Zabić „Wielką Duszę”

Zabić „Wielką Duszę”

Na życie Mahatmy Gandhiego dokonano kilku zamachów. Za większością stał jeden człowiek

New Delhi, 30 stycznia 1948 r. Setki ludzi oczekiwało na swojego Bapu (ojca). Kilka minut po godz. 17 drobny człowiek w białej szacie ruszył wsparty na ramionach dwóch wnuczek do ogrodu, w którym czekali wierni. Ludzie tłoczący się na wąskim chodniku rozstępowali się, aby umożliwić przejście Mahatmie. W pewnym momencie jak spod ziemi wyrósł przed nim mężczyzna. Wnuczka Gandhiego, Manu, myślała, że to jeden z wiernych chce dotknąć jego stóp. Wszystko trwało ułamki sekund. Padły słowa: Namaste Gandhidźi (Bądź pozdrowiony Gandhi), Manu została odepchnięta od dziadka, a zebrani usłyszeli trzy wystrzały.

Mija dokładnie 70 lat od jednego z najsłynniejszych zabójstw politycznych w historii współczesnych Indii – śmierci Mahatmy Gandhiego. Wydarzenie to pokazuje i uwielbienie, i nienawiść, jakie wzbudzał on w społeczeństwie.

Z kolonialnego ucisku do wojny domowej

Gandhi, nazywany ojcem współczesnego, niepodległego państwa indyjskiego, zintensyfikował starania o wyzwolenie swojego kraju spod panowania Londynu w okresie II wojny światowej. Po jej wybuchu chciał wspomóc Brytyjczyków w walce przeciwko Trzeciej Rzeszy. Jednak przywódcy Partii Kongresowej (Indyjskiego Kongresu Narodowego) wywierali na niego presję, aby negocjował przystąpienie Hindusów do wojny w zamian za obietnicę powstania niepodległego państwa. Brytyjczycy nie zgodzili się na takie rozwiązanie. Gandhi za odmowę wsparcia sił brytyjskich trafił na dwa lata do więzienia.

Wraz z końcem II wojny Brytyjczycy, których imperium kolonialne chyliło się ku upadkowi, skłaniali się do oddania pełnej władzy Hindusom. Problemem była jednak walka między muzułmanami a wyznawcami hinduizmu. Napięcia wewnętrzne prowadziły do wybuchu wojny domowej. Opuszczający Półwysep Indyjski Brytyjczycy postanowili w tej sytuacji podzielić swoją kolonię na dwa niezależne twory państwowe. Ich projekt, zaakceptowany przez przedstawicieli Kongresu (bez zgody samego Gandhiego), został przyjęty z wielką radością przez muzułmanów, którzy liczyli na samodzielne państwo. 15 sierpnia 1947 r. ostatni wicekról Indii Louis Mountbatten podzielił Indie Brytyjskie na dwa państwa: Pakistan oraz Indie. Był to początek zupełnie nowej historii, pełnej pogromów, przesiedleń, bezwzględnej walki między wyznawcami islamu i hinduizmu oraz wzajemnej nienawiści.

Podział państwa był jedyną drogą do osiągnięcia stabilizacji, ale był też początkiem długiego konfliktu zbrojnego o sporne terytoria, m.in. Kaszmir. Mahatma Gandhi nie mógł się pogodzić z podziałem swojego kraju, mocno wierzył, że hinduiści i muzułmanie mogą żyć w zgodzie w jednym państwie. Za przykład miała posłużyć codzienna, zgodna egzystencja tych dwóch grup w centralnej części subkontynentu. Jednak na obrzeżach dochodziło do tragicznych wydarzeń, nad którymi władze nie potrafiły zapanować. Gandhi odbywał podróże po Indiach, chcąc uspokoić nastroje. Wszędzie, gdzie się pojawiał, walka pomiędzy muzułmanami a hinduistami ustawała. Były to jednak tylko krótkie chwile spokoju. Nawet strajki głodowe, na które decydował się Gandhi, nie odwracały uwagi od eskalacji konfliktu.

Cel: zabić

Podróże Gandhiego stwarzały okazję do zamachów. Różne źródła podają przynajmniej sześć udokumentowanych prób jego zabójstwa. Do pierwszej doszło 25 czerwca 1934 r. Gandhi razem z żoną Kasturbą podróżował do miasta Pune w zachodnich Indiach, gdzie miał wygłosić przemówienie. Oprócz samochodu z małżonkami był drugi pojazd, w którym jechali najbliżsi współpracownicy. Na przejeździe kolejowym auto z towarzyszami Mahatmy przejechało przez tory, natomiast samochód, w którym jechał on sam, zatrzymał się, aby przepuścić pociąg. Kiedy pierwszy pojazd podjechał pod budynek, w którym miał wystąpić Gandhi, ktoś rzucił w jego kierunku bombę. Eksplozja raniła 10 osób. Śledztwo wykazało, że zamachowcami byli dwaj Hindusi – Nathuram Godse i Narayan Apte.

W lecie 1944 r. Mahatma przebywał na urlopie zdrowotnym w Panchgani niedaleko Pune. Tam właśnie pojawiła się grupa ok. 20 mężczyzn, którą kierował Nathuram Godse. Przez większą część dnia mężczyźni demonstrowali przed budynkiem, w którym zatrzymał się Gandhi, ale kiedy zostali przez niego zaproszeni do rozmowy, odrzucili propozycję. W trakcie wieczornej modlitwy Nathuram Godse wybiegł z tłumu i rzucił się na Gandhiego ze sztyletem. Został jednak obezwładniony przez wiernych i nie udało mu się zranić Bapu.

Kolejny raz Godse chciał zabić Gandhiego we wrześniu 1944 r. Mahatma opuszczał swoją pustelnię Sevagram, aby udać się do Bombaju na negocjacje z przywódcą hinduskich muzułmanów Muhammadem Alim Jinnahem. Zatrzymała go grupa mężczyzn, którzy nie chcieli dopuścić do rozmowy między politykami. Jednym z nich był Nathuram Godse, który ze sztyletem w ręku chciał się przedrzeć do Gandhiego. Zwolennicy polityka nie pozwolili na to i rozpędzili grupę protestujących.

Zamachowcy nie odpuszczali. 29 czerwca 1946 r. zamierzali doprowadzić do wypadku, w którym Gandhi straciłby życie. Pociąg o nazwie Gandhi Special, którym podróżował ojciec państwowości Indii, wykoleił się w okolicach Pune. Na szczęście nikt z podróżujących nie odniósł poważnych obrażeń. Przyczyną wykolejenia były sterty gałęzi, które nieznani sprawcy celowo położyli na torach. Policja z Pune twierdziła, że nie była to próba zamachu, że to tylko nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ponieważ zasadzkę zorganizowali rabusie chcący zaatakować pociąg towarowy. Informacje te jednak są co najmniej wątpliwe, ponieważ ani przed przejazdem pociągu specjalnego, którym podróżował Gandhi, ani potem tą trasą nie kursował żaden skład towarowy. Podczas takich przejazdów linia była wyłączona i mógł się na niej znajdować tylko Gandhi Special.

Myśl o uśmierceniu Gandhiego stała się obsesją Godsego. 20 stycznia 1948 r. przyjechał wraz z grupą osób do rezydencji Birla House w Delhi, gdzie przebywał Gandhi. Jeden z zamachowców, Madanlal Pahwa, próbował przekupić kierowcę, aby pozwolił mu zrobić zdjęcia polityka. Jednak kierowca zdziwił się, dlaczego Pahwa chce fotografować Gandhiego od tyłu i jak w ogóle ma zamiar to zrobić, skoro nie ma przy sobie aparatu. Zbity z tropu Pahwa pośpiesznie się oddalił. Zdążył jednak zostawić zwój bawełny, w którym znajdowała się bomba. Pomimo eksplozji ładunku nikomu nic się nie stało. Pahwa został ujęty przez policję i przyznał się do udziału w spisku siedmiu mężczyzn, którego celem było zabicie Gandhiego. W trakcie przesłuchania wyjawił miejsce pobytu reszty zamachowców, w tym Godsego. Policjanci przybyli na wskazane miejsce, ale po spiskowcach nie było już śladu.

Śmierć w New Delhi

Godse wydawał się nieuchwytny, choć policja miała wiele dowodów jego uczestnictwa w prawie wszystkich próbach zabicia Gandhiego. Wiedziano, że zarówno Godse, jak i inne osoby z jego otoczenia są aktywistami organizacji Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS) i Hindu Mahasabha, sprzeciwiających się jakiemukolwiek dialogowi między wyznawcami hinduizmu a muzułmanami.

Determinacja Godsego była tak wielka, że w końcu dopiął swego. Trzy strzały oddane 30 stycznia 1948 r. z pistoletu Beretta spowodowały, że Gandhi bezwładnie osunął się na ziemię. Słabym głosem wyszeptał: He Ram, o Boże. Cały czas miał dłonie złożone w geście pozdrowienia. Jego białe dhoti zaczęła zalewać krew z ran na klatce piersiowej. Stary, wysłużony zegarek marki Ingersoll, który Gandhi nosił przy sobie, wskazywał godzinę 17.17.

Konającego Mahatmę wniesiono do jego domu, gdzie kilkanaście minut później zmarł. O godz. 18.00 przekazano specjalny komunikat informujący wszystkich Hindusów o śmierci człowieka, który dał im wolność. Podkreślono w nim, że Gandhi zginął od kul hinduskiego fanatyka, który nie był muzułmaninem. Ta krótka wiadomość była niezmiernie ważna, uchroniła bowiem Indie przed masakrą, której z pewnością dokonaliby hinduiści na muzułmanach, gdyby Godse okazał się wyznawcą Allaha. Premier Indii Jawaharlal Nehru powiedział: „Odeszło słońce naszego życia, wszędzie zapanowała ciemność… To potężny cios nie tylko dla mnie, ale i dla milionów rodaków”.

Gandhi niezrozumiany

Wszyscy spiskowcy zostali ujęci i postawieni przed sądem. Zabójcę, Nathurama Godsego, oraz jego głównego pomocnika Narayana Aptego skazano na śmierć. Madanlal Pahwa, Wiśnu Karkare oraz brat Godsego Gopal usłyszeli wyroki dożywotniego więzienia.

15 listopada 1948 r. po odrzuceniu prośby o ułaskawienie Godse i Apte zostali powieszeni w delhijskim więzieniu Ambala.

Godse zdecydował się na zabicie Mahatmy Gandhiego, ponieważ uważał go za głównego winowajcę podziału Indii i powstania Pakistanu. Jest to sprzeczne z tym, co myślał i głosił Gandhi, który nigdy nie pogodził się z decyzją o podziale. To przywódcy Kongresu na czele z Jawaharlalem Nehru i Vallabhbhaiem Patelem zadecydowali o utworzeniu dwóch oddzielnych państw. Politycy Partii Kongresowej, delikatnie „naciskani” w tej kwestii przez Brytyjczyków, uważali, że tylko podział uchroni Indie przed krwawą wojną domową. Gandhi był innego zdania, ale nie reagowano na jego wątpliwości. Mahatma, czyli Wielka Dusza, za swoją walkę o niepodległe Indie zapłacił najwyższą cenę. Konflikt na linii New Delhi-Islamabad trwa do dziś.

Wydanie: 5/2018

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy