Więcej szacunku dla Angeli Merkel

Więcej szacunku dla Angeli Merkel

Angela Merkel kończy wkrótce 16-letnią, czterokadencyjną pracę na ogromnie odpowiedzialnym stanowisku kanclerza Republiki Federalnej Niemiec. Jest pierwszą kobietą w tej roli. Kilka dni temu była w Warszawie z pożegnalną wizytą. Nasz prezydent nie znalazł czasu na spotkanie z panią kanclerz, premier nie poprosił o asystę kompanii honorowej, widocznie była zajęta na wschodniej granicy. Zrobiło mi się przykro i wstyd. Postanowiłem napisać kilka słów i powiedzieć, jak wielkim szacunkiem darzę panią kanclerz, z jakim uznaniem dla jej skuteczności i intencji śledziłem jej pracę.

Jestem z generacji dzieci wojny, pamiętam wiele z tych tragicznych lat. Mój ojciec i mój teść byli więźniami Auschwitz, udało im się przeżyć. Nasz stosunek do Niemców przez wiele lat był najpierw wrogi, potem bardzo nieufny. Jednak lata obserwacji tego, co działo się po drugiej stronie żelaznej kurtyny, skłaniały do nowych przemyśleń.

W roku 1987 jako prorektor Politechniki Warszawskiej nawiązałem kontakt z profesorami Technische Universität Darmstadt (TUD). Od początku były to kontakty przyjacielskie. Pamiętam rok, w którym przyjechał do nas z Darmstadt podarowany komputer IBM. Współpraca naszych uczelni trwała wiele lat. Rektor TUD został doktorem honoris causa Politechniki Warszawskiej.

Moim serdecznym, wieloletnim przyjacielem jest Hans Hartnagel, profesor TUD. Przez dwadzieścia kilka lat organizowaliśmy wspólnie szkoły letnie dla dyplomantów i doktorantów naszych i kilku innych europejskich uczelni. Spotykaliśmy się na konferencjach naukowych. Mieliśmy wiele czasu, aby podjąć najtrudniejsze tematy. Hans opowiedział mi, z jakim trudem budowali w latach 50. współpracę między uczelniami Francji i RFN. Starałem się zrozumieć procesy, w rezultacie których Ren przestał być rozgraniczeniem Linii Maginota i Zygfryda, a stał się życiodajnym kręgosłupem nowej Europy. To Francja i Niemcy wykonały ogromną pracę zakopania toporów wojennych. Wraz z Włochami i krajami Beneluksu stworzyły krok po kroku fundamenty Unii Europejskiej, stowarzyszenie krajów przyjacielskich. Wielkie brawa i dzięki!

Jednakże dzisiaj niektórzy w naszym kraju zaczynają mówić o europejskiej okupacji. Inni mówią o członkach Unii jako o graczach walczących bezwzględnie o swoje interesy. W każdej chwili grozi nam wejście w pułapkę i poniesienie bolesnych strat. Jeszcze inni każą się zastanowić, co my w tej Unii robimy. Ten sposób myślenia wpłynął prawdopodobnie na formę pożegnania w Warszawie pani kanclerz. Jest mi wstyd.

Wielce Szanowna Pani Kanclerz! Pani niestrudzona, owocna praca skutkowała także tym, że zdobyła Pani w moim kraju bardzo liczne grono przyjaciół. To zaszczyt dla mnie być jednym z nich.

Bogdan Galwas, emerytowany profesor Politechniki Warszawskiej,
wieloletni członek Komitetu Prognoz PAN

Wydanie: 39/2021

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy