Że będzie pandemia, to pewne

Że będzie pandemia, to pewne

Sick young woman is coughing and blowing.

Mniej niż czterech na stu Polaków zaszczepiło się przeciw grypie w tym sezonie Prof. dr hab. Lidia B. Brydak – kierownik Zakładu Badania Wirusów Grypy, kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowym Zakładzie Higieny. 1 października 2017 r. zaczął się sezon grypowy. Czy czeka nas tym razem epidemia? – Jak będzie w tym sezonie epidemicznym, trudno powiedzieć. Czyli? – Czyli… Radzę pani usiąść wygodnie, żeby pani nie spadła z krzesła. Czy pani zdaje sobie sprawę, że procent zaszczepionej populacji w Polsce, w kraju inteligentów, w tym sezonie wynosi aktualnie tylko 3,6% przy liczbie ludności przeszło 38 mln? Pod tym względem jesteśmy w Europie na szarym końcu. To jest skandal! Jeżeli więc ktoś będzie miał powikłania pogrypowe, to na własne życzenie. Bo jeżeli przechodzi pani na czerwonym świetle przez ruchliwe skrzyżowanie, to musi liczyć się z tym, że albo szczęście pani dopisze i kierowcy zahamują, albo zostanie pani potrącona, wyląduje w szpitalu lub nawet w kostnicy. Światowa Organizacja Zdrowia mówi, że nasze zdrowie jest w naszych rękach. Problematyką grypy zajmuje się pani już 50 lat. To nie jest nużące? – Te 50 lat minęło jak z bicza strzelił. Zajmowanie się grypą jest wręcz ekscytujące. Grypa jest wirusem, który może zafascynować człowieka. Bo wystarczy drobna zmiana w sekwencji aminokwasowej w glikoproteinach, tj. hemaglutyninie i neuraminidazie, i powstaje zupełnie nowy wirus. Dzięki tym zmianom ciągle dzieje się coś nowego? – Wirus po prostu się mutuje. Zmienność grypy może bowiem przebiegać dwoma torami: drobnych zmian albo zmian gwałtownych. Przy drobnych zmianach powstają epidemie, a przy gwałtownych dochodzi do pandemii. No właśnie, czy czeka nas w tym sezonie pandemia? – Nie wiem, skąd biorą się tego typu plotki. Żeby doszło do pandemii, musi dojść do gwałtownych zmian antygenowych w nowo powstającym wirusie, do wytworzenia nowego subtypu, który będzie wysoce patogennym wirusem, będzie miał zdolności transmisji z człowieka na człowieka oraz rozprzestrzeni się na cały świat. To są te warunki, które dr Walter Dowdle, dyrektor CDC, czyli Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom w Atlancie w USA, określił jeszcze w XX w. Czyli w Europie w temacie grypy nic strasznego się nie dzieje? – Na razie nie ma alarmujących informacji. Rozmawiamy w Zakładzie Badania Wirusów Grypy, Krajowym Ośrodku ds. Grypy w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowym Zakładzie Higieny. W świecie są 144 takie ośrodki i Polska od dziesiątków lat uczestniczy w Globalnym Nadzorze nad Grypą. Raportujemy zarówno do ECDC (Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób), jak i do Światowej Organizacji Zdrowia o liczbie izolowanych szczepów i rodzajach podtypów wirusa grypy oraz sytuacji epidemiologicznej. Dzięki meldunkom powstają tygodniowe raporty zbiorcze dotyczące sytuacji wirusologicznej i epidemiologicznej w świecie. Nasze dane, pochodzące z monitoringu w 16 wojewódzkich stacjach sanitarno-epidemiologicznych, są najlepszym miernikiem tego, co się dzieje w kraju. Z meldunków, które publikuje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – PZH, wynika, że do 23 stycznia sytuacja nie była gorsza niż w poprzednim sezonie. – Pani redaktor, ustalmy jedną sprawę – szczyt zachorowań na grypę w Polsce i w Europie przypada między styczniem a marcem. Dziś mamy 24 stycznia 2018 r. Nie wiadomo, co pokażą nam luty i marzec. Natomiast nic nas nie zwalnia z zaszczepienia większej liczby ludności w kraju. Co najgorsze – mały jest procent zaszczepienia kobiet w ciąży, szalenie mały jest procent zaszczepienia dzieci i osób z grup podwyższonego ryzyka. Ostatnio pojawiły się jednak informacje, że nastąpił wzrost zachorowań w Mazowieckiem. – Proszę zwrócić uwagę, co jest napisane w nagłówku meldunków epidemiologicznych publikowanych przez nasz instytut – zachorowania i podejrzenia zachorowań na grypę. Podejrzenia! A ja np. podejrzewam, że pani jest od 24 godzin na nogach. Ale nie mam na to dowodu. W przypadku grypy dowodem są potwierdzenia wirusologiczne z całego kraju. Myślę, że niepokój ludzi wynika z tego, że… – Wprowadzają go osoby, które raportują dziennikarzom. Pani widzi, że ja jestem bardzo spokojna. Biorąc pod uwagę dane zawarte w meldunkach, otrzymuję następujący wynik: od 1 października ub.r., czyli od pierwszego dnia tego sezonu grypowego, do 23 stycznia br. liczba

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 05/2018, 2018

Kategorie: Wywiady