Kogo teraz ubrudzi Kamiński?

Kogo teraz ubrudzi Kamiński?

Znaszli drugi taki kraj? Tak mitami obrosły? I na mitach stojący? A jakby tych starych było u nas za mało, ciągle dokładamy nowe. Od paru lat ktoś uparcie i z mozołem buduje mit o genialnych spin doktorach. Tak w żargonie polityków i mediów nazywa się nadzwyczaj utalentowanych (rzekomo) ludzi, którzy są w stanie nie tylko z każdej miernoty zrobić męża stanu, ale i odwrotnie. Z męża stanu, którego wezmą na tapetę, zrobią niezgułę albo i kogoś dużo gorszego. Adam Bielan, Michał Kamiński i Jacek Kurski długo jechali na tym kicie. Lansowani przez parę wpływowych osób z mediów sami uwierzyli w swoją wielkość. I spróbowali na własny rachunek dostać się do Parlamentu Europejskiego. Efekt był żałosny. Kompletna żenada. I klęska. Cóż więc z nich za geniusze, skoro nawet siebie, mimo że im bardzo zależało, nie potrafili umiejętnie sprzedać wyborcom? Lud nie kupił ludzi z kitu, dlaczego więc miałby kupić polityków, którymi się zajmą?
Piszę to oczywiście w kontekście plotek o tym, jakoby premier Kopacz rozważała bliską współpracę z Michałem Kamińskim. Miałby on się zająć jej wizerunkiem politycznym. Pomysł to równie oryginalny co kuriozalny. Wielbiciel Pinocheta. Autor licznych żenujących i czołobitnych zachowań wobec ludzi, o których względy aktualnie zabiegał. Pamiętam, co mówił wyborcom z Łomżyńskiego, gdy kandydował tam na posła. I co mówił o PO i o braciach Kaczyńskich, gdy to oni rządzili, a Kamińskiego na okrągło zapraszali do swoich programów Tomasz Lis i Monika Olejnik. Pamiętam też, co Kamiński mówił, gdy z PiS odszedł. Bo to, co teraz mówi o PO, słyszymy wszyscy. Z kontaktów z Michałem Kamińskim człowiek nie może wyjść czysty. Ktoś z tyloma woltami w życiorysie brudzi. Brudzi swoimi poglądami, hochsztaplerką i bezgranicznym cynizmem.
To, z kim współpracujemy, ma duże znaczenie. A dla premiera rządu, który ma obowiązek pracować na rzecz wszystkich obywateli, taki człowiek jak Kamiński w najbliższym otoczeniu to katastrofa. Wizerunkowa klapa. Jeśli premier polskiego rządu ma mówić Kamińskim, to lepiej niech mówi z głowy.
Pierwszą cechą dobrego doradcy jest dyskrecja. O jego czy jej faktycznych zasługach możemy się dowiedzieć, ale grubo po czasie. Zupełnie inaczej, niż to robią nasi ludzie z kitu. Jeszcze kura nie zniesie jajka, a oni już gdaczą, że przepięknie je pomalowali.
A specjalistów od pisania tekstów przemówień, od bon motów, ustawek i kontrolowanych przecieków do mediów, od korumpowania wybranych potrzebnych dziennikarzy jest wielu. Niestety. Zastępują autorytety, wybitnych ekspertów i intelektualistów. Żal. Bo właśnie takie zaplecze jest najbardziej potrzebne premierom. I liderom partii, które chcą być ważne.

Wydanie: 42/2014

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy