Wierzę w sens lewicowego projektu

Wierzę w sens lewicowego projektu

Prof. Janusz Reykowski zwrócił się do kilkudziesięciu osób ze świata nauki, mediów i polityki z prośbą o pomoc w wypracowaniu nowoczesnego lewicowego ujęcia problemów i perspektyw naszego kraju. Projektem ma się zająć powstająca właśnie nowa instytucja typu think tank pod nazwą Centrum Politycznych Analiz – Projekt dla Polski. Centrum będzie niezależną organizacją niezwiązaną z jakąś określoną partią; chce ono współpracować z różnymi środowiskami lewicowymi i centrolewicowymi. Jego działalność ma służyć odbudowie pozycji lewicy w Polsce. Zdecydowana większość adresatów prośby przyjęła zaproszenie do Rady Programowej Centrum. Rada działa pod auspicjami Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a przewodniczy jej prof. Janusz Reykowski. Pierwsze spotkanie odbyło się 19 listopada 2008 r.   Jest zapewne wielu ludzi wątpiących w sens powołania lewicowego think tanku. Sceptycy, czy też ostrożni, są także w naszym gronie. Ja nie mam dzisiaj takich rozterek. Wszystkie tego typu inicjatywy są – jak w biblijnej przypowieści – jak to ziarno, które rzucamy i trafia na podatną glebę bądź nie. Rok temu też miałbym wątpliwości, czy pomysł prof. Janusza Reykowskiego, Projekt dla Polski, czyli zgromadzenie ludzi nauki i praktyki politycznej wokół myślenia o lewicowych sprawach, ma sens. Od początku uznałem ten pomysł za niezwykle istotny. Żyjemy w czasach, które są dwoiste. Z jednej strony, mamy dość ustabilizowaną sytuację w polityce jako takiej, w rozwiązaniach geostrategicznych, w definiowaniu tego, co dzieje się na świecie. A z drugiej strony, może także dlatego, że czujemy się bezpiecznie i nie jest to okres walki o przeżycie, mamy czas walki o wartości, o idee, o sposób interpretowania współczesnego świata. Jest więc ogromna potrzeba budowania programów, które będą programami organizującymi sposób myślenia części społeczeństwa. Projekt dla Polski może być taką właśnie propozycją. Propozycją zbudowaną w dodatku w bardzo otwarty sposób. Nie zamykamy się w willi w Klarysewie, w gabinetach i we własnym gronie. Proponujemy debatę i chcemy dyskutować o tym dużo bardziej otwarcie i dużo bardziej demokratycznie, szukając różnych inspiracji i nie czyniąc z żadnej sprawy tematu tabu. Taki Projekt dla Polski jest potrzebny z wielu powodów. Po pierwsze, dyskusja, jaka miała miejsce jeszcze dwa lata temu, obwieszczająca nam powstanie IV RP, nawet jeżeli nie zgadzaliśmy się z tym fundamentalnie, postawiła istotne pytanie. Pytanie, czy to wszystko, co czyniliśmy od początku lat 90. – przemiany polityczne, ekonomiczne i społeczne – nie wyczerpało pod koniec 2005 r. swoich możliwości. To nie jest zresztą żadne oskarżenie. Dlatego że systemy, pomysły czy projekty polityczne, które dokonują tak istotnych przemian i przekształceń, a przeżywają 20 lat, to i tak dużo. 20 lat dla projektu politycznego, który nazywaliśmy III RP, nie jest w żadnym razie dowodem porażki, jest czymś normalnym. W zmieniającym się świecie nowych technologii, z nowym sposobem komunikowania jest to wręcz okres długi. Oczywiście w ocenach wszystkiego, co wydarzyło się w III RP, nie mogę być obiektywnym krytykiem czy obserwatorem, ponieważ byłem uczestnikiem, a w wielu sprawach współautorem decyzji. W związku z tym dokonywana przeze mnie ocena może być jednostronna, ale moim zdaniem ważna. Szczególnie gdy mówimy o dorobku centrolewicy i jej wkładzie w to wszystko, co dokonało się przez minione dwie dekady. Mówiąc w największym skrócie o osiągnięciach, o tym wszystkim, z czego dzisiaj możemy być dumni, i co powinno być chronione w ramach debaty dotyczącej przyszłości, to jest to na pewno Okrągły Stół i pokojowa transformacja. To było niespotykane wydarzenie w historii Polski i niezwykle rzadkie w historii świata. Pokojowa transformacja dokonała się w kilku miejscach, ale już po Polsce, np. w RPA. Wcześniej taka zasadnicza transformacja o charakterze ustrojowym, dotyczącym zarówno ustroju ekonomicznego, jak i politycznego, dokonywała się zazwyczaj na drodze rewolucyjnej, na drodze powstań, na drodze kosztującej dużo ofiar. Okrągły Stół słusznie jest uznawany przez współczesną polską lewicę za jeden z jej mitów założycielskich. Do dzisiaj nie stracił nic ze swojej aktualności, a także nic ze swojej atrakcyjności. Mówię to również na podstawie licznych spotkań, na które jestem zapraszany, jako osoba, która zna ten proces i wie, jak można go odbywać. Ostatnio uczestniczyłem w konferencji Centrum im. Szimona Peresa, dzisiaj prezydenta Izraela.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2008, 50/2008

Kategorie: Opinie