Wędrówki po in vitro

Wędrówki po in vitro

Nowelizacja ustawy wywołała sprzeciw Austriackiej Partii Ludowej (ÖVP) i wiele dyskusji, zwłaszcza w kwestii par lesbijskich i obchodzenia się z zarodkami. Trybunał Konstytucyjny uznał ją jednak za zgodną z konstytucją, odpowiadającą wymogom czasu i rozwiązaniom w innych krajach.

Prof. Heinz Strohmer, założyciel i szef prywatnej kliniki leczenia niepłodności Goldenes Kreuz w Wiedniu (współpracują z nią ośrodki w Bratysławie, Łodzi, Sofii, Bukareszcie i Sybinie), cieszy się z dyskusji na temat diagnostyki preimplantacyjnej. – Dostęp do niej jest restrykcyjny, to dobre rozwiązanie. W tej formie, w przeciwieństwie do wyobrażeń opinii publicznej, nie dojdzie do selekcji zdolnych do życia embrionów. Przeciwnie – uniemożliwi to używanie niezdolnych do życia zarodków. Oszczędzi to wiele cierpienia parom obciążonym ciężkimi chorobami lub takim, które musiały już przeżyć kilka poronień.

Wprowadzeniu nowych przepisów towarzyszą ściślejsze wytyczne w procedurach oceny dobra dziecka. W przypadku związków nieformalnych oraz korzystania z komórek dawcy oprócz zgody partnera na piśmie konieczne jest zasięgnięcie porady w sądzie lub u notariusza, by poznać prawne następstwa decyzji. Zaleca się podpisanie poświadczenia wspólnej decyzji. Może być ono odwołane tylko do chwili zapłodnienia.

Zaostrzono również odpowiedzialność karną. Za nieprzestrzeganie przepisów grozi kara do 50 tys. euro (wzrosła z 36 tys. euro).

Niemcy: po ciążę do Polski

Na in vitro świetnie zarabiają Niemcy, a raczej światowy potentat w produkcji leków stosowanych w leczeniu niepłodności, firma Merck z Darmstadt (dziesiąta część jej wpływów pochodzi z tego segmentu). Szacuje się, że na świecie w 2010 r. wydano na in vitro 6 mld euro, z czego 2,4 mld w USA, a 300 mln euro w samych Niemczech. Tu leczenie bezpłodności metodą in vitro oferuje ok. 125 ośrodków. Przeprowadzają rocznie ok. 70 tys. cykli leczenia, każdy kosztuje 4-4,5 tys. euro.

Niemiecka Ustawa o ochronie zarodków (ESchG) reguluje od 1991 r. obchodzenie się z ludzkimi zarodkami, by zapobiec ewentualnym nadużyciom. Rygory w tej materii uzasadnione są doświadczeniami eugeniki. Ustawa wyraźnie zabrania np. zapładniania przechowanymi komórkami nieżyjącego mężczyzny, używania komórek bez zgody dawcy, zmian genetycznych w komórkach, a także używania zmanipulowanych gamet do sztucznego zapłodnienia, klonowania ludzi oraz hodowania hybryd z ludzkich i zwierzęcych komórek. Podobne rozwiązania są w Polsce.
Niemiecka ustawa jest bardzo restrykcyjna w porównaniu z prawodawstwem USA czy innych krajów. Zezwala na użycie w jednym cyklu trzech zapłodnionych komórek jajowych do hodowli zarodków i jednorazowo maksymalnie trzech zarodków. W Czechach, Austrii, Hiszpanii czy w Polsce nie ma takich ograniczeń.

Wytyczne niemieckiej Federalnej Izby Lekarskiej mówią o udostępnieniu in vitro głównie małżeństwom i korzystaniu z nasienia męża, w szczególnych sytuacjach – z nasienia dawcy. Nieformalne związki są traktowane uznaniowo. Szansę mają wtedy, gdy lekarz stwierdzi, że to stały związek, a mężczyzna uzna ojcostwo.

Nasi zachodni sąsiedzi mogą liczyć na pokrycie połowy kosztów leczenia, przeważnie przy trzech próbach in vitro, przez poszczególne kasy chorych. Stawiają one jednak wiele warunków: np. by komórki pochodziły od pary, kobieta nie przekroczyła czterdziestki, a mężczyzna pięćdziesiątki, albo mieli co najmniej 25 lat i byli małżeństwem. Kasy mogą wedle uznania pokryć większą część kosztów, obniżyć minimalny wiek kobiety (jedna z kas obniżyła go do 20 lat) bądź wesprzeć związki nieformalne – tego jednak raczej nie robią.

Niemiecki Rejestr IVF ocenia skuteczność rodzimych klinik na 28%. W porównaniu z innymi krajami europejskimi Niemcy znajdują się pośrodku, daleko za Rosją, Czechami, Polską, ale też Hiszpanią, Islandią czy Grecją. Dlatego, według szacunków, 4,5 tys. Niemek rocznie wyjeżdża do Hiszpanii, Czech i Polski, by poddać się procedurom dającym większe szanse na ciążę z in vitro.
Niemcy mają ograniczony dostęp do badań PID (przy wysokim ryzyku choroby dziedzicznej). Bundestag dopuszcza też metodę badań PKD (Polkörperdiagnostik), która jest jeszcze w stadium eksperymentalnym, ale pozwala stwierdzić genetyczne uszkodzenia w komórkach jajowych. W Niemczech możliwe jest zamrażanie komórek, gamet, zarodków – na wypadek gdyby w trakcie leczenia in vitro kobieta zachorowała i zachodziła możliwość poronienia.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 38/2015

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy