Zostawiam firmę w dobrym stanie

Zostawiam firmę w dobrym stanie

Niektóre propozycje pani minister Lewickiej były szkodliwe dla ZUS-u

Rozmowa z prof. Lesławem Gajkiem, byłym prezesem ZUS-u

– Cały czas się zastanawiam, czym właściwie naraził się pan wicepremierowi Komołowskiemu i wiceminister Lewickiej?
– Wygląda na to, że szukano kogoś odpowiedniego do odegrania roli kozła ofiarnego i znaleziono mnie. Nie ukrywam, że jest to przykre i, mówiąc szczerze, nie wiem, o co tutaj chodzi. Pani minister Lewicka powiedziała mi tylko, że jest wniosek o odwołanie mnie, złożony przez wicepremiera Komołowskiego. Jedyną podaną mi do wiadomości przyczyną, był zarzut, że podobno Ministerstwo Pracy miało za mało informacji na temat sytuacji w ZUS-ie.
– No to dlaczego nie informował pan rządu o problemach ZUS-u?
– Co do tego, jakoby ministerstwo miało ograniczony dostęp do informacji, muszę powiedzieć, że informacje były bardzo regularnie i obficie przekazywane do Rady Nadzorczej ZUS-u, w której zasiadają przecież przedstawiciele rządu, pracodawców i związków zawodowych. Pełny zakres informacji na każde swoje życzenie otrzymywała też pani minister Lewicka.
– O co w przeszłości spierał się pan z wiceminister Lewicką?
– Różnice między mną a minister Lewicką wzięły się stąd, że w mojej ocenie pewne propozycje pani minister były niewłaściwe czy wręcz szkodliwe dla ZUS-u. Przeciwstawiałem się zbyt pośpiesznemu wprowadzaniu rozmaitych nieprzemyślanych rozwiązań. Takim właśnie nieprzemyślanym pomysłem było domaganie się, by ZUS wprowadził zróżnicowaną składkę na fundusz wypadkowy, do czego nasza instytucja nie jest obecnie przygotowana organizacyjnie i informatycznie.
– A kto ponosi winę za to, że pieniądze na składki dla OFE przesyłane są z opóźnieniem, zaś system informatyczny wciąż nie działa tak, jak powinien?
– To nie jest tak, że ZUS nie ponosi absolutnie żadnej winy za to, co się dzieje, bo w końcu jest realizatorem reformy ubezpieczeń społecznych. Nasza wina jest jednak tylko częściowa. Na stan prac nad systemem informatycznym wpływają prawie dwuletnie zaległości. A co do wpłat dla funduszy emerytalnych – jeżeli dokumenty są nieprawidłowo wypełnione, to przecież nie ma żadnej fizycznej możliwości, żeby przesłać pieniądze pod właściwy adres. ZUS może przekazać tylko tyle pieniędzy, ile jest w stanie informatycznie zidentyfikować i rozliczyć.
– W jakiej kondycji finansowej jest ZUS? To ważne pytanie dla kilkunastu milionów Polaków.
– Pieniędzy jest w bród, mamy nawet nadmiar środków – i nie ma żadnych powodów po stronie ZUS-u, dla których instytucja ta miałaby się spóźniać z rozliczaniem i przesyłaniem pieniędzy. ZUS-owi nie grozi absolutnie żadna zapaść finansowa. Sytuacja finansowa naszej instytucji stale się poprawia. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych i fundusze ubezpieczeń zdrowotnych są całkowicie bezpieczne. ZUS spłacił też wszystkie kredyty komercyjne. Kiedy przyszedłem do ZUS-u, instytucja ta była w bardzo trudnej sytuacji. Moim zadaniem było zapoczątkowanie poprawy. Mam nadzieję, że jest to widoczne.

Wydanie: 21/2001

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy