Zatrute kalorie

Zatrute kalorie

Macki PiS sięgają już wszędzie, dobierają się nawet do poezji. Miałem w przyszłym roku opublikować tomik wierszy w wydawnictwie A5, które specjalizuje się w poezji i ma świetną renomę. Prowadzą je Krystyna i Ryszard Kryniccy, on sam jest poetą. Dostawali do tej pory zawsze dotacje z Ministerstwa Kultury, bo poezja jest niedochodowa. Skończyło się. A5 publikuje poezję za mało patriotyczną. Nie będzie dotacji. Właściciele wydawnictwa myślą nawet o zamknięciu firmy. Wcześniej nie dostałem dotacji z ministerstwa na książkę o domu pisarzy na warszawskiej Iwickiej. A to ogrom pracy i materiałów. Dostała ją za to choćby Magdalena Ogórek na swoją książkę naukową. Ta „znana pisarka” sprzedaje teraz prawicy swoją brzydką duszę oprawioną w ładne ciało, co – jak widać – się opłaca. Ruszył w Polsce wielki proces demoralizacji, prostytucja duchowa na wielką skalę. A wydawało się, że koniec PRL zamknął ten rozdział.

Mój dziadek, oficer zawodowy, wcześniej legionista i bohater wojny roku 1920, zginął w obronie Warszawy we wrześniu 1939 r. Jaka szkoda, że nie mogłem z nim pogadać, zanim wyruszył na swój ostatni front. Coraz bardziej interesuje mnie stan polskiej duszy przed 1939 r., bo to jeden z kluczy do obecnej sytuacji. Czytam więc teraz wiele o okresie międzywojennym. Idealizowaliśmy w czasach Polski Ludowej te lata, obrzydzane nam przez ówczesną politykę historyczną, robiliśmy to na przekór propagandzie. Co z tego, że Piłsudski miał klasę i niezwykłą osobowość, jeśli psuł demokrację. Był też zamach majowy – jak ktoś powiedział, „napad bandytów na dom wariatów”. Trwała więc wtedy nie tylko zimna wojna domowa między endecją i piłsudczykami. Nacjonalizm potem propagowała na wielką skalę sama sanacja, bez Piłsudskiego pozbawiona wędzidła. „Silni, zwarci, gotowi” – to hasło propaganda II RP powtarzała bezustannie. Doświadczenia września 1939 r. pozwoliły hasło rozwinąć w kpinę: rządzący byli „silni” w gębie, „zwarci” przy pijaństwie i „gotowi” do ucieczki za granicę. W ówczesnej Polsce było 5 mln Ukraińców, 3 mln Żydów, 1 mln mniejszości niemieckiej, setki tysięcy Białorusinów. Dawna Rzeczpospolita wielu narodów istniała dzięki tolerancji, inaczej by się rozpadła. Brutalna polityka II Rzeczypospolitej wobec mniejszości zaprzeczała tolerancji i wiodła do katastrofy. Wojna zapewne uratowała Polskę przed rodzimym faszyzmem, który musiałby doprowadzić do wewnętrznej katastrofy.

Na pewno duża jest rola pańszczyzny w tym, co się teraz dzieje w Polsce. Ludzie z zachodniej Europy, którzy przybywali do Polski w wieku XVII i XVIII, byli w szoku, jak straszna jest sytuacja polskich chłopów. Nieszczęsnym, upokarzanym przez wieki gniła dusza. Tego nie leczy się szybko, to jest na pokolenia. To, co się teraz dzieje, to też jest zemsta ludu na panach, tę rolę odgrywa teraz zastępczo inteligencja. Obcy, kiedyś Żydzi, to teraz uchodźcy.

Rozmawiam długo z Wojtkiem Eichelbergerem – bliski mi człowiek, świetny psycholog i psychoterapeuta. Zgadzamy się w 100% – to, co się teraz dzieje w Polsce, a też w Stanach, to zemsta upokorzonych. W Polsce to upokorzenie ma wiele warstw, pracowały na nie wieki. Ja mówię o tym na podstawie skrawków wiedzy i intuicji, on codziennie zwiedza polskie dusze. Jeśli z rzadka trafia na propisowskiego inteligenta, zwykle okazuje się, że był upokarzany w dzieciństwie. Cytuję Wojtkowi słowa francuskiego eseisty o dawnej Polsce: „Narody niekochane przez historię są jak dzieci niekochane przez rodziców”.

Nawet jeśli PiS kiedyś przegra, zostanie zgorzkniała armia jego wyznawców. To będzie ropiejący wrzód. Nie mam więc wątpliwości, że nie zdążę już żyć w kraju wolnym od zimnej wojny domowej, w którym namiętności i nienawiści nie będą dzielić rodzin.

Wigilia u ojca żony, który nawrócił się na religię smoleńską. Zawsze zastanawiam się, co robić, by nie doszło do konfliktu, on ledwie żyje, ledwie słyszy, a reaguje niezwykłą agresją na krytykę „dobrej zmiany”.

Świat PiS jest dobrze zorganizowany i spójny. Jak instytucja wojskowa. Celnie dobrany jest język, który gra na emocjach. Tamci złodzieje, malwersanci, niszczyli Polskę, wyprzedawali Zachodowi, który nas traktuje instrumentalnie, a sam gnije moralnie. To jest wspólnota wiary i emocji. Tych ludzi już nie trzeba przekonywać, trzeba im tylko dostarczać kalorycznego pożywienia. Media publiczne produkują więc niezliczoną ilość kłamliwej paszy.

Wydanie: 52/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy