Zły, czyli dobry

Zły, czyli dobry

Mieli dość działaczy i biznesmenów, dlatego założyli własny klub piłkarski

– Wyobraź sobie stadion bez nienawiści. Mecze, na których zamiast obelg możesz usłyszeć prawdziwy doping i poczuć sportowego ducha. U nas nie ubliża się przeciwnikom, a postawy homofobiczne i rasistowskie nie mają racji bytu – opowiadają w filmiku promocyjnym przedstawiciele warszawskiego Alternatywnego Klubu Sportowego Zły. Dlaczego akurat Zły? – Jeśli funkcjonowanie drużyn w oderwaniu od kibiców jest pięknym futbolem, to my rzeczywiście chcemy robić ten zły – odpowiada Krzysztof Górniak, jeden z twórców nowego klubu na piłkarskiej mapie stolicy.

Przeciwko piłkarskiemu feudalizmowi

Kto w polskiej piłce ma do powiedzenia najwięcej? Samorządy i bogaci biznesmeni, którzy finansują kluby. Kibice nie mają żadnego wpływu na decyzje dotyczące przyszłości ich ukochanych drużyn. Sprowadzeni są wyłącznie do roli widzów. Założyciele Złego mieli dosyć takiego modelu funkcjonowania klubu piłkarskiego. Dlatego stworzyli własny, który jest własnością tworzących go pasjonatów. Aby zostać współwłaścicielem, wystarczy przystąpić do stowarzyszenia i opłacić składkę w wysokości 20 zł.

Klub powstał 1 sierpnia 2015 r. zupełnie od zera. Po roku może pochwalić się dwiema drużynami: męską i żeńską, które lada moment wystartują na najniższym szczeblu rozgrywek ligowych. Panowie w klasie B, a panie w III lidze. – AKS Zły to odpowiedź na pytanie, komu powinien służyć klub piłkarski. My uważamy, że jest on małą ojczyzną kibiców, a schemat obecnie dominujący w rodzimym futbolu uznajemy za feudalny. Bo klub to przecież wartość, wspólnota wszystkich fanów – wyjaśnia Krzysztof Górniak.

AKS Zły ma co prawda prezesa, ale – jak podkreślają jego członkowie – wyłącznie tytularnego. Jest nim Karolina Szumska, wychowana na stadionie GKS Piast Nowa Ruda, fanka Manchesteru United. Wszystkie kluczowe decyzje zapadają jednak demokratycznie na walnym zebraniu członków AKS Zły. Obecnie współwłaścicielami klubu jest 60 osób, w tym także niektórzy piłkarze. Potrzebny jest każdy, bo i dużo pracy jest do wykonania. Trzeba zająć się klubowym piarem, marketingiem, finansami. – Musieliśmy stworzyć zarząd, bo takie są prawne wymagania, ale dla nas istnieją one wyłącznie na papierze. W naszym klubie nie ma różnicy między prezesem, a szeregowym członkiem – tłumaczy Szumska.

Było to widać na treningu, który odbył się na boisku Warszawianki tuż przed inauguracją sezonu ligowego. Jeden z zawodników uderzył piłkę tak niefortunnie, że znalazła się daleko poza boiskiem. – Leć po nią teraz! – dopingowała prezes Szumska. – Pamiętaj, że prezesem jesteś tylko tytularnym – żartował zawodnik i karnie udał się po futbolówkę.
Kultura i fair play

Powodów do żartów nie było jednak zbyt wiele. Drużyna i trener bardzo poważnie podchodzili do kolejnych ćwiczeń. Trudno się dziwić. Ligowe zmagania panowie ze Złego rozpoczną na wyjeździe z drużyną Amigos Warszawa, która dopiero co spadła z IV ligi.

Trening zaczął się od operowania piłkami, potem slalom między pachołkami i podanie do bramkarza. Niektórzy nie wytrzymywali presji i strzelali z całej siły, czym denerwowali skupionych bramkarzy. Dalej zadania biegowe i coraz bardziej skomplikowane ćwiczenia z wymianą podań oraz zmianą pozycji po prostej lub przekątnej. Czasem dochodziło do pomyłek. – No, błagam cię, nie tak! Jeszcze raz – mobilizował szkoleniowiec.

Trenerem męskiej drużyny jest Antonio Shehadi, Izraelczyk, były piłkarz juniorskiej reprezentacji swojego kraju. Jego dobrze zapowiadającą się karierę przerwała białaczka. Po leczeniu nie mógł wrócić do profesjonalnej gry w piłkę, dlatego kiedy miał 16 lat, zaczął wyrabiać licencje trenerskie. Shehadi jest już w Polsce ósmy rok. Ze swoimi uprawnieniami mógłby prowadzić drużyny w Ekstraklasie. – To świetny trener, który skupia się na celu, jakim jest awans. Po dwóch treningach znał już z imienia wszystkich piłkarzy – komplementowała go prezes Szumska.
Trener Shehadi to człowiek o miłym usposobieniu, ale nad drużyną panuje w pełni. Wymaga od swoich zawodników, by zachowywali się w sposób godny i fair play. To, co odróżniało trening piłkarzy Złego od meczów rozgrywanych na sąsiednich boiskach, to brak przekleństw. – Podstawą jest kultura. Jesteśmy kulturalnymi ludźmi. Szanujemy sędziego, przeciwnika, kolegów. Nieważne, skąd przychodzisz, jaki masz kolor skóry, jaka jest twoja religia. Mamy serca otwarte dla wszystkich – wyjaśniał trener.

Strony: 1 2

Wydanie: 34/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy