Zabolało…

Zabolało…

„Czarno na białym” – nieudana próba dyskredytowania Edwarda Gierka

Z pewnym opóźnieniem dotarła do mnie podczas pracy w Parlamencie Europejskim informacja o wyemitowanym przez TVN 24 programie „Czarno na białym” poświęconym książce „Niezbędnik historyczny lewicy”. Spora część owej audycji dotyczyła mojego Ojca – Edwarda Gierka, jak powszechnie wiadomo I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w latach 1970-1980. Zanim naocznie przekonałem się o wymowie nagrania, otrzymałem mejl od pana Leszka (prosił o nieupublicznianie nazwiska). Mój korespondent napisał m.in.: „Zdarzenia z epoki zostały podane tak, by tzw. dekadę Gierka ukazać przede wszystkim przez pryzmat walki władzy z opozycją. Komercyjne telewizje (a nawet publiczne) mają prawo do swojej interpretacji procesów dziejowych. W materiale zamieszczonym w programie padło jednak zdanie, które mnie nurtuje. Otóż w reakcji na odpowiedź jednego z respondentów, że Edward Gierek odpowiadał również za postęp w dziedzinie infrastruktury w Polsce, dziennikarz powiedział, że podobnie czynił Albert Speer w nazistowskich Niemczech, i niedwuznacznie zasugerował porównanie Edwarda Gierka z tym nazistą. Chciałbym wiedzieć, czy w naszej przestrzeni medialnej dopuszczalne jest wg Pana tego typu sformułowanie, a przy okazji dowiedzieć się również, czy zażąda Pan sprostowania od autora materiału”.
Szanowny Panie Leszku. Oczywiście mógłbym się skupić jedynie na obronie dobrego imienia mojego Ojca poprzez udowadnianie, że był lepszym człowiekiem niż hitlerowski zbrodniarz, ale już takie argumentowanie byłoby uwłaczające zarówno dla pamięci Edwarda Gierka, jak też dla mnie samego. W końcu, czy gdyby jakiś telewizyjny prostacki propagandzista udowadniał „biało na czarnym”, że Edwarda Gierka i Alberta Speera można zestawiać, bo obaj chodzili w spodniach, to miałbym na poważnie polemizować z niepoważną dziennikarską metodologią albo obalać ją w sądzie?
Olbrzymi w całym kraju odzew społeczny na obchody przypadającej w tym roku setnej rocznicy urodzin Ojca jednoznacznie dowodzi, jak bezskuteczne są wytrwałe próby Jego dyskredytowania. Dzieje się to przy zgodnym bojkocie rocznicy przez prawicowe media.
Wymowa niedawnej edycji „Czarnego na białym” sięga jednak o wiele głębiej, poza przypadek Edwarda Gierka. Generalnie biorąc, atak dotyczył przecież przedstawionego w „Niezbędniku” lewicowego spojrzenia na historię, a zwłaszcza na lata Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Ta skromna w formie książeczka już samą czerwienią okładki wywołała zgodne oburzenie mainstreamowych, jednonurtowych mediów, które były przekonane, że mają monopol na prawdę, zwłaszcza o czasach PRL.
Medialni liderzy opinii okazują mentalność Kalego. Wedle nich śmierć Stanisława Pyjasa w 1977 r. to oczywiście zbrodnia systemu, a nie sprawka pojedynczych jego funkcjonariuszy. Natomiast wyczyny przedstawicieli współczesnego nam państwa polskiego, takie jak np. skatowanie niewinnych ludzi przez antyterrorystów czy gwałcenie kobiet przez policjantów, to tylko indywidualne ekscesy. PRL w taktyce mainstreamu odgrywa rolę wzorca zła, które może powrócić, jeśli społeczeństwo nie będzie grzeczne, czyli zbyt mało spolegliwe wobec rządów prawicy.
Skąd się bierze ta buta medialnego mainstreamu? Niestety, solidnie na nią zapracowali niektórzy wysoko postawieni działacze polskiej tzw. lewicy lat 80. Zwłaszcza ci z nich, którzy rozpoczęli kariery w czasach PRL, a potem gorliwie przekreślali tę formację, aby udawać politycznie urodzonych po 1989 r. To ich postawa pomogła wyrosnąć mainstreamowemu molochowi.
Wracam jednak do mejla pana Leszka. Pisze on: „Oprócz dygnitarzy w PRL żyło jeszcze prawie 40 mln ludzi. Większość z nich pracowała, uczyła się, służyła Państwu. Wielu należało do PZPR. Jednym z tych ludzi był mój ojciec, który jest zwykłym (chociaż dla mnie niezwykłym) ślusarzem. Jeśli Edward Gierek został porównany z nazistą, to logicznym wydaje się być, że członkowie partii, której był I sekretarzem, musieli być kimś na kształt nazistów. To porównanie mnie boli”.
Mnie, Panie Leszku, również dotykają niesprawiedliwe oceny Ojca i całego pokolenia PRL, powielane gorliwie przez media głównego nurtu. Dają mi jednak wsparcie głosy politycznego rozsądku, zwłaszcza podnoszone przez młode pokolenie. Tomasz Kalita, dyrektor Centrum im. Ignacego Daszyńskiego, i Bartosz Machalica, koordynator projektów historycznych w tymże centrum, zarazem redaktor „Niezbędnika”, wystosowali do Adama Pieczyńskiego, dyrektora programowego TVN 24, list wyrażający ich oburzenie. Argumentowali: „Porównywanie nawet najbardziej kontrowersyjnego polskiego polityka z lat siedemdziesiątych z hitlerowskim zbrodniarzem jest nie tylko złamaniem standardów dziennikarskich, ale także nadużyciem moralnym”.
Wyjątkowo napastliwy ton audycji „Czarno na białym” pokazuje, jak bardzo mainstreamowe media poczuły się dotknięte efektownym rozpoczęciem kruszenia ich monopolu na prawdę o świecie. To musiało je zaboleć…

Autor jest profesorem, posłem do Parlamentu Europejskiego

Wydanie: 25/2013

Kategorie: Opinie
Tagi: Adam Gierek

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy