Za dużo soli!

Bez wątpienia otyłość jest zmorą kończącego się wieku. Rozwija się powoli i dlatego przez wiele osób jest bagatelizowana, pomimo że bezsporny jest fakt szkodliwego wpływu otyłości na nasz organizm, począwszy od schorzeń układu kostno-stawowego, na nowotworach i sercu kończąc. Czy wobec epidemii otyłości jesteśmy całkowicie bezradni? Oczywiście nie, choć na skuteczne leki długo jeszcze będziemy czekać. Bogate społeczeństwa, świadome zagrożeń zdrowotnych, zmieniają styl życia. Wymaga tego status społeczny, praca i układy towarzyskie. Otyły człowiek postrzegany jest jako nie dbający o zdrowie, może więc również źle, nieefektywnie pracować. Biedne grupy społeczne odżywiają się źle, nieracjonalnie, powodując tym samym coraz większe wydatki państwa na leczenie skutków takiego postępowania.
W Polsce również coraz więcej osób odrzuca stare przyzwyczajenia żywieniowe. To, co się dzieje w Klubach Kwadransowych Grubasów, nazywane jest “polską metodą walki z otyłością”. Dzięki szerokiej popularyzacji w TVP dostępna jest praktycznie dla każdego. Tak rozumiem misję telewizji publicznej, której zadaniem jest pokazywanie pozytywnych wzorców postępowania.
W Kasach Chorych otyłość praktycznie jest niezauważalna. Nie liczy się kosztów leczenia, bardzo trudno otrzymać skierowanie do specjalisty. Pierwsze zdanie lekarza rodzinnego brzmi: “Człowieku, schudnij”, ale za tym nie idą konkretne wskazówki. Tymczasem wiedza na temat złego żywienia, złego stylu życia powinna być przekazywana od dziecka, by w miarę upływu lat ugruntowywać dobre wzorce. A jak je przekazać dziecku, jeżeli na co dzień widzi ono otyłych rodziców, których głównym sportem jest oglądanie tasiemcowych seriali. Jak na razie z polskich aktorów jedynie Cezary Żak w “Miodowych latach” pozbywał się brzucha. Nieudolnie i tak po polsku, za co dziękuję reżyserowi serialu, Maciejowi Wojtyszce.
Oprócz cukru i tłuszczu trzecim składnikiem, który powinniśmy ograniczać, jest sól, bowiem wraz z nią dostarczamy do organizmu sód, którego nadmiar sprzyja powstawaniu szeregu schorzeń układu krążenia, w tym nadciśnienia, wylewów krwi do mózgu, a także raka żołądka.
W Polsce spożywamy średnio ponad 17 g soli kuchennej, podczas gdy Światowa Organizacja Zdrowia zaleca nie więcej niż 6 g dziennie. Dla potrzeb organizmu i ta ilość jest zbyt duża, bowiem całkowicie wystarcza od 0,3 do 2 g dziennie.
Nadmiaru sodu w codziennej diecie możemy unikać przez mniejsze solenie potraw i ograniczenie spożycia produktów o wysokiej jego zawartości, np. serów podpuszczkowych i tłustych wędlin, które dodatkowo są wysokokaloryczne:
– ementaler, 100 g – 909 mg sodu, 330 kcal
– gouda, 100 g – 898 mg sodu, 314 kcal
– cammembert, 100 g – 966 mg sodu, 263 kcal
– ser topiony tłusty, 100 g – 1121 mg sodu, 222 kcal
– rokpol, 100 g – 1368 mg sodu, 354 kcal
– serdelki drobiowe, 100 g – 530 mg sodu, 239 kcal
– parówki, 100 g – 654 mg sodu, 260 kcal
– kiełbasa krakowska, 100 g – 876 mg sodu, 168 kcal
– szynka wędzona gotowana, 100 g – 1205 mg sodu, 389 kcal
– polędwica wędzona, 100 g – 1504 mg sodu, 136 kcal
Podobnie jest z rybami, dla przykładu 100 g świeżego śledzia zawiera 89 mg sodu, zaś solonego aż 5930 mg!
Radzę również uważać z rozmaitymi mieszankami mającymi za zadanie poprawić koloryt smakowy potrawy, bowiem oprócz ziół zawierają dużo soli i niepotrzebnego sodu. Dla osób, które nie są w stanie ograniczyć solenia, wyprodukowano specjalne mieszanki ograniczające zawartość sodu oraz uszlachetniane dodatkiem magnezu i jodu, którego brak w organizmie również powoduje szereg zaburzeń.

Wydanie: 1/2000

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy