Powrót Tuska

Powrót Tuska

Wraca? Nie wraca? Tę podtrzymywaną od miesięcy niepewność mamy za sobą. Wrócił!

Co z tego wynika dla polskiej polityki? Kilka rzeczy na pewno. Na pewno na czele Platformy (bo czy opozycji, to się okaże i wcale takie pewne nie jest) stanął rasowy polityk, z dużym doświadczeniem, rozumiejący Europę i w niej szanowany. Zastąpił mało charyzmatycznego Borysa Budkę. Co to takiego charyzma, próbował kiedyś definiować prezydent Duda, opisując ją przez własne przymioty. Dlatego tej definicji raczej bym nie polecał. Przyjmijmy za pewnik, że coś takiego jak charyzma istnieje i że Tusk ją ma, a Budka nie. Pozbawił też nadziei na przywództwo Rafała Trzaskowskiego. Wśród liderów Platformy owacyjnie witających Tuska, co to „wrócił na ojczyzny łono”, Trzaskowski wyglądał na raczej smutnego. Trudno, panie Rafale. Miałeś „złoty róg”. Miałeś swoje pięć minut. Zmarnowałeś je.

Gdyby Rafał Trzaskowski zaraz po przegranych o włos wyborach prezydenckich założył zapowiadany przez siebie ruch, dziś on i my wszyscy bylibyśmy w innym miejscu. Gdyby wykorzystał entuzjazm i zapał tych, którzy na niego głosowali, gdyby wykorzystał od razu swoje komitety i sztaby wyborcze w stolicy i w terenie, byłby dzisiaj zapewne niekwestionowanym liderem opozycji. Ale nie wykorzystał. Awaria oczyszczalni była jedynie pretekstem, że jako prezydent Warszawy ma inne, ważniejsze zajęcia niż budowa nowego ruchu. Tak naprawdę chodziło o to, jak ten nowy ruch ma być usytuowany wobec Platformy. Czy ma być jej częścią? Jej konkurencją? Jej następcą? Chyba Trzaskowski nie bardzo potrafił się zdecydować, a Platforma robiła wszystko, aby ten ruch po prostu się nie udał. No i tu osiągnęła sukces. Chyba jedyny od wielu miesięcy. Ruch wreszcie powstał, ale kto pamięta, jak on się nazywa? Kto wie, do czego dąży, jakie ma cele? Czy ktoś słyszał coś o aktywności tego ruchu?

Nie ma ruchu Trzaskowskiego. Jest próba reanimacji Platformy. Tusk ma zapał, doświadczenie i ową charyzmę. Jasno zdefiniował dwie Polski. Polskę PiS, tę ksenofobiczną, antyeuropejską, zaściankową, skłóconą z Europą i wszystkimi sąsiadami. I tę drugą – nowoczesną, europejską, otwartą i sąsiadom przyjazną.

Tylko czy ta druga, antypisowska, ma być tylko Polską Platformy czy szerszą? Czy Tusk potrafi zjednoczyć opozycję? Oczywiście nie całą, na pewno bez Konfederacji i bez Kukiza, ale z Nową Lewicą i Koalicją Polską? Ma szansę to zrobić. Nie wiem tylko, czy będzie chciał i czy potrafi. Warunek jest jeden. Musi Lewicę, PSL z przyległościami i ruch Hołowni potraktować jako równorzędnych partnerów, a nie jak jego poprzednicy w kierownictwie Platformy jako ewentualnych wasali.

Czy potrafi z Lewicą, PSL i Hołownią dogadywać się jak z równymi, czy będzie im tylko proponował, aby pogodzili się z przywództwem Platformy na opozycji?

Jeśli nie będzie umiał, jeśli nie upora się z dotychczasową arogancją Platformy, to efekt będzie marny. Oczywiście słupki poparcia Platformy wzrosną, ale głównie kosztem Hołowni i jego ruchu – opozycji jako całości głosów nie przybędzie.

Lewica znów się obrazi i będzie szła osobno, zdobywając swoje 10% (w porywach może 12%). Platforma stanie się główną siłą opozycyjną, ale PiS i jego przystawki wygrają następne wybory.

Jeśli Tusk nie dogada się z sojusznikami w opozycji, szkodliwy dla Polski duopol PiS-Platforma utrwali się na następne lata, kosztem mniejszych partii, które zostaną zupełnie zmarginalizowane, i kosztem Polaków, których podział jedynie utrwali się i pogłębi.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy Tusk potrafi zjednoczyć opozycję, czy tylko poprawić notowania Platformy.

Czy umie zorganizować okrągły stół opozycji, by ustalić wspólny program minimum, czy będzie wyłącznie wzmacniał Platformę. Nie mam złudzeń. Sama Platforma, nawet pod przewodnictwem Tuska, PiS nie pokona. Taki okrągły stół opozycji mógłby ustalić jej wspólne cele. Określić, co jest wspólne, a jest tego wiele. Naprawa demokratycznych instytucji państwa, przywrócenie trójpodziału władzy, wzmocnienie samorządów. Poprawienie, a raczej zbudowanie od podstaw polityki zagranicznej. Poprawienie stosunków z Unią Europejską. Tylko tyle i aż tyle. I gdyby zechciał zorganizować grupę wspólnych ekspertów!

To jest podstawowe zadanie Tuska. I gdyby tylko zechciał je realizować, należy mu się poparcie. Ale czy zechce i czy potrafi? Oto jest pytanie.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 29/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy