Żandarmi sprawdzą każdego

Żandarmi sprawdzą każdego

Muszą być czerwone, żółte lub pomarańczowe i mieć oznaczenie EN471

Kierowcy poruszający się po drogach Austrii muszą mieć w samochodzie kamizelkę ostrzegawczą zgodną z normami Unii Europejskiej. Stosowny przepis, który wszedł w życie 1 maja, obowiązuje także cudzoziemców.
Bez kamizelek nie powinni wyruszać w drogę kierowcy pojazdów wielośladowych – przepis nie dotyczy zatem motocyklistów ani rowerzystów. Należy przestrzegać zasady: jedna kamizelka na jeden pojazd. Pasażerowie od obowiązku posiadania kamizelki są zwolnieni. Ten ostrzegawczy ubiór w jaskrawym kolorze należy nie tylko trzymać w aucie, lecz także w określonych sytuacjach zakładać. Na autostradach i na drogach szybkiego ruchu kierowca musi założyć kamizelkę za każdym razem, kiedy wychodzi z samochodu, np. na pasie awaryjnym (za wyjątkiem parkingów). Na innych drogach przepis obowiązuje, gdy kierowca wystawia trójkąt ostrzegawczy lub gdy opuszcza auto w warunkach słabej widoczności. Nie każda Warnweste, czyli kamizelka ostrzegawcza,

zadowoli surowych austriackich policjantów.

Musi mieć kolor czerwony, pomarańczowy lub żółty, a przede wszystkim spełniać normy UE. Należy więc kupować tylko takie kamizelki, które mają na wewnętrznej stronie oznaczenie EN 471. Klienci powinni na to uważać, gdyż w sprzedaży znajdują się także starsze, niezgodne z normami UE. W Austrii można nabyć Warnwesten na stacjach benzynowych i w sklepach z akcesoriami samochodowymi. Cena jednej kamizelki sięga pięciu euro, choć można też znaleźć tańsze. W każdym razie bardziej się opłaca zainwestować w kamizelkę, niż płacić grzywnę żandarmom. Kierowca, który nie ma w pojeździe ostrzegawczego stroju lub nie nałożył go w określonej sytuacji, zapłaci mandat w wysokości 14 euro. Początkowo planowano opłatę podwójną – pierwszą za brak Warnweste, a drugą za to, że kierowca nie miał jej na sobie. Oznaczałoby to w pewnych przypadkach grzywnę 28 euro, ale ministerstwo komunikacji postanowiło, że mandaty będą tylko pojedyncze. W Austrii nie ma jednak jednolitych przepisów w tym względzie, w każdym kraju federalnym władze udzielają funkcjonariuszom odmiennych wytycznych, policjanci mają też znaczną swobodę działania, zwłaszcza jeśli przyłapany się stawia. W następstwie brak kamizelki może kosztować nawet 36 euro. Wszystkie przewodniki dla zmotoryzowanych turystów radzą, aby taki mandat natychmiast płacić, gdyż w przeciwnym razie zostanie wszczęte postępowanie prawne z wysokimi dodatkowymi kosztami. Do 1 sierpnia obowiązuje jeszcze „okres tolerancji”. Policjanci kontrolują i upominają szoferów bez kamizelek, ale nie wlepiają mandatów. Minister komunikacji, Hubert Gorbach, planował od początku ściągać grzywny, ustąpił jednak pod wpływem protestów klubów zmotoryzowanych. Ich działacze wskazywali, że surowe egzekwowanie prawa może mieć negatywny wpływ na turystykę. Austrię odwiedza przecież lub przejeżdża przez ten alpejski kraj

28 milionów zmotoryzowanych obcokrajowców rocznie.

Gorbach uznał ten argument i oświadczył: „Nie chodzi o zyski z mandatów, lecz o zwiększenie bezpieczeństwa na naszych drogach”. Ale od 1 sierpnia dla kierowców bez kamizelek nie będzie litości. Austriacy nie mieli z nowym przepisem poważnych problemów. Jaskrawe kamizelki ostrzegawcze są w tym kraju bardzo modne. Zakładają je rowerzyści, spacerowicze, myśliwi, uprawiający jogging, narciarze, jeźdźcy, młodzi ludzie na dyskotekach czy nawet wiedeńskie strojnisie wyprowadzające pieski na spacer. Na wieść o kamizelkowym przepisie Austriacy tłumnie pospieszyli do sklepów. Ponad połowa z 4 mln kierowców alpejskiej republiki od razu kupiła po kilka Warnwesten. Ale cudzoziemcy przeważnie nic nie wiedzieli o nowym obowiązku. Na początku maja większość zagranicznych kierowców przybywała do Austrii bez kamizelek.
Przed samochodową wycieczką do Wiednia warto jednak zaopatrzyć się w to ostrzegawcze ubranie. Kamizelka zwiększa bezpieczeństwo kierowcy, po pierwszym sierpnia zaś

żandarm nie okaże łamiącym przepis żadnych względów.

Poza tym barwny ubiór przyda się także w innych państwach. Obowiązek posiadania kamizelki wprowadziły już Włochy i Hiszpania, a od 25 czerwca zrobi to Portugalia. W pierwszych dwóch krajach przepisy są nieco łagodniejsze niż w Austrii. Policja nie może sprawdzać, czy kierowca ma kamizelkę w aucie, lecz tylko czy założył ją w określonych sytuacjach. We Włoszech kamizelkę musi nosić osoba ustawiająca na drodze po wypadku lub awarii trójkąt ostrzegawczy. Natomiast grzywny w tych trzech krajach są znacznie bardziej dotkliwe. Włosi za brak kamizelki grożą mandatem w wysokości co najmniej 35 euro, w Hiszpanii płaci się do 91 euro, w Portugalii – od 60 do 600 euro.

 

Wydanie: 20/2005

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy