Zabójca ze świata Matriksa

Zabójca ze świata Matriksa

Kultowy film popycha niezrównoważone osoby do morderstwa

19-letni Josh Cooke z Oakton w stanie Wirginia był przykładnym absolwentem prywatnej katolickiej szkoły. Szanował starszych i chętnie pomagał sąsiadom odśnieżać posesje. Pewnego dnia w lutym przegrał jednak zmagania z demonem szaleństwa. Wziął karabin i zszedł do piwnicy. Tam z zimną krwią zastrzelił swego ojca – aż siedem razy naciskając spust. Także matce nie okazał litości – ciało 56-letniej Margaret Cooke przeszyły dwie kule.
Zabójca zaraz potem zadzwonił pod policyjny numer 911: „Tak, jestem przy 10504 Adel Road. Musicie tu przyjechać. Właśnie zabiłem rodziców. Po prostu zdmuchnąłem ich ze strzelby kaliber 12”. Kiedy początkowo policja nie przybyła, Josh zgłosił się jeszcze raz. Odbierającemu telefon oficerowi powiedział: „Wiem, że mam już 19 lat, że czeka mnie kara śmierci. Ale przecież tak musi być”.
Adwokatka młodego mordercy, Rachel Fierro, ma jednak nadzieję, że uzyska dla swego klienta wyrok uniewinniający. Josh „w czasie popełniania przestępstw był w dobrej wierze przekonany, że żyje w wirtualnym świecie Matriksa”. Był pewien, że zabija nie rodziców, lecz istoty ze sztucznej rzeczywistości wygenerowanej przez okrutne komputery sprawujące władzę nad ludźmi. Zdaniem pani Fierro, Josh miał prawdziwą obsesję na tle kultowego filmu „Matrix” i nie potrafił już odróżnić fikcji od rzeczywistości. Nosił

długi czarny płaszcz,

taki sam, jaki miał Neo, jeden z bohaterów filmu (grany przez Keanu Reevesa). Nad łóżkiem powiesił gigantyczny plakat zakrywający całą ścianę. Wreszcie kupił karabin kaliber 12. Takim samym filmowy Neo kładł trupem „agentów”. 19-latek uznał najwidoczniej, że otacza go wirtualny świat, z którego musi za wszelką cenę się wyzwolić – argumentuje Rachel Fierro. Podobnego zdania jest sąsiad młodego zbrodniarza, Philip Terzian: „Josh był zawsze dobrze wychowany, grzeczny, zawsze patrzył prosto w oczy, chciał zostać żołnierzem piechoty morskiej. Jeśli zrobił coś takiego, to tylko pod wpływem tego przeklętego filmu”. Eksperci prawni, jak Lis Wiehl pracująca dla telewizyjnego kanału informacyjnego Fox News, twierdzą, że podobna linia obrony nie przyniesie sukcesów i podejmowana jest tylko „przez desperatów, którzy nie mają prawa ani faktów po swojej stronie”. Niemniej jednak w Stanach Zjednoczonych sprawcy kilku ze zbrodni popełnionych jakoby pod wpływem filmu „Matrix” zostali uniewinnieni „ze względu na chorobę umysłową”. Oni także byli przekonani, że żyją w wirtualnym świecie systemu. W lipcu 2002 r. 37-letnia Tonda Lynn Ansley z Hamilton w stanie Ohio w biały dzień na oczach licznych świadków zastrzeliła popularną profesor Uniwersytetu w Miami, 55-letnią Sherry Lee Corbett, u której wynajmowała pokój. Profesor Corbett była konserwatorką zabytków i zatrudniła panią Ansley do pomocy przy restaurowaniu starych domów w Hamilton. Zabójczynię natychmiast aresztowano. Stojąc nad ciałem swej chlebodawczyni, powiedziała policjantom: „Miałam sny. W końcu zrozumiałam, że są one rzeczywistością. Tak jak w filmie „Matrix”, w którym popełniono wiele zbrodni. Neo też myślał, że jego pierwsze doświadczenia z Systemem są tylko snem. Corbett i jej wspólnicy podawali mi narkotyki i zabierali w inne miejsce, a kiedy się budziłam, myślałam, że to tylko koszmarny sen”.
Trzej powołani przez sąd niezależni psychologowie doszli do wniosku, że Tonda Ansley działała w stanie niepoczytalności, bowiem nie umiała dostrzec różnicy między rzeczywistością a snem. W maju br. sędzia uniewinnił więc oskarżoną, która na razie przebywa w zamkniętej klinice. Nie został skazany również Vadim Mieseges – kulturalny, zawsze starannie ostrzyżony student informatyki z San Francisco. W 2000 r. Vadim bez żadnej przyczyny zabił swą gospodynię Ellę Wong, ciało ofiary obdarł ze skóry, poćwiartował i wyrzucił na śmietnik. Podczas przesłuchań zapewniał: „Musiałem się bronić. Pani Wong chciała wciągnąć mnie do Matriksa”. Biegli sądowi potwierdzili, że oskarżony popadł w szaleństwo, prawdopodobnie pod wpływem filmu. Nie wiadomo, czy podobna linia obrony pomoże 17-letniemu Lee Malvo, jednemu z dwóch „snajperów”, którzy w październiku ub.r. urządzili w regionie Waszyngtonu prawdziwe polowanie na przypadkowych ludzi, zabijając 13 osób. Lee Malvo, któremu grozi kara śmierci, sporządził w więziennej celi znamienne notatki: „Obudź się! Uwolnij swój umysł, jesteś niewolnikiem, poddanym kontroli Matriksa. Najpierw uwolnij umysł. Zaufaj mi!! Za umysłem podąży ciało. Odrzuć lęk, zwątpienie, nieufność, a zobaczysz, jak wszystko się zmieni”.
Seria morderstw, być może zainspirowanych filmem „Matrix”, znów ożywiła dyskusję na temat związków zbrodni popełnionych w prawdziwym świecie z ekranową fikcją. Eksperci przypominają, że:

* Psychopaci wzorujący się na krwawym filmie Olivera Stone’a „Urodzeni mordercy” („Natural Born Killers”) popełnili co najmniej dziesięć zabójstw.

* W 1971 r. Stanley Kubrick wycofał z kin swój wybitny obraz „Mechaniczna pomarańcza”, po tym jak opinia publiczna ostro potępiła zawarte w nim sceny przemocy. A i tak popełniono kilka gwałtów zainspirowanych przez film Kubricka.

* Dwóch brytyjskich dziesięciolatków, którzy w 1993 r. zakatowali dwuletniego chłopca, być może działało pod wpływem filmu „Child’s Play 3”, w którym śmierć sieje złowrogi Chucky, lalka morderca.

* Całą serię przestępstw (co najmniej dziesięć zabójstw i kilkadziesiąt innych poważnych zbrodni) popełniono według filmów „Scream” („Krzyk”) w których zamaskowane nastolatki masakrują nożami kolegów. W rzeczywistym świecie mordercy atakują przebrani w czarne szaty i w przerażających maskach przypominających wykrzywioną trupią czaszkę, ale przelewają prawdziwą krew. W czerwcu ub.r. 17-letni Julien z Saint-Sébastien we Francji bezlitośnie zgładził swą 15-letnią koleżankę, którą zaprosił na spacer.
Zdaniem psychologów, filmowa saga „Matrix” może być nawet bardziej niebezpieczna, oznacza bowiem inną jakość. Jacqueline Helfgott z Seattle University, specjalizująca się w – jak uczenie się to określa – „kryminogennych następstwach popkultury”, twierdzi, że zbrodnie pod wpływem filmów popełniają zazwyczaj osoby niezrównoważone, mające trudności z odróżnianiem rzeczywistości od fantazji. „Matrix” opowiada o prawdziwym świecie, w którym komputery eksploatują ludzkich niewolników, otumanionych generowanym przez te maszyny światem wirtualnym. Taki scenariusz może stać się dla osób stojących już na krawędzi szaleństwa swoistym uzasadnieniem dla ich podejrzeń, że

świat realny jest fikcją.

Nie można więc wykluczyć, że „Matrix” pobudzi niezrównoważone umysły do kolejnych zbrodni. Przedstawiciele hollywoodzkiej wytwórni Warner Bros., w której powstały „Matrix” i „Matrix – Reaktywacja”, wyrazili wprawdzie współczucie ofiarom przestępstw, podkreślili jednak, że nie ma żadnych podstaw, aby łączyć obraz kinowy czy inną formę sztuki z przestępstwami. Producent Joel Silver podkreśla, że film obejrzało 15 mln ludzi, którzy później nie uczynili przecież nikomu żadnej krzywdy.
Aktor Laurence Fishburne grający w tej fantastycznej opowieści tajemniczego przywódcę buntowników, imieniem Morfeusz przekonuje: „Matrix nie istnieje, tylko rzeczywistość jest prawdziwa”. Ale czy wszyscy mu uwierzą?

Wydanie: 23/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy