Wyjście awaryjne

Wprowadzenie „tabletki po” na Węgrzech zmniejszyło o 50% liczbę aborcji wśród nastolatek

Dr n. med. Grzegorz Południewski– ginekolog-położnik

W tej chwili już wiemy, że „tabletka po stosunku” pod nazwą EllaOne została u nas zarejestrowana jako lek OTC, co oznacza, że będzie dostępna na rynku bez recepty. Co możemy o tej decyzji powiedzieć na gorąco?
– Musimy pamiętać, że jest to ostatnia deska ratunku, należy ją traktować jako antykoncepcję awaryjną, a nie zasadniczą. Nie może więc być sposobem na życie. Tabletki nie powinno się brać częściej niż dwa razy w jednym cyklu miesiączkowym. W porównaniu z inną pigułką tego typu, Escapelle, dostępną tylko na receptę, którą stosuje się do 72 godzin po stosunku, EllaOne działa dłużej, bo do 150 godzin, czyli przez pięć dni. Ale im szybciej się ją połknie, tym większa pewność, że kobieta nie zajdzie w niechcianą ciążę.
Co zawiera tabletka?
– Antyprogestagen – jest to chemiczna substancja działająca jak antyhormon, która blokuje w organizmie kobiety działanie progesteronu i dzięki temu nie dochodzi do zapoczątkowania ciąży.
Czemu więc ma tylu przeciwników albo też z jakiego powodu chciano ją utrzymać jako lek na receptę?
– Ponieważ była, i jeszcze jest, kojarzona ze słynną tabletką poronną RU-486, czyli mifepristonem. Tymczasem takie „tabletki po”, zawierające antyprogestageny, nie mają z nią nic wspólnego, one nie dopuszczają do ciąży, a nie ją przerywają. Owszem, preparaty zawierające w dużej dawce te antyhormony są stosowane w aborcji farmakologicznej, ale minimalna dawka substancji, jaką zawiera EllaOne, nie ma takiego działania. Chciałbym dodać przy okazji, że antyprogestageny to wspaniały wynalazek, są m.in. używane przy nieoperacyjnym leczeniu mięśniaków i endometriozy. Natomiast w antykoncepcji ich działanie jest związane z blokowaniem owulacji. I są skuteczniejsze niż klasyczne pigułki antykoncepcyjne.
Dlaczego?
– Gdyż hamują w podwzgórzu uwalnianie hormonu LH, który inicjuje owulację. Po stosunku plemniki są zdolne do zapłodnienia przez pięć dni – wystarczy o taki czas przesunąć owulację, aby nie doszło do ciąży.
Czy to znaczy, że tabletka jest bezpieczniejsza dla kobiety niż aborcja?
– To oczywiste. Pigułka została dopuszczona do wolnej sprzedaży (bez recepty) przez Komisję Europejską właśnie dlatego, aby ograniczyć liczbę aborcji. Na przykład wprowadzenie podobnej pigułki Escapelle na Węgrzech zmniejszyło liczbę aborcji wśród nastolatek o 50%, a w grupie kobiet między 18. a 35. rokiem życia o 30%. To dane, które napawają nadzieją. Bo przecież nikt w Polsce nie jest zainteresowany zabiegami przerywania ciąży, także my, lekarze, nie mówiąc o kobietach. Zadowoleni powinni być więc nawet ludzie wierzący.
Czy stosowanie EllaOne wpływa na płodność?
– Nie, zażywanie „tabletki po” nie ma wpływu na dalszą płodność. Tak samo nie jest niebezpieczna dla kobiet, które zaszłyby w ciążę – rozwija się ona dalej bez problemów, nie grozi jej uszkodzenie. Dawka substancji w tabletce jest na tyle niska, że nie wpływa na przebieg ciąży. Dlatego Komisja Europejska zdecydowała się wprowadzić ten lek tak powszechnie, czyli bez recepty. Pamiętajmy jednak, że „tabletka po” nie zastąpi edukacji ani wychowania seksualnego, bo – chciałbym podkreślić jeszcze raz – jest to pigułka awaryjna, nie antykoncepcyjna, stosuje się ją tylko wtedy, gdy podczas stosunku nie było zabezpieczenia. A najlepszym sposobem uniknięcia ciąży jest prewencja – czyli antykoncepcja, której mamy pełen wachlarz do wyboru.
Co może się stać, jeśli ktoś weźmie więcej niż dwie tabletki w jednym cyklu?
– Nic. EllaOne nie wywołuje poronienia w tej dawce. A w przeciwieństwie do innych leków antykoncepcyjnych nie wpływa na układ krzepnięcia. Jest to jeden z bezpieczniejszych preparatów.
A jeśli ktoś weźmie 10 tabletek albo 20 w ciągu miesiąca?
– Mogą się pojawić duże zaburzenia następnego cyklu, przedłużone krwawienie itd. Dlatego producent zastrzega możliwość jej stosowania maksymalnie dwa razy w cyklu. Cały czas podkreślam: nie wolno „tabletki po” traktować jako antykoncepcji, bo może to być nawet niebezpieczne.
Mam nadzieję, że przed nadmiernym stosowaniem tego leku uchroni nas cena, dość zaporowa, przyznaję.
– Też na to liczę, pigułka bowiem będzie kosztowała ponad 100 zł. To dużo, może więc choćby z tego względu ograniczymy jej nadużywanie.
Na pewno nie musimy się bać tej tabletki? Przecież niektórzy mówią, że to jakaś bomba hormonalna…
– Z punktu widzenia czysto medycznego jest to bardzo dobry lek, bezpieczniejszy niż inne tego typu preparaty. A przypomnijmy, że podobne leki są już na rynku od 15 lat.

Wydanie: 4/2015

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy