdobyć.

– Te zmiany nie pojawiają się od razu.
– U ludzi, którzy zaczęli swoje picie w wieku dorosłym, ten proces trwa zwykle kilkanaście lat. W ciągu tego czasu można jeszcze zawrócić z tej drogi. Gorzej jest z młodzieżą. Tu do uzależnienia dochodzi w ciągu kilku lat.

– Wydawałoby się, że młody organizm lepiej znosi alkohol.
– Jedynie na poziomie fizycznym. Wiadomo, że młodzi mają zdrowsze nerki czy wątrobę, mózgi mają jednak dużo wrażliwsze. Dlatego obserwujemy u nich nieproporcjonalnie więcej psychoz niż u dorosłych. Ale na początku młodzi widzą tylko zachęcające korzyści. Wystarczy jedno piwo, żeby poczuć się jak gość. Poderwać dziewczynę, skoczyć do gardła komuś silniejszemu. To prosty sposób na walkę z nieśmiałością.

– Który zawsze kończy się źle.
– Uzależnienie jest jak kula śniegowa, która toczy się z góry. Zagarnia człowieka coraz bardziej. Spod tego śniegu coraz mniej widać już ręce i nogi, żeby mógł się chwycić i zatrzymać.

Jagoda Fudała, kierownik Działu Lecznictwa Odwykowego i Programów Medycznych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych

Wydanie: 20/2009

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. Tanita
    Tanita 29 czerwca, 2017, 08:33

    Straszny nałóg. Znam wszystkie jego cienie z autopsji, bo mój mąż jest alkoholikiem. Wiele lat z tym walczyłam, ale wywalczyłam. Mąż odbył terapię we Wsparciu pod Koszalinem. Skuteczną, bo już 8 miesięcy jest trzeźwy. Czuję, że wrócił do mnie ten człowiek, którego poślubiłam 20 at temu. Zawdzięczam to terapeutom z ośrodka, więc bardzo chciałabym im podziękować. Mam nadzieję, że pomogą wielu innym osobom.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy