Jeszcze raz o Ukrainie

Jeszcze raz o Ukrainie

Na Ukrainie uchwalono ustawę lustracyjną. Kto wie, jak funkcjonowało radzieckie państwo, jak wyglądała na Ukrainie tamtejsza transformacja na początku niepodległości, kiedy wszystkie organy państwa, łącznie ze służbami policyjnymi i specjalnymi, zasadniczo zmieniały tylko nazwy z „gosudarstwiennych” na „dierżawne” (co znaczyło dokładnie to samo, tyle że nazywało się już po ukraińsku, nie po rosyjsku), kto wreszcie wie, co to jest lustracja, łatwo może przewidzieć, co teraz będzie się działo. Na dobrą sprawę Putin może sobie zabrać swoje „zielone ludziki” i wycofać ciężki sprzęt. Może zaprzestać popierania separatystów, ostatnio i tak na ogół nienazywanych terrorystami. Teraz Ukraińcy zajmą się sobą sami.
Rozkład struktur państwa, ruina gospodarcza i prawie dwukrotny spadek wartości hrywny w stosunku do dolara, przy równoczesnym zamrożeniu już przedtem często głodowych emerytur i płac, czego domaga się Unia Europejska, pogłębią frustrację społeczną. Przeciętny Ukrainiec ma prawo zapytać, co Europa, która – jak zapewniali niedawno zachodni politycy na Majdanie (najgłośniej i najgorliwiej nasi, mający, jak się okaże, oprócz słów najmniej do zaoferowania) – czeka na Ukrainę, robi, aby poprawić mu byt. Może też zacząć się zastanawiać, co to znaczy „czeka” i co z tego ma wyniknąć.
Jest gorzej niż za Janukowycza, a nawet za Breżniewa? No jest. Na razie można tłumaczyć, że winni są temu Janukowycz i jego ekipa, bo ukradli majątek. Ale oni uciekli z tym majątkiem do Rosji. Na miejscu są za to KGB-iści i agenci. To oni kradną, biorą łapówki i destabilizują. Oni sprzyjają Rosji. Trzeba ich niezwłocznie wytropić i usunąć ze stanowisk. Ukrainę czeka zapewne okres wielkiego polowania na agentów i byłych funkcjonariuszy reżimu.
Od tego stopa życiowa się nie poprawi, gospodarka nie ruszy. Europa się nie przybliży.
Wymiana pokoleń następowała na Ukrainie powoli, w rytmie wyznaczonym przez biologię, ale przecież prawie 25 lat zrobiło swoje. Część funkcjonariuszy komunistycznego, radzieckiego reżimu, którzy na skutek rozpadu sowieckiego imperium trafili do struktur państwa ukraińskiego, zmarła, część przeszła na emeryturę. Za kilka, góra kilkanaście lat pochowano by ostatniego emeryta KGB i ostatniego agenta. Teraz proces ten przyspieszy, w atmosferze polowania na czarownice, bez ugruntowanych reguł demokracji i zasad państwa prawa, które z natury rzeczy najgłupszą nawet lustrację jakoś tam wtłaczają we w miarę cywilizowane ramy. Lustracja, czyli polityczna wojna na teczki, w państwie postradzieckim, po 25 latach od jego upadku, przy skorumpowanym aparacie państwowym i wymiarze sprawiedliwości – to będzie doświadczenie ciekawe i dla Europy nowe. Naprawdę sympatyzuję z Ukraińcami i szczerze mi ich żal.
Jak wspomniałem, ostatnio separatystów nie nazywa się już na ogół terrorystami. Są oni nawet partnerami w rozmowach. Ukraina z trudem, bo z trudem, ale jakoś z Rosją się dogaduje, mediują tu to OBWE, to Angela Merkel, to Hollande, a nawet wyśmiewany u nas Łukaszenka. Tylko nas jakoś do tych rozmów nie proszą. Wicepremier Piechociński w radiu TOK FM żalił się właśnie, że Ukraina nie chce kupować naszego węgla, woli ten z… Rosji. U nas kupowanie rosyjskiego węgla traktowane jest niemal jako zdrada stanu i zdrada ukraińskiego sojusznika przy okazji, a tu proszę…
Następna przykrość. Ustanowiono na Ukrainie kolejne święto państwowe, dedykowane Kozakom i UPA. Byle Putinowi zrobić na złość, będziemy, zdaje się, już niedługo składać wieńce na kurhanach UPA i przed pomnikiem Bandery, czcić razem z Ukraińcami pamięć rzezi humańskiej… Tylko nie wiem, czy Putin specjalnie się tym przejmie. On wie, że Ukraina koniec końców musi u niego kupić ropę i gaz. Wie także, że tych rachunków nie zapłaci za nią ani Polska, ani cała Unia Europejska. Muszą zatem jakoś się dogadać, co więcej, muszą się dogadać na warunkach, jakie on podyktuje.
Tymczasem wschód Ukrainy jest zniszczony materialnie i moralnie. To do niego można dziś odnieść słowa Sienkiewicza: „Wilcy wyli na zgliszczach dawnych miast i kwitnące niegdyś kraje były jakby wielki grobowiec. Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą”. Odbudowa będzie trudna. Wykorzenienie nienawiści jeszcze trudniejsze.
Ukraina jest skazana na to, by lawirować między Rosją a Unią Europejską. Chcieliśmy Ukrainę wyrwać Rosji. Nie udało się, bo udać się nie mogło.
Giedroyc słusznie zwracał uwagę, że każdy konflikt o Ukrainę między Polską a Rosją, od XVII w. po traktat ryski, kończył się dla Ukrainy tragicznie, w dodatku rozbiorem jej ziem. Dziś rolę Polski przejął Zachód. Skutek dla Ukrainy jest identyczny. A my co zyskaliśmy?

Wydanie: 43/2014

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy