Jak znieważyć naród polski – krótki kurs

Jak znieważyć naród polski – krótki kurs

Proces państwa polskiego przeciw dwojgu wybitnym badaczom Zagłady Żydów, profesorom Janowi Grabowskiemu i Barbarze Engelking, przechodzi do historii jako coś, co w języku prawa międzynarodowego ma swoje określenie: strategiczny pozew przeciwko zaangażowaniu w sprawy publiczne (Strategic Lawsuit Against Public Participation – SLAPP).

Formalnie proces był sprawą cywilną z pozwu Filomeny Leszczyńskiej, 80-latki, która wystąpiła o ochronę dóbr osobistych, po tym jak postać jej stryja, sołtysa Edwarda Malinowskiego, pojawiła się w mającej ponad 1,5 tys. stron monografii naukowej „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”, wydanej w 2018 r. przez Stowarzyszenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów, pod redakcją wyżej wymienionej pary naukowców. De facto za procesem stało (i stoi, będzie apelacja) państwo polskie w postaci Reduty Dobrego Imienia z jej prezesem Maciejem Świrskim, byłym wiceprezesem umocowanej setkami milionów publicznych pieniędzy Polskiej Fundacji Narodowej, a obecnie przewodniczącym rady nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej. Świrski jako szef Reduty zasłynął z wielu akcji „bezpośrednich” (czyli głównie występowania do sądów z pozwami), jak opisywali to w swoim tekście Anna Dąbrowska i Rafał Kalukin, kiedy chciał „wyperswadować antypolonizm bezczelnemu belgijskiemu eurodeputowanemu Guyowi Verhofstadtowi, który na Marszu Niepodległości dopatrzył się faszystów (odrzucony przez sąd pozew o »zniesławienie tysięcy obywateli RP«). Trzeba odebrać wreszcie Grossowi Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP. Objaśnić polskiemu widzowi, że oscarowa »Ida« jest filmem zakłamanym i antypolskim. Zmotywować 90-letnich weteranów powstania warszawskiego, aby zeznawali w procesie o zniesławienie wytoczonym twórcom niemieckiego serialu »Nasze matki, nasi ojcowie«”.

Po wydaniu dwóch tomów „Dalej jest noc” pełną parą ruszyła kwerenda inkwizycyjna. Reduta wspomagana była pracą (kiedyś poznamy jej rozmach i koszty) funkcjonariuszy policji historycznej z IPN. Miesiącami grzebano w tysiącach wojennych dramatów Żydów. Natrafiono na historię małej wioski Malinowo, którą w niewielkim fragmencie tekstu zainteresowała się autorka. Pisała o ówczesnym sołtysie Edwardzie Malinowskim, który pomógł przeżyć jednej z ukrywających się Żydówek (Esterze Drogickiej), równocześnie ją okradając, oraz najprawdopodobniej wziął udział w wymordowaniu przez Niemców kilkudziesięcioosobowej grupy ukrywających się Żydów. W książce Barbara Engelking dopisała Edwardowi Malinowskiemu czyny innego Edwarda Malinowskiego z tej samej wsi, który tylko z Esterą handlował – również w ten sposób ją ratując. Bratanica (za poduszczeniem i ze wsparciem finansowym, prawnym i logistycznym Reduty) wystąpiła z pozwem w obronie „prawa do tożsamości i dumy narodowej, realizowanej jako duma z bycia potomkiem bohatera Edwarda Malinowskiego, który ratował Żydów podczas II wojny światowej, duma z bycia Polakiem – członkiem narodu, który ratował Żydów podczas II wojny światowej”. Barbara Engelking tylko przytacza opinię Estery Drogickiej. Prawdę mówiąc, pomieszanie dwóch Edwardów nie ma żadnego znaczenia ani dla tej historii, ani dla wymordowanych Żydów; dla Malinowskiego ma tylko takie, że rodzina nie chce i cierpi z powodu tego, że przypisano mu po prostu współpracę handlową z ukrywającą się Esterą.

Sąd Okręgowy w Warszawie pochylił się bardzo głęboko nad sprawą, która w normalnym trybie mogłaby się zakończyć przypisem, zmianą w kolejnym wydaniu, doprecyzowaniem zdania w tekście, i wydał w pierwszej instancji wyrok określany jako salomonowy – nakazał przeproszenie powódki przez naukowców. Równocześnie odrzucił wszystkie zarzuty o naruszenie dóbr takich jak obrona tożsamości i dumy narodowej, nie zasądził kary finansowej (domagano się 200 tys. zł od badaczy). Wszystko to, jak powiedział sąd, żeby nie wywołać efektu mrożącego wobec badaczy.

Nie udało się. Efekt jest, niezależnie od wyroku i postanowień sądów wyższej instancji. O zachowaniach Polaków wobec Żydów w czasie II wojny nie wolno pisać krytycznie, ujawniać niewygodnych dla anielskiej, niepokalanej wizji tożsamości dumnego narodu zdarzeń, działań, czynów. Pisanie prawdy bowiem obraża, znieważa i lży Wielki Katolicki Naród Polski, którego personifikacją staje się sołtys Malinowski, który wprawdzie jedną Żydówkę uratował, okradając ją m.in. ze swetra, ale innych Żydów dla hitlerowców wytropił w lesie, gdzie zostali zamordowani.

Biedny sąd, biedny. A Świrskiego gęba, usmarowana publicznymi konfiturami, roześmiana od ucha do ucha. Hiszpańska inkwizycja? A po co, gdzie, kiedy? Tu mamy swoją, za nasze. I nie jest to śmieszne, to haniebny dzień dla nas wszystkich.

r.kurkiewicz@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 8/2021

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy