Wielka Majówka

Wielka Majówka

Choć początek maja coraz częściej kojarzy się w Polsce z przedłużonym weekendem, a nie ze świętami, które są przyczyną tych paru wolnych dni, to kalendarza z czerwonymi datami nie da się zbyć samą majówką. Do powszechnej świadomości przebił się pogląd: to bardzo dobrze, że zmęczeni pracą i codziennymi kłopotami ludzie sobie odpoczną, zamiast celebrować święta państwowe. I trudno odmówić logiki naturalnym oczekiwaniom na chwilę wytchnienia. Warunki życia są dziś wystarczająco ciężkie, by korzystać z każdej szansy na relaks. Pod taką opinią podpisze się każdy.
Ale czy ma to oznaczać, że 1 i 3 maja staną się datami wyłącznie urzędowymi. Niewypełnione głębszą treścią i, co szczególnie ważne, niezakotwiczone w świadomości młodszych generacji Polaków obumierają nie tyle formalnie, co emocjonalnie.
Formalnie wszystko organizowane jest według obowiązujących standardów. Odbywają się uroczystości państwowe z udziałem najwyższych władz, jest defilada przy Grobie Nieznanego Żołnierza, są przemówienia i odznaczenia. Podobnie jest w województwach i wielu, nawet małych miastach. Widać starania władz różnych szczebli, by było godnie i uroczyście. By była frekwencja. I ludzie przychodzą na te imprezy. Tyle że bardziej jako gapie niż faktyczni uczestnicy uroczystości. Wystarczy opuścić główne ulice, by ledwie dostrzec atmosferę święta narodowego. Nawet flag nie chce się nam wywiesić. Urzędy są do tego zobowiązane, więc coś robią. Prywatnie Polacy nie widzą takiej potrzeby. To wielki paradoks, bo zarówno Europejczycy, jak i Amerykanie przy każdej takiej świątecznej okazji demonstracyjnie prezentują swoje flagi. My robimy to coraz rzadziej i coraz bardziej wstydliwie. Dlaczego?
Z drugiej strony, według badań CBOS, dumę z faktu bycia Polką lub Polakiem odczuwa aż 88% badanych, z czego ponad połowa deklaruje silne poczucie dumy narodowej. Badacze, niestety, nie zapytali o to, w czym się to uczucie realnie wyraża. Jakimi konkretnymi zachowaniami jest wypełnione?
Świat się bardzo zmienił. Inna jest też współczesna Polska. Bardzo podzielona, z coraz większymi kontrastami i wieloma polami konfliktów. Z ludźmi, którzy mają problem z tym, by w jakiej takiej tradycji przetrwać. Chcą chleba, a nie debat i pouczeń o patriotyzmie i wyrzeczeniach, jakich od nich wymaga ojczyzna. Widzę przecież, że tylko dla części Polaków nasza ojczyzna jest matką, a dla zbyt wielu macochą.

Wydanie: 17/2002

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy