Widmo atomowego terroru

Widmo atomowego terroru

Francuski inżynier nuklearny planował zamachy z Al Kaidą

Dr Adlčne Hicheur był zdolnym fizykiem jądrowym. Pracował w europejskim ośrodku badań nuklearnych CERN pod Genewą. Miał opinię cichego i spokojnego człowieka, znakomicie zintegrowanego ze społeczeństwem francuskim muzułmanina. A jednak nawiązał kontakty z Al Kaidą i układał plany niszczycielskich zamachów.
Według prasy brytyjskiej, rozpoznawał obiekty nuklearne w Zjednoczonym Królestwie jako cele ataków terrorystycznych. Gigantyczny wybuch miał zniszczyć miasto wielkości Londynu. Francuskie służby specjalne poinformowały nieoficjalnie, że Hicheur zamierzał wysadzić w powietrze rafinerię koncernu Total. Naukowiec wytypował też polityków, którzy powinni zostać zgładzeni. Na czele jego listy znalazł się prezydent Nicolas Sarkozy. „Być może uniknęliśmy najgorszego scenariusza”, powiedział francuski minister spraw wewnętrznych Brice Hortefeux. Analitycy zastanawiają się, czy europejskie instalacje nuklearne są bezpieczne.
Naukowiec został aresztowany o świcie 8 października w mieście Vienne w południowej Francji, gdzie mieszkał z rodzicami i rodzeństwem. Świadkowie opowiadali później, że operacja przebiegała jak w filmie. Budynek mieszkalny otoczyło ok. 20 pojazdów policyjnych. Uzbrojeni funkcjonariusze sił specjalnych ubezpieczali akcję ośmiu zamaskowanych oficerów z Direction Centrale du Renseignement Intérieur (Centralnej Dyrekcji Wywiadu Wewnętrznego), którzy

wyważyli taranem drzwi

i dokonali aresztowań. Za kraty trafili Adlčne Hicheur i jego młodszy brat, także fizyk nuklearny, którego jednak później zwolniono bez postawienia zarzutów. „Byliśmy zaszokowani, ponieważ nasi sąsiedzi byli takimi spokojnymi, uczonymi ludźmi”, relacjonowała sąsiadka Veronique Reguillon. Policja zabrała z mieszkania komputery i twarde dyski.
Dr Hicheur został oskarżony o działalność przestępczą w powiązaniu z ugrupowaniem terrorystycznym. Podejrzany o współpracę z ekstremistami islamskimi utalentowany fizyk nuklearny, Francuz pochodzenia algierskiego, pracował na prestiżowym Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii. Potem przeniósł się do Wielkiej Brytanii, gdzie znalazł zatrudnienie w czołowym ośrodku badawczym Rutherford Appleton Laboratory, niekiedy określanym jako tajny. Działał także na uczelniach i w centrach naukowych w Londynie, Manchesterze, Durham, Edynburgu i St Andrews.
Dawny kolega Hicheura opowiadał: „To był spokojny i bardzo poważny gość. W Oksfordzie w ogóle nie prowadził życia towarzyskiego i cały swój czas poświęcał pracy. Był bardzo inteligentny i miał wiedzę specjalistyczną z fizyki jądrowej, mógłby więc pomóc terrorystom w dokonaniu ataku nuklearnego lub przy użyciu brudnej bomby”. (Brudna bomba składa się z ładunku konwencjonalnego oraz materiału radioaktywnego, który zostaje rozrzucony w wyniku eksplozji, co prowadzi do skażenia terenu).
Dr Hicheur został współpracownikiem europejskiego ośrodka badań nuklearnych pod Genewą (aczkolwiek nie był tam zatrudniony na etacie i długo przebywał na urlopie zdrowotnym). Brał udział w realizacji być może najambitniejszego projektu w dziejach nauki, jakim jest

Wielki Zderzacz Hadronów (LHC),

największy akcelerator cząsteczkowy świata. Ta gigantyczna machina ma odtworzyć warunki panujące tuż po Wielkim Wybuchu, w wyniku którego powstał wszechświat.
Jeśli jednak wierzyć francuskiej policji, wybitny fizyk nie tylko studiował zagadki cząsteczek elementarnych, ale nawiązał kontakty z Al Kaidą, a dokładniej z jej północnoafrykańskim odgałęzieniem, występującym jako Al Kaida w Islamskim Maghrebie (AQIM). Organizacja ta powstała w 2007 r. Utworzyli ją fundamentaliści z algierskiej Salafickiej Grupy na rzecz Kaznodziejstwa i Walki, którzy postanowili (przynajmniej ideologicznie) połączyć swe siły z Al Kaidą Osamy bin Ladena. AQIM jest obecnie aktywna przede wszystkim w Mauretanii. Jej przywódca Abdelmalek Droukdel w wywiadach prasowych, m.in. na łamach dziennika „New York Times”, chełpił się, że ma licznych sympatyków w Europie, i groził zamachami.
Dr Adlčne Hicheur nawiązał kontakty z liderami AQIM przez internet. W korespondencji używał pseudonimu, ale i tak został namierzony. Według niektórych źródeł, francuskie służby specjalne wpadły na jego trop podczas operacji mającej na celu wykrycie francuskich ekstremistów islamskich, zamierzających wziąć udział w „świętej wojnie” w Afganistanie. Być może jednak informację o knowaniach naukowca przekazała Paryżowi CIA. Francuski wywiad rozpoczął obserwację fizyka. Przez 18 miesięcy funkcjonariusze DCRI śledzili wszelkie kontakty dr. Hicheura, nagrywali rozmowy telefoniczne, czytali SMS-y i mejle. Podobno fizyk zaproponował przywódcom organizacji terrorystycznej, że dokona zamachu wspólnie z działającą we Francji komórką Al Kaidy.

Sporządził listę celów,

nie zgodził się jednak na atak samobójczy. Zapewnił, że dobrze przygotowany zamach konwencjonalny spowoduje znacznie większe spustoszenia. Doszedł do wniosku, że jeśli uda się wysadzić w powietrze wielką rafinerię koncernu Total, zniszczone zostaną budynki w promieniu co najmniej kilkunastu kilometrów. Dr Hicheur zamierzał jakoby przeprowadzić atak w takim miejscu, w którym zginie jak najwięcej obywateli USA.
Brytyjski wywiad MI5 współpracuje z francuskimi służbami specjalnymi, aby sprawdzić, czy fizyk nuklearny nie planował zamachów także na terenie Zjednoczonego Królestwa.
Wywiad francuski zamierzał długo inwigilować dr. Hicheura w nadziei, że pozwoli to wykryć jego wspólników, członków Al Kaidy we Francji. Kiedy jednak naukowiec podjął z banku kilkanaście tysięcy euro, minister Hortefeux uznał, że zamach wszedł w fazę przygotowań. Polecił przerwać operację i aresztować podejrzanego.
Zagrożenie zapewne nie było poważne. Służby specjalne często wyolbrzymiają niebezpieczeństwo ze strony terrorystów, aby zdobyć dodatkowe środki z budżetu i uzasadnić swe istnienie. Dyrektorzy ośrodka CERN podkreślają, że na jego terenie są tylko minimalne ilości materiałów radioaktywnych, ale Hicheur nie miał do nich dostępu, nie uzyskał zresztą certyfikatu bezpieczeństwa. CERN nie realizuje także tajnych projektów, wszelkie dane na temat jego prac są powszechnie dostępne. A jednak informacja, że utalentowany, spokojny naukowiec postanowił sprzymierzyć się z Al Kaidą, wywołała

zrozumiały niepokój.

Śladem młodego Francuza mogą przecież pójść inni, uważani za znakomicie zintegrowanych z zachodnim społeczeństwem badacze mający arabskie korzenie, zatrudnieni np. w elektrowniach atomowych. Według niektórych źródeł, po aresztowaniu fizyka w kilku francuskich i brytyjskich siłowniach jądrowych zaostrzono środki bezpieczeństwa (prawdopodobnie oznacza to również, że podjęto „obserwację” niektórych pracowników).
Eksperci biją na alarm – terroryści islamscy mogą uderzyć w europejskie instalacje nuklearne lub dokonać zamachu przy użyciu brudnej bomby (nie mają bowiem materiałów radioaktywnych, funduszy ani technologii do skonstruowania bomby nuklearnej, arsenały jądrowe Pakistanu są zaś na razie dobrze strzeżone).
Już w 2007 r. brytyjski wywiad MI6 doszedł do wniosku, że Al Kaida planuje atak przy użyciu broni masowej zagłady „na skalę Hiroszimy i Nagasaki”. W listopadzie 2008 r. MI6 ostrzegł służby specjalne innych krajów, że ekstremiści islamscy są bliżsi zdobycia materiałów radioaktywnych. Przypomniano orędzie Osamy bin Ladena, który głosił: „Obowiązkiem każdego prawdziwego muzułmanina jest uczynienie wszystkiego, co możliwe, w celu stworzenia jak najpotężniejszej broni, która zniszczy naszych nieprzyjaciół”. Dyrektor CIA Michael Hayden oświadczył, że „Al Kaida jest największą nuklearną troską” jego agencji.
Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, brudna bomba może eksplodować podczas igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 r. Trudno przewidzieć konsekwencje takiego zamachu – zależą one od ilości i stopnia radioaktywności rozpylonej w wyniku wybuchu substancji promieniotwórczej. Zdaniem ekspertów, taki atak mógłby doprowadzić do skażenia całych dzielnic i setek późniejszych zgonów na raka. Równie przerażające byłyby skutki psychologiczne. Zamach nawet z użyciem niewielkiej ilości materiałów radioaktywnych z pewnością wywoła w społeczeństwach Zachodu szok i grozę.

Piekielny problem
Widmo terrorystycznego ataku nuklearnego od lat niepokoi zachodnich polityków. 11 października 2001 r., miesiąc po zamachach z 11 września, dyrektor CIA George Tenet ostrzegł prezydenta George’a W. Busha: Al Kaida ukradła z magazynów rosyjskich dziesięciokilotonową bombę nuklearną. Terroryści prawdopodobnie przewieźli tę broń do Nowego Jorku. Przerażony Bush uznał, że wystąpił „piekielny problem”. Nakazał, aby wiceprezydent Dick Cheney schronił się w tajnym bunkrze przeciwatomowym. Wysłano też specjalistów z zespołu Nuclear Emergency Support Team (Nest) na poszukiwanie bomby. Patrole Nest penetrowały okolice meczetów. Zagrożenie się nie zmaterializowało, Cheney mógł wrócić do Białego Domu. Kilka dni później ogłoszono kolejny stan zagrożenia – bomba nuklearna już znajduje się w pociągu jadącym z Pittsburgha do Pensylwanii. I tym razem alarm okazał się fałszywy. Prezydent Bush rozkazał jednak zrealizować Dyrektywę 14 – w portach, a także na przejściach granicznych z Kanady i Meksyku zainstalowano detektory materiałów radioaktywnych. Jak dotąd niczego nie wykryły, ale gen. Eugene Habiger, były szef programu antyterrorystycznego USA, jest pewien: „Pytanie nie brzmi, czy doświadczymy terroryzmu nuklearnego. Pytanie brzmi: kiedy to się stanie”.

Wydanie: 42/2009

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy