Zapaskudzona ojczyzna

Zapaskudzona ojczyzna

Na naszych oczach widać, jak darte są na strzępy dwie wielkie tradycje, które miały nas jako społeczeństwo i naród pojednać i wzmocnić moralnie – tradycja nauk Jana Pawła II i Solidarności. I wszyscy stajemy się gorsi. Kaczyński uważa, że sprawa przebudowy Polski jest tak ważna, że można budzić demony, potem ewentualnie niektóre się schowa, kiedy nie będą już użyteczne. Jest w błędzie. One nie pójdą na powrót spać. Są już pierwsze akty przemocy wobec przeciwników politycznych i tzw. obcych. To się musiało zdarzyć. Z sojuszu PiS z czarnymi koszulami wynikną wielkie kłopoty dla prawicy.

Nie rozumiem tego, co mówi Saryusz-Wolski i jak się zachowuje. Pamiętam go jako człowieka inteligentnego, z klasą i nie potrafię posądzić go o cynizm. Jakie mechanizmy psychiczne powodują, że mądry człowiek nagle staje po stronie mroku? I bełkotu. I zaczyna myśleć „odwrotnie”. Kiedyś, jestem pewien, sam by potępił sądy, jakie teraz głosi. Pamiętam, gdy był moim gościem, kiedy kierowałem Instytutem Polskim w Sztokholmie. Wzruszył mnie, bo nie chciał przyjąć diet od instytutu, dostał je już z ministerstwa, które go wysłało. Co za uczciwość, pomyślałem. Jej standardy były i są u nas niskie, stąd pewnie moje wzruszenie.

Big Book Festival na terenie szkoły przy Emilii Plater, leżaki wśród drzew z widokiem na wieżowiec hotelu Marriott. Biorę udział w panelu: „W pogoni za panem Tadeuszem. Jak pisać o Polsce?”. Okrągły stół, kilkunastu pisarzy, jestem na pewno w tym towarzystwie najstarszy, a jeszcze niedawno wszędzie byłem najmłodszy. Każdy ma cztery minuty na wygłoszenie swojego sądu. Dla mnie to akurat. Zaczynam od słów, że „Mickiewicz stracił Polskę podwójnie, a my na razie mamy tylko Polskę zasraną”. Z tłumu słuchaczy jakiś osobnik o skomplikowanym obliczu woła ogarnięty zgrozą, że obrażam Polskę. Zabłąkał się, biedak, z sekty smoleńskiej i wszedł na wrogi teren. Po co się żołądkować, Polska została zapaskudzona, ale kiedyś zaczniemy ją myć, tylko czasu i energii szkoda. Prawie wszyscy występujący robią aluzje do obecnej sytuacji. Widać, jak środowisko ludzi myślących jest okaleczone przez „dobrą zmianę”. A jak pisać o Polsce? Bez owijania w bawełnę, a ta bawełna, jak to w naszej historii, znowu zmienia się w bandaż. Dochodzimy do wniosku, że przy braku krytyki powieść jest dzisiaj tak rozproszona, że nie panujemy nad oglądem całości, ale można sądzić, że po naszych czasach nie zostanie taka powieść panorama jak „Lalka” Prusa.

Cytuję Piotra Pacewicza: „W publicznej telewizji Jacek Żalek powiedział: Weźmy premiera Tuska. Folksdojcze to tradycja zdrady. (…) Jeżeli się przyjmuje niemiecką narrację wybielania winy i przerzucania jej na Polskę. I polski premier jest zakładnikiem interesów niemieckich, i partia, która ma narrację czysto niemiecką…”.

Kiedy w 2005 r. Jacek Kurski mówił o dziadku Tuska z Wehrmachtu, wyleciał z PiS, a Lech Kaczyński przepraszał za jego słowa. Kiedy dziś poseł Jacek Żalek, wiceprzewodniczący klubu PiS, mówi w telewizji publicznej o Tusku folksdojczu – nikt nie reaguje. Język PiS doszedł do ściany, krok dalej to mordowanie przeciwników.

Powinny być zakłady, jak długo będą żyć miesięcznice. Na pewno tak długo, aż przekwitną. Wyobrażam sobie, jaka by była rozpiętość prognoz, pewnie od kilku lat do półwiecza. Ja obstawiam 10 lat, ale wtedy już będzie to tylko ciurkać po kropelce. A komisja Macierewicza pracuje w coraz większej ciszy. Wyobrażam sobie, w jakim napięciu są zwoje mózgowe mędrców, którzy w niej zasiadają, by udowodnić, że to był zamach i że wina Tuska.

Coraz częściej słyszę, jak ludzie mówią, że propaganda w telewizji publicznej jest gorsza niż za PRL. Tak i nie. Wtedy wszystkie źródła informacji były pod kontrolą i w kaftanie cenzury, oprócz zagłuszanej Wolnej Europy. Jeśli nie było jakichś szczególnych wydarzeń, manipulowano i nie mówiono całej prawdy. Ale jest różnica na niekorzyść naszych czasów. Codzienne są teraz zajadłość i jad. One były w propagandzie PRL w czasach stalinowskich, potem już tylko sporadycznie, choćby w 1968 r. czy w stanie wojennym, kiedy władcy PRL wpadali w panikę i uważali, że jest wojna. Teraz zajadłość słychać na co dzień. Zupełnie jednak inne jest tło, są prywatne media, internet i otwarte granice. Jest pokracznie kuriozalnie, obrzydliwie, ale nie ma prostych porównań. A miliony ludzi w ogóle nie zaglądają do publicznych mediów, by się nie zafajdać. Wtedy wszyscy oglądaliśmy „Dziennik Telewizyjny”, gdyż nie było alternatywy.

CNN poinformowała, że turecka rada oświatowa wycofała teorię ewolucji z nauczania w szkołach średnich, ponieważ uczniowie „nie są wystarczająco przygotowani, by podejmować tak kontrowersyjny temat”. To ważna sugestia dla polskiego rządu.

Wydanie: 27/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy