Zjazd gwiazd

Zjazd gwiazd

Łowcy autografów spotkali się w Międzyzdrojach

Tegoroczny Wakacyjny Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach zaczął się, tradycyjnie, okropnie: pierwszego dnia lało, wiał silny wiatr i było zimno. Pogoda nie zniechęciła jednak tłumu fanów, zgromadzonych od rana do nocy przed szklanymi drzwiami hotelu Amber, gdzie toczy się życie festiwalu. Chwila, kiedy oczekiwane gwiazdy zajeżdżają przed hotel limuzynami, to często jedyna okazja, aby zobaczyć je z bliska.
Goście bowiem niechętnie opuszczają hotel, boją się natarczywego tłumu. Można wręcz odnieść wrażenie, że Amber jest wielkim statkiem turystycznym: z kawiarniami, restauracjami, basenem, sauną, kasynem i dyskoteką.
Nawet gdy na dwa dni pogoda się poprawiła, większość gości wolała pozostać w Amberze. – Spotkanie z fanami grozi połamaniem kości – stwierdził Adam Hanuszkiewicz po powrocie ze spaceru z psem. Hanuszkiewicz w tym roku zwracał uwagę ekstrawaganckim strojem: w powiewnej sukmanie i turbanie na głowie przypominał Beduina.

Hotel jak twierdza

Na festiwal przyjechało około stu artystów – aktorów, reżyserów, muzyków, tancerzy, plastyków. Jednak młodzi fani rozpoznają tylko kilka twarzy, znanych z małego ekranu. Największą popularnością cieszą się postacie grające w serialach telewizyjnych, zwłaszcza sitcomach. Wielkie poruszenie wśród młodzieży i dzieci wywołało pojawienie się Aleksandry Woźniak, znanej z “13. posterunku”. Młoda gwiazdka nie mogła nadążyć z podpisywaniem autografów. Tymczasem starsi ludzie pytali: Kim jest ta urocza osóbka?
Największy zawód młodym fanom sprawili Bogusław Linda i Cezary Pazura, którzy nie przyjechali na zaplanowane z nimi spotkania.
Podczas festiwalu panuje niepisane prawo, że gwiazdy nie odmawiają autografów i pozwalają się fotografować z wielbicielami. W opinii nastolatków najżyczliwiej traktowali wielbicieli Wojciech Malajkat, Olaf Lubaszenko, Piotr Machalica, Piotr Fronczewski, Marian Opania, Krzysztof Kowalewski. – Są fajni, uśmiechną się, napiszą “Na pamiątkę” albo “Z pozdrowieniami”, pozwolą zrobić zdjęcia – przeżywa dziewczynka, która z dumą pokazuje swoje trofea koleżankom.
Część fanów czatuje na artystów na plaży. Ale tylko nieliczne gwiazdy wychodzą na dłuższe spacery poza hotel. Opinię czołowego piechura festiwalu zyskał Wiesław Gołas, na spacerze można było też spotkać właścicieli psów: Adama Hanuszkiewicza, Wojciecha Pszoniaka, Katarzynę Figurę.
Najczęściej fotografowanym miejscem jest Gabinet Figur Woskowych, w którym można sobie zrobić zdjęcie ze sztucznym Lindą, oraz Promenada Gwiazd przy hotelu, gdzie w chodnik wmurowane są odciski rąk gwiazd, popularnie zwane “łapkami”. Niektóre “łapki” są czarne, brudne od błota, inne wyczyszczone od częstego przymierzania. Najbardziej wypolerowana jest “łapka” Bogusława Lindy, drugie miejsce pod względem świecenia zajmują ex aequo “łapki” Krystyny Jandy i Katarzyny Figury.

Na luzie

Festiwalowe Międzyzdroje budzą się po godzinie dziesiątej, wiele gwiazd schodzi na śniadanie około południa. Nic dziwnego, życie nocne kończy się bowiem o świcie. W ubiorze przeważa styl “wczasowy” – luźne bluzy i koszulki, krótkie spodenki, dżinsy, dresy. W zeszłym roku goście zadawali więcej szyku. Teraz są swobodniejsi, mniejszą uwagę zwracają na swój wygląd i na fotoreporterów. Na wieczorne przedstawienia ubierają się elegancko, ale niekoniecznie w marynarki, także w swetry, zwłaszcza ciemne golfy. Szykowne kreacje i fryzury gwiazdy zachowały na okoliczność odciskania dłoni. W ogóle tegoroczna ceremonia odbyła się z wielką pompą. Uwagę zwracała ciekawa oprawa plastyczna: wykorzystano postacie, które “zeszły” z plakatów Rafała Olbińskiego. Dłonie odcisnęli przed hotelem: Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Ewa Wiśniewska, Piotr Fronczewski, Wiesław Gołas, Krzysztof Kowalewski, Bogdan Łazuka, Wojciech Młynarski, Marian Opania, Wojciech Pokora, Szymon Szurmiej i Krzysztof Zanussi. Odcisk dłoni Edwarda Dziewońskiego odsłonięto zaocznie, aktor zachorował i nie mógł przyjechać, ale organizatorzy połączyli się z nim telefonicznie.
Artyści z przejęciem naśladują zwyczaje Hollywood, celebrują odciskanie swych dłoni i podziwiają własne posągi z wosku. Ciekawe, że szef festiwalu, Waldemar Dąbrowski, przy każdej okazji podkreśla, że o małpowaniu Hollywood w ogóle nie ma mowy.

Wątpliwości

Gwiazdom, sponsorom, organizatorom, którzy mogli przez kilka dni bawić się w swoim gronie, było bardzo miło. Ale co miał z tego zwykły widz? Na spektaklach teatralnych i koncertach nie było dla niego miejsca, tam publicznością były inne gwiazdy i sponsorzy, w tym roku bardzo liczni i bardzo hołubieni. Dochodziło do sytuacji, że ochroniarze nie wpuszczali nawet ludzi z biletami, bo “nie ma miejsc”. Szczęśliwcy, którym udało się wejść “na bilet”, zajmowali miejsca na końcu sali albo stali pod ścianą. Pierwsze rzędy były zarezerwowane dla sponsorów, kolejne dla artystów oraz osób im towarzyszących. Dochodziło czasem do spięć: na przedstawieniu kabaretowym Szymon Szurmiej z Gołdą Tencer siedzieli w kącie pod głośnikiem, bo nie znaleźli miejsca na sali, Beata Rybotycka i Krzysztof Jaroszyński przycupnęli na podłodze, Adam Hanuszkiewicz usiadł wprost pod sceną i musiał zadzierać głowę, żeby coś zobaczyć. A w kilku pierwszych rzędach zasiadali biznesmeni. Podobnie było na innych spektaklach. Najwyraźniej w tym roku hierarchia się zmieniła: organizatorzy postanowili uczcić tych, którzy ufundowali imprezę, i robili to nader gorliwie. Artyści dzielnie im pomagali. Wszyscy podkreślali, że festiwal staje się miejscem integracji środowisk twórczych, które od lat pozostają rozproszone i skłócone. Dziwi jednak, dlaczego spotkanie gwiazd sponsoruje m.in. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które nie ma pieniędzy np. na dotacje dla czasopism artystycznych, a znajduje na imprezę towarzyską.
Wątpliwości budzi też kryterium doboru gwiazd. Na pierwszym festiwalu na gwiazdy pasowano osiem osób: Beatę Tyszkiewicz, Krystynę Jandę, Maję Komorowską, Daniela Olbrychskiego, Bogusława Lindę, Zbigniewa Zamachowskiego, Janusza Gajosa i Janusza Olejniczaka. Wszyscy są świetni, ale Zbigniew Zamachowski ma skromny dorobek w porównaniu z Mają Komorowską, a poza tym skoro Zamachowski odcisnął swą dłoń podczas pierwszego festiwalu, dlaczego nie gorszy od niego Malajkat dopiero podczas drugiego? A wybitni aktorzy jeszcze później – Zbigniew Zapasiewicz w czwartym, Jerzy Trela w trzecim? Ponadto w tym roku pasowano 12 gwiazd, rok temu 9, dwa lata temu 18, trzy lata temu 11. Wygląda na to, że kryterium doboru gwiazd po prostu nie ma.

 

Wydanie: 28/2000

Kategorie: Kraj
Tagi: Ewa Likowska

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy