Wyścig mistrzów

W tegorocznym Tour de Pologne uczestniczy ośmiu medalistów mistrzostw świata zawodowców

Kiedy przed 50. Tour de Pologne narodził się pomysł, by organizacją kolarskiej imprezy – najlepiej na stałe – zajął się były wybitny zawodnik, Czesław Lang, niewielu wierzyło w sanację jednego z najstarszych europejskich wyścigów. Pierwszy Bieg Dookoła Polski, jak go wówczas nazwano, odbył się w 1928 r., a jedynie tak sławne imprezy wieloetapowe jak Tour de France czy Giro D’Italia mogą poszczycić się sięgającymi w dalszą przeszłość korzeniami.
Tegoroczny 59. wyścig liczy osiem etapów i potrwa od 9 do 15 września. Start w Gdańsku, meta w Karpaczu.
Do rywalizacji przystąpi 144 kolarzy i nie zabraknie prawdziwych gwiazd. Od Gdańska do Karpacza będą się ścigać zawodnicy z czterech kontynentów – przedstawiciele 23 narodowości. Wśród uczestników są wielcy światowego kolarstwa z mistrzami świata i triumfatorami wyścigów Pucharu Świata. Spory to zaszczyt, zważywszy na fakt, że równolegle odbywać się będzie Vuelta a Espana, wyścig zaliczany do „świętej trójcy”. Warto wreszcie wspomnieć, że z roku na rok wzrasta liczba kolarzy… polskich. W tegorocznym tourze pojedzie ich 53.
Rozegra się walka o godne zainteresowania nagrody – pula wynosi 150 tys. dol. amerykańskich. Zwycięzca tegorocznego wyścigu odjedzie z Karpacza fiatem stilo. Wielu wyraża nadzieję, że samochód nie będzie musiał przekraczać granic Polski.
Organizatorzy mają jeszcze jeden powód do satysfakcji. Okazało się, że czołowi kolarze świata lubią wracać na polskie drogi. W Gdańsku wystartuje dziesięciu zawodników, którzy w ubiegłorocznej imprezie uplasowali się w czołowej piętnastce. Czesław Lang zapytany o faworyta wyścigu odpowiedział dyplomatycznie: – Sam przez wiele lat uprawiałem ten sport i nie będę bawił się we wróżbitę. Byłoby jednak miło wysłuchać w Karpaczu polskiego hymnu…
Tegoroczny Tour de Pologne zgromadził na starcie aż osiem grup zawodowych tzw. pierwszej dywizji. W ich składach znaleźli się kolarze mający na swym koncie sukcesy w największych imprezach. Wśród uczestników jest 13 kolarzy z pierwszej setki rankingu Międzynarodowej Federacji Kolarskiej, ośmiu medalistów mistrzostw świata zawodowców i aż 40 triumfatorów etapowych Tour de France, Giro i Vuelty. Podobnie jak w latach poprzednich układ trasy Tour de Pologne daje możliwość wykazania się zarówno umiejętnościami sprinterskimi w końcówkach płaskich etapów, jak i jazdy podczas etapów górskich oraz „czasówki”.


Czesław Lang: Tour de Pologne konkurencją dla Vuelty a Espana

– Czy spodziewał się pan, że po zaledwie dziewięciu latach tak to wszystko się rozwinie?

– Przecież rozpoczynaliśmy to razem i dzisiaj obaj mamy satysfakcję, iż tak to się potoczyło. Co w 1993 r. wydawało się mało realne, to dzisiaj… Przecież marzyłem, żeby doprowadzić Tour de Pologne do jak najwyższej klasy. W tej chwili ma on już kategorię 2.2, do najwyższej brakuje jeszcze dwóch szczebelków. To naprawdę niedużo.
– Świetny rozwój imprezy udało się osiągnąć w imponująco krótkim czasie.
– Bardzo krótkim, ponieważ awans w kolarskiej hierarchii nie jest prostą sprawą. Taki wyścig to swego rodzaju produkt i wejście z nim na europejski rynek jest niebywale trudne. A jednak się udało. To kwestia twardego przepychania się, przebijania, a na dodatek przecież nie wszyscy, zwłaszcza na początku, patrzyli życzliwie na nasze poczynania.
– Biorąc pod uwagę termin rozgrywania polskiego touru, staliście się konkurencyjni dla słynnego Vuelta a Espana.
– Rzeczywiście i to się odczuwa. Jesteśmy poważną konkurencją dla Vuelty. Ale ponieważ drużyny zawodowe mają po dwudziestu kilku kolarzy, część wystąpi w Hiszpanii, a część w Polsce.
– W tej chwili do udziału w wyścigu zgłasza się znacznie więcej ekip, niż może wystartować.
– Przed laty kolarze pojawiali się poniekąd po znajomości, do Langa, ale nie na wyścig ze względu na jego rangę. Teraz możemy wybierać i dobierać odpowiednio silnych konkurentów. Teraz przyjeżdżają na Tour de Pologne – jest o co walczyć, jest o co się ścigać.
– Największe plusy?
– Może to zabrzmi jak slogan, ale naprawdę odczuwam olbrzymią satysfakcję, kiedy oglądam tłumy podczas kolejnych etapów. Przecież to się robi dla ludzi. I jeszcze jeden niezmiernie ważny aspekt. Kolarstwo ma w sobie to, że łączy wielkie widowisko sportowe z promocją Polski. Kiedy organizowałem u nas swój pierwszy wyścig, chciałem pokazać kolegom z zagranicy, z którymi się ścigałem, że Polska to naprawdę nie białe niedźwiedzie, ale dobre hotele, niezłe drogi. Ten wyścig pokazuje, że Polska jest pięknym krajem.
– Jakieś minusy?
– Na pewno są i takie. Przecież podczas jednego wyścigu przejeżdżamy przez ponad czterysta miejscowości i czasami ciężko nad tym zapanować. Ten rok był dla nas cięższy, ponieważ wycofała się część sponsorów. Jednak rokowania na następne lata są pomyślniejsze. Staramy się cały czas posuwać do przodu. Powtarzam – cały czas do przodu, czyli… Tour de Pologne.

Wydanie: 36/2002

Kategorie: Sport

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy