Wszystko się zmienia

Smażąc się w upale, trudno pojąć, że w lodach Antarktyki znajduje się skuty krami niemiecki statek z siedemdziesięcioma ośmioma rosyjskimi badaczami oraz dwudziestoma ośmioma członkami załogi. Na ratunek śpieszy mu łamacz lodów, ale żegluga jest kłopotliwa, ponieważ dzień trwa tam zaledwie cztery godziny.
Również w światowej polityce zachodzą zmiany niedokładnie dostrzegane spoza naszych opłotków. Zauważamy, po pierwsze, wyraźne odtrącenie Białorusi przez Rosję Putina, związane z jego rosnącym zbliżeniem do Stanów Zjednoczonych. W tychże Stanach zostały rozpoczęte na dużą skalę głębokie wiercenia gruntu dla utworzenia silosów, w których mają zostać zainstalowane wielkie rakiety antyrakietowe. Nie brak tam również koczujących antyrakietowych protestowiczów. W administracji Busha panuje tymczasem niejakie pomieszanie, ponieważ sekretarz stanu Powell mówi jedno, a rzecznik rządowy coś nieco innego.
Prezydencka ekipa wciąż się kolebie wobec rozgorzałej sytuacji na Bliskim Wschodzie. Kosztem stu milionów dolarów Izrael zaczął się odgradzać od palestyńskich terenów, budując nasyconą drutem kolczastym, rowami, kamerami i elektrycznością naładowaną przegrodę, która nie bardzo podoba się jego mieszkańcom i nie wzbudza bynajmniej zadowolenia Palestyńczyków. Służby bezpieczeństwa USA powiadamiają z kolei, że Al Kaida rozmnożyła się już w postaci następnej generacji terrorystów pragnących z rozproszenia zadawać Ameryce kolejne ciosy.
Mit zwycięskiej prawicy Le Pena niechlubnie zmarł we Francji, ale za to kanclerz Schröder oświadczył, że Niemiec na pewno nie stać na akceptację poszerzenia Unii Europejskiej przez włączenie krajów wschodnich, z Polską na czele. Wygląda to niewątpliwie na krok typowo przedwyborczy, ponieważ wszystko wskazuje na to, że koalicja SPD i Zielonych nie utrzyma w następnych wyborach większości parlamentarnej. Chcąc zaś podratować niewielką i efemeryczną partię Wolnych Demokratów, jej wiceprzewodniczący Moelleman dosiadł antysemickiego kucyka i zaczął na nim brykać. On również liczy na zwiększone wsparcie wyborców dzięki takim harcom. Japonia wreszcie nie ma się najlepiej i kondycja jej zaprzecza pamiętnym słowom Wałęsy, który za program marzeń uznał obrócenie Polski w drugi Kraj Kwitnącej Wiśni.

18 czerwca 2002 r.

Wydanie: 25/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy