Zybertowicza Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego

Zybertowicza Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego

Ekstatyczną falę wyzłośliwień, internetowych przytyków, heheszków ze strony przeciwników „dobrej zmiany” wywołała niedawna wypowiedź (zapowiedź) prof. Andrzeja Zybertowicza. Obecny doradca prezydenta Andrzeja Dudy i szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a wcześniej prezydenta Lecha Kaczyńskiego, legendarny rozwibrowywacz służb specjalnych (jako doradca ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego w 2007 r.), podzielił się myślą, że niezbędne dla ocalenia „dobrozmianowej” misji politycznej jest powstanie „Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego Rzeczypospolitej Polskiej”. Taki mechanizm skoordynowania najróżniejszych wysiłków państwa i społeczeństwa służyłby temu, aby obecne poczynania rządzących nie były opacznie rozumiane poza granicami Polski (co jednakowoż się dzieje, gdyż krytykują, choć nie ma za co, narzekają, a winni chwalić, ostrzegają, a oczekujemy, żeby brali przykład, wycofują się inwestycyjnie, a powinni wchodzić entuzjastycznie).

Profesor socjologii, specjalista od układów tajnych i dwupłciowych, nie jest naiwniakiem. Jasno wyjaśnił, że „»Maszyna« jest tu, oczywiście, metaforą. Jak wiadomo, maszyna to zbiór elementów, które ze sobą współpracują, by wykonywać wspólną funkcję. Niska jakość polskiej narracji państwowej wynika z braku całościowej synchronizacji różnorodnych zasobów, którymi dysponuje państwo i społeczeństwo”.

Posypały się ataki, że to zapowiedź powstania Ministerstwa Propagandy na Zagranicę, Orwellowskiego Ministerstwa Prawdy. Że kłamstwa zostaną podniesione do rangi prawd objawionych. I najgorszy zarzut, że korzenie profesorskiej kariery naukowej są marksistowskie. Paweł Wroński w „Gazecie Wyborczej” porównał skrót od maszyny Zybertowicza, MaBeNa, do Marleny, jak złośliwie przezwano Instytut Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu – PZPR-owski think tank założony w epoce Gierka. Cóż, akurat nie tam kryją się korzenie komunistycznej przeszłości dzisiejszego guru prawicy, publicysty „Sieci”, „Naszego Dziennika”, „Gazety Polskiej”. Andrzej Zybertowicz zdążył zabrać ważny głos w późnorewizjonistycznej próbie naprawy PZPR, działając w 1981 r. w tzw. poziomkach partyjnych i pisząc wraz z Romanem Bäckerem tekst „Ostatnia szansa PZPR”.

Nasza obrona pójdzie po linii poetyckiej. Otóż z nieskrywanym zdumieniem i podziwem odkryłem zarówno w tej deklaracji maszynowej, jak i w wielu wątkach obecnej polityki PiS elementy wczesnego włoskiego futuryzmu. Czystej, awanturniczej awangardy artystyczno-politycznej. Sięgając po tekst manifestu Marinettiego i Boccioniego z 1909 r., znajduję jakże aktualne wątki i werbalizacje!

Marinetti i Boccioni pisali: „Chcemy wyśpiewywać miłość do niebezpieczeństwa, praktykę energii i zuchwałość”. To czyste PiS – walka ze stagnacją, imposybilizmem, nudą rządu Platformy!

„Dotąd literatura wychwalała pełen zadumy bezwład, ekstazę i sen, my zaś chcemy sławić agresywny ruch, gorączkową bezsenność, gimnastyczny krok, ryzykowny skok, policzkowanie i cios pięścią”. Jakbym widział niezgodę na ciepłą wodę w kranie i zarazem Marsz Niepodległości.

„Chcemy śpiewać na cześć człowieka trzymającego kierownicę, której idealna oś przecina Ziemię, a ta z kolei wystrzelona krąży po swej orbicie”. No, nie ma wątpliwości, o kogo chodzi, kto co prawda sam nie prowadzi akurat auta, ale całą ojczyznę, Europę, świat – i owszem.

„Jedynie walka jest piękna. Arcydziełem jest tylko to, co ma agresywny charakter. Polityka (w oryginale poezja) musi być gwałtownym szturmem na nieznane siły, ma zmuszać je, by leżały pokornie przed człowiekiem”. I to się dzieje! I znamy nazwisko tego człowieka!

Potem robi się niestety groźnie, ale w końcu to Maszyna Bezpieczeństwa… „Chcemy wysławiać wojnę – jedyną higienę świata – militaryzm, patriotyzm, niszczycielski gest wyklętych (w oryginale anarchistów), piękne idee, które zabijają, oraz głosić pogardę dla kobiety”. Projekt polityczny PiS w całej niszczycielskiej krasie.

„Chcemy zniszczyć muzea, biblioteki, zwalczyć moralizm, feminizm i wszelkie przejawy oportunistycznego i użytkowego tchórzostwa”. No i muzeum Historii II Wojny już nie ma, bo za bardzo eksponowało hasło „Nigdy więcej wojny”.

Dalej w manifeście pojawiają się jeszcze wątki smogu, odrodzenia polskich fabryk, wszechobecnych dymów, ożywienia PKP, skaczących mostów, odbudowy floty samolotowej przez odpowiednie zakupy samolotów dla VIP-ów i wreszcie elementy scenografii teatrum smoleńskiego z każdego miesiąca.

Nie wiem i nie rozumiem, jak można było nie wychwycić tych wątków, nawiązań i twórczych rozwinięć. Czekam, aż Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego ruszy po szynach, najpierw powoli, jak żółw ociężale… Ale.

Wydanie: 2/2018

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy