Wojna w świecie medycyny

Wojna w świecie medycyny

Bitwy ministra

Bartosz Arłukowicz należy do najmniej popularnych ministrów, a pogłoski o tym, że ma być odwołany, krążą od lat. Co parę miesięcy słychać zapowiedzi, że lada moment będziemy mieli nowego ministra. Cóż takiego się dzieje, że do tej oczekiwanej zmiany nie dochodzi?

Wydawało się, że Arłukowicz zostanie zdymisjonowany w grudniu 2013 r. „Dlaczego Bartosz Arłukowicz – minister zdrowia, który tak mało robi, wciąż trwa na stanowisku?”, pytała „Gazeta Wyborcza”. On jednak pozostał, a odwołano szefową NFZ Agnieszkę Pachciarz, choć w gronie osób piszących o służbie zdrowia miała opinię o wiele korzystniejszą niż Arłukowicz. „Szefowa NFZ robi sporo, by stopniowo porządkować chaos w opiece zdrowotnej. Ale za chaos politycznie odpowiada minister, który przez dwa lata nie przedstawił projektu żadnej istotnej ustawy”, komentowała jej dymisję „Wyborcza”, pisząc, że „odwołanie prezes NFZ to szukanie kozła ofiarnego”.

Trzeci nasz rozmówca, dziennikarz piszący o służbie zdrowia, spekuluje: „Może to wówczas Arłukowicz przekonał się, że to, co robi w ministerstwie, nie ma wielkiego znaczenia. Znaczenie ma polityka – szukanie kozłów ofiarnych, na których można wszystko zwalić, czy eliminowanie potencjalnych rywali”.

Jego zdaniem, to jest klucz do zrozumienia działań ministra. Do tego, że skłócił się ze środowiskiem lekarzy, że w kontaktach ministerstwo-lekarze mamy klimaty wzięte żywcem z IV RP, kiedy to minister Dorn mówił o wzięciu ich w kamasze. „Jeżeli ci lekarze są niedobrzy, pazerni, nie lubią rządu, to człowiek, który z nimi się mocuje, zasługuje na uznanie – taką logikę przyjął Arłukowicz i na tym buduje swoją pozycję w rządzie. Poza tym, zwalając na lekarzy, można tuszować swoje błędy”.

Tę tezę podtrzymuje poseł zajmujący się sprawami zdrowia. „24 stycznia 2014 r. głosowano w Sejmie nad wnioskiem PiS o wotum nieufności dla Arłukowicza – przypomina. – Głosowanie skończyło się awanturą, bo Platforma broniła swojego ministra, argumentując, że walczy on z lobbystami, z mafią lekową. I że to PiS jest jej narzędziem. Warto tę melodię pamiętać. Graną na łapać złodzieja!”.

Poseł wspomina tamtą atmosferę. „Premier Tusk zażądał w końcu od Arłukowicza, żeby zrobił coś, aby skrócić kolejki do lekarzy pierwszego kontaktu i do specjalistów”.

Rzeczywiście, była nawet w tej sprawie specjalna konferencja prasowa. „W ciągu kilku miesięcy minister musi mi zameldować, że problem rozwiązał – mówił Tusk pod koniec 2013 r. – Jeśli powie, że nie da rady – przyjdzie następny, który to zrobi. Obserwując jego wysiłki zmierzające do skrócenia kolejek w onkologii, jestem jednak dobrej myśli. Te propozycje muszą być gotowe wiosną”.
Arłukowicz natychmiast odpowiedział: „Na wiosnę kolejki do lekarzy specjalistów zostaną skrócone”. Choć pewnie sam nie wierzył, że tak się stanie. Po co więc takie zapowiedzi?

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 10/2015

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Robert M.
    Robert M. 26 kwietnia, 2016, 14:39

    No i właśnie.. a oczerniania ciąg dalszy :/

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy