W lewo, czyli naprzód

W lewo, czyli naprzód

Wyjście polskiej lewicy z kryzysu będzie możliwe, gdy podejmie ona najważniejsze sprawy Polaków. Potrzebny jest jasny projekt rozwiązywania problemów stworzonych przez tzw. transformację. Rozwinięty, rzeczowo uzasadniony katalog tych problemów sformułował niedawno prof. Andrzej Walicki („Stare zadania dla nowej lewicy”, PRZEGLĄD nr 3).

Zajęcie się problemami społecznymi jest obecnie najważniejszym obowiązkiem lewicy. Powinny one być treścią tego programu minimum. Pojawiające się tu i ówdzie przekonanie, że potrzeby socjalne ludzi zaspokoi „dobra gospodarka”, to nie błąd, ale pojęcie jest tak uniwersalne, że mogą je za własne uznać także partie prawicowe. „Dobrą gospodarkę” może stworzyć zarówno pracujący dla zysku kapitalista, jak i państwo, i nic z tego nie musi wynikać. To, czy „dobra gospodarka” zapewni wyrównywanie szans życiowych ludzi, zależy przecież od sposobu podziału dochodu narodowego i wielu innych czynników. Prof. Mieczysław Kabaj napisał, że bezrobocie „nie może być tylko »resztą« procesów gospodarczych, że nasz system gospodarczy nie powinien zaspokajać potrzeb tylko nielicznych grup społecznych, bo to skazuje na ubóstwo duże skupiska ludzi” („Przegląd Socjalistyczny” nr 3/2010). Na szczęście zanika mit o cudotwórczej misji niewidzialnej ręki rynku.

Przyszły kształt społeczeństwa powinien być celem programu maksimum. Pora ponownie postawić sobie pytania: Dokąd zmierzamy? Jaki ustrój gospodarczy i społeczny chce proklamować i tworzyć polska lewica? Trzeba się zajmować bieżącymi sprawami, a ich rozwiązywanie jest obowiązkiem lewicy. Ale jeśli lewica chce odzyskać społeczne zaufanie, powinna przedstawić społeczeństwu również swoje cele strategiczne, dalekosiężne, wyraźną wizję przyszłości. Wizję ruchu w lewo, czyli naprzód. Tę wizję powinny tworzyć wspólnie wszystkie lewicowe ruchy działające w Polsce.

Należy podjąć próbę odpowiedzi na pytanie, co w zmienionych warunkach gospodarczych i społecznych, gdy m.in. zanika baza lewicy, tradycyjna klasa robotnicza, oznacza pojęcie socjalizmu. Jak w przyszłości rozwiązywać kwestie własności? Czy rzeczywiste, a nie tylko formalne jej uspołecznienie to jedynie utopia?

Pytań jest wiele i nie miejsce w publicystycznych rozważaniach na formułowanie odpowiedzi. Potrzebna jest poważna, powszechna dyskusja. Na razie nic jej nie zapowiada. Co prawda, w ostatnich miesiącach polscy politycy i publicyści sporo czasu poświęcili rozważaniom o lewicy, ale w większości były to rozważania o układach personalnych we władzach partyjnych, o ruchach na różnych politycznych szachownicach i o innych grach. A tu potrzebna jest merytoryczna debata.

Uczestnicy Kongresu Lewicy Polskiej w 2013 r. otrzymali ciekawą książeczkę dr Anny Skrzypek, zatytułowaną „Sukcesyjna lewica”. Autorka pisała: „Jeśli socjaldemokracja ma ambicje, by stać się siłą polityczną na miarę XXI w., musi pokusić się o coś więcej niż ładne opakowanie wyborcze. Musi określić na nowo swoją misję, która byłaby odpowiedzią na kluczowe pytanie społeczne nowej epoki. Oponuję tezie, jakoby ludzie obecnie nie potrzebowali ideologicznych więzi oraz że wystarczający jest uczciwy podręcznik do rządzenia…”.

Autor jest lewicowym publicystą

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 7/2016

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy