Witaj majowa jutrzenko…

Witaj majowa jutrzenko…

Zapytany o Konstytucję 3 maja statystyczny Polak albo nie będzie wiedział o niej kompletnie nic, albo co najwyżej wypowie kilka komunałów: że druga po amerykańskiej na świecie, że pierwsza w Europie. Co stanowiła? Na czym polegała jej wartość? Jak długo obowiązywała? Tego nawet od studentów prawa dowiedzieć się nie sposób.

Ale każdy Polak wie, że rocznicę uchwalenia konstytucji trzeba czcić. Faktycznie, od chwili odzyskania niepodległości w 1918 r. dzień uchwalenia konstytucji był najważniejszym świętem państwowym. Z zupełnie niejasnych dla mnie powodów to święto nie tylko zostało oficjalnie zniesione w PRL, ale nawet wszelkie próby jego czczenia, choćby przez legalnie działające organizacje społeczne, np. harcerstwo, czy przez osoby prywatne, były zakazane. Wszystkie flagi wywieszone na 1 Maja następnego dnia gorliwie ściągano, aby nie zostały na 3 Maja. Może chodziło o to, że kres konstytucji położyła interwencja rosyjska, więc ludziom źle by się kojarzyło. Wszak, jak głosi popularna, w tytule wymieniona piosenka: „Ale chytrości gadzina / Młot swój na nas gotowała / Z piekła rodem Katarzyna / Moskalami nas zalała”. Zwłaszcza to zalanie Moskalami mogłoby źle się kojarzyć i władze koniecznie chciały nas przed tymi złymi skojarzeniami ustrzec.

Do masowych obchodów 3 Maja wróciliśmy spontanicznie w okresie pierwszej Solidarności. Do dziś ze wzruszeniem wspominam krakowskie pochody, rozpoczynające się mszą w katedrze wawelskiej i później idące z wawelskiego wzgórza Grodzką, Rynkiem, Floriańską do Grobu Nieznanego Żołnierza na placu Matejki. Pochody organizowała formalnie Solidarność, ale brały w nich udział tysiące krakowian, którzy przychodzili z potrzeby serca. Wszyscy idący w pochodzie mieli poczucie jakiejś wspólnoty i radość, że tę wspólnotę udało się odnaleźć.

Potem był stan wojenny, próby zorganizowania pochodu, a nawet złożenia wieńców przy Grobie Nieznanego Żołnierza, rozpędzało ZOMO.

Po 1989 r. 3 Maja znów stał się świętem państwowym. Ale bardzo szybko ta na krótko odnaleziona wspólnota się rozpadła. Okazało się, że do święta mają prawo wyłącznie prawdziwi Polacy. Tym mniej prawdziwym, zgoła nie-Polakom, 3 Maja czcić nie wolno. Zaczęło się wycie, gdy reprezentanci nieprawdziwych Polaków składali wieńce, zaczęły się awantury, popisy chamstwa i głupoty.

Od lat nikt nie tylko nie potrafił, ale nawet nie próbował wyjaśnić tym ryczącym i wyjącym, że 3 Maja jest symbolem narodowej zgody. Nikt nie próbował wytłumaczyć, że „Witaj maj, piękny maj, / U Polaków błogi raj” oznacza święto wszystkich Polaków, bez względu na orientację polityczną, przekonania, światopogląd. To smutne. W III Rzeczypospolitej zagubiono sens i prawdziwą wartość tradycji 3 Maja. A tym najgłębszym sensem tej rocznicy i tego święta jest tradycja narodowej zgody. Konstytucja 3 maja, choć przyjęta w warunkach zamachu stanu, była aktem narodowej solidarności. Symbolem pokojowej rewolucji. Bez rozlewu krwi i bez cienia gilotyny szlachta, dla dobra państwa i narodu, zrzekła się części swoich przywilejów. Wywyższyła mieszczaństwo, upodmiotowiła chłopstwo. To do tego ducha bezkrwawej rewolucji nawiązała świadomie czy nieświadomie Solidarność lat 80.

Konstytucja amerykańska obowiązuje do dziś. Konstytucja 3 maja obowiązywała kilkanaście miesięcy. Ale jej duch przetrwał zabory. Wykreowany przez nią ideał był punktem odniesienia dla pokoleń tych, którzy o niepodległość walczyli. Jakże to smutne, że w III RP, gdy Polacy mogą już stanowić sami o sobie, rocznica uchwalenia konstytucji stała się okazją do pogłębiania narodowych podziałów. Do wzajemnego oskarżania się o targowicę. Do wykazywania, kto jest lepszym, prawdziwym Polakiem, a kto nim nie jest.

Piszę te słowa w przeddzień obchodów tym razem okrągłej, 230. rocznicy uchwalenia konstytucji. Nie mam wątpliwości, że ta ważna rocznica, zamiast połączyć, znów podzieli Polaków. Że w najlepszym razie rozmyje się wśród napuszonych i płytkich intelektualnie przemówień przedstawicieli najwyższych władz, które pod pozorem wzywania Polaków do jedności tylko utrwalą istniejące podziały. Nie mam złudzeń, że od tronu i ołtarza nikt nie odwoła się do prawdziwej symboliki tego święta, które powinno być świętem wszystkich Polaków. Powodem do ich dumy i radości. Słowa „Witaj maj, piękny maj, / U Polaków błogi raj” pozostaną jedynie w piosence. „Błogiego raju” dla Polaków jeszcze długo nie będzie. Będą wyłącznie spory o to, kto do tego „błogiego raju” ma prawo, a kto pretenduje do niego jako uzurpator.

Ale może kiedyś – tym złudzeniem ciągle żyję – nasze wnuki będą mogły zaśpiewać z przekonaniem ostatnią zwrotkę, która przeplata się przez ten tekst: „Błysnął znów Trzeci Maj, / Teraz nasz wesoły kraj”? Wesoły, wolny od wojny polsko-polskiej, od nacjonalizmu, chorobliwej ksenofobii, otwarty na świat.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 19/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy