Klęska liberalnych elit

Klęska liberalnych elit

Dr hab. Jan Sowa – socjolog i kulturoznawca, pracownik naukowy Katedry Antropologii Literatury i Badań Kulturowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wydał m.in. książki „Ciesz się, późny wnuku! Kolonializm, globalizacja i demokracja radykalna”, „Fantomowe ciało króla. Peryferyjne zmagania z nowoczesną formą”, „Inna Rzeczpospolita jest możliwa!”.


Spełniają się pana marzenia. W ostatniej książce inspirował się pan wielomilionową Solidarnością. Mamy KOD, oporniki, wielotysięczne manifestacje. Ludzie walczą o demokrację.

– To jest inna Solidarność, niż mnie interesuje. KOD to ruch przypominający raczej drugą Solidarność, silnie zdominowaną przez społeczne elity. Tym, co najbardziej warto powtórzyć z pierwszej Solidarności, jest nie tyle masowość ruchu, ile jego fantastycznie trafne odniesienie do rzeczywistości społecznej. Działacze i działaczki pierwszej Solidarności doskonale rozumieli sytuację ówczesnej Polski i mieli pomysły, jak w niej działać, opierając się na dostępnych wtedy środkach. KOD tej zdolności nie ma.

Zwolennicy KOD, ale i duża część elit liberalnych widzą w tym ruchu ostatnią deskę ratunku dla Polski demokratycznej i nowoczesnej. Pomóc w tym ma społeczeństwo obywatelskie. Jakąś świadomość chyba mają.

– Moim zdaniem, KOD nie jest ruchem, który stoi na straży nowoczesności. Bycie nowoczesnym nie polega na automatycznym powtarzaniu formułek kompletnie nieprzystających do danych realiów społecznych, politycznych i gospodarczych. Społeczeństwo obywatelskie – i to jest bardzo ważna figura dla KOD – to pewna abstrakcja: wyobrażamy sobie, że funkcjonujemy w pewnej ramie, w której nie zwracamy uwagi na materialne różnice dzielące ludzi, i zakładamy, że wszyscy jesteśmy po prostu i przede wszystkim obywatelami i obywatelkami.

Potoczny odbiór tego pojęcia pozwala wielu osobom poczuć się obywatelami, ludzie nie analizują tego, co się za nim kryje. Jest ono wygodne, dowartościowuje ich jako zaangażowanych i świadomych członków nowoczesnej wspólnoty.

– Klasa średnia może sobie pozwolić na takie abstrahowanie od materialnej rzeczywistości, ponieważ jej sytuacja nie jest najgorsza. Właśnie tutaj widać absolutne oderwanie KOD od realiów społecznych w Polsce. Dopóki różnice materialne między nami nie są duże, np. jedna osoba ma mieszkanie 70-metrowe, druga ma 100 m, jedna ma samochód pięcioletni, druga trzyletni, możemy sobie pozwolić na luksus niezwracania na nie uwagi.

OPOWIEŚĆ DLA WYBRANYCH

W Polsce na taką perspektywę nie możemy sobie pozwolić. Rozjeżdżamy się materialnie, kulturowo i symbolicznie.

– Dokładnie! Wyobraźmy sobie osobę sprzątającą w banku, która zarabia na śmieciówce 1,5 tys. zł, i prezesa banku, który zarabia 200 tys. zł miesięcznie. Fikcja społeczeństwa obywatelskiego forsowana przez KOD zakłada, że przez cały tydzień funkcjonują w tej strukturze, a w weekend spotykają się na manifestacji KOD, aby bronić wspólnie „formalnych ram systemu”, w którym owa nierówność i niesprawiedliwość się rozgrywa. Wolne żarty! Z tego powodu aktywność KOD nie zmieniła ani trochę stosunku sił. To mówienie do tych, którzy już są przekonani, i utrwalanie przekazu, że PiS jest straszne i cała nadzieja w społeczeństwie obywatelskim, w wolności i demokracji. Taki przekaz nie trafi do osób, którym z powodu wykluczenia materialnego – a również symbolicznych kompleksów, które hodowano przez 25 lat w III RP – abstrakcja społeczeństwa obywatelskiego nie ma wiele do zaproponowania.

To opowieść dla wybranych; wyborcy PiS niechętnie słuchają tych pięknie brzmiących haseł.

– Bardzo słusznie, że są na nią głusi. Bo to jest dokładnie mówienie tej sprzątaczce, że z miesiąca na miesiąc ma żyć za 1,5 tys. i bronić systemu, który niewiele zrobił, by ją chronić przed skrajnym wyzyskiem. Co więcej, ma to robić ramię w ramię z politykami Platformy Obywatelskiej, którzy pilnowali, aby owych ram wyzysku nic nie naruszyło. Mamy w tym przypadku do czynienia z rojeniami jakby ze sfery religijnej. Wyciąganiem z kapelusza teorii zupełnie oderwanych od praktyki społecznej.

***

Cały wywiad przeczytacie TUTAJ lub w papierowym wydaniu Przeglądu

Przeglad_38

Kategorie Wywiady

Komentarze

  1. Dom
    Dom 21 września, 2016, 11:30

    Proszę Pana,
    Owa przysłowiowa australijska sprzątaczka żyje w takim samym ubóstwie co polska.
    Co prawda osłona socjalna w Europie zachodniej zmniejsza poziom ubóstwa ale odbywa się to kosztem przyszłego pokolenia – na kredyt.
    To niesłychanie szybki postęp technologiczny powoduje coraz większe rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństw. Jak na razie, nikt nie wie jak temu zaradzić i populizm w dłuższej perspektywie może tylko sytuacje pogorszyć. Trump w USA i PIS w Polsce nie są wynikiem dobrobytu.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Tomasz
      Tomasz 24 września, 2016, 15:42

      Populizmem jest zgoda na drastyczne różnice dochodów. Te różnice muszą być zmniejszane przez konfiskowanie części zarobków przykładowego prezesa banku i przekazywanie tych pieniędzy tej sprzątaczce W tym celu konieczne jest podniesienie podatków od najwyższych dochodów lub ustanowienie, wzorem Słowenii, pensji maksymalnej. W polskich warunkach nie ma żadnego uzasadnienia dla zarobków powyżej 40 tysięcy złotych miesięcznie i wypłaty wyższe powinny być zakazane albo w 100% konfiskowane przez urzędy skarbowe. Dobrym wyjściem jest też ustanowienie dochodu gwarantowanego dla wszystkich lub tylko dla najuboższych dorosłych Polaków. Taki dochód mógłby wynosić 2 tysiące złotych miesięcznie.

      Odpowiedz na ten komentarz
  2. Jadwiga Łuczków
    Jadwiga Łuczków 22 września, 2016, 06:24

    Panie doktorze,
    Poruszając kwestię wolności podał Pan przykład: „Dla kogoś kogo nie stać na bilet do Warszawy, wolność podróżowania w strefie Schengen jest kompletną abstrakcją”. Otóż przykład jest zupełnie nieprawdziwy! Dla wielu ludzi z województw peryferyjnych, których nie stać na bilet do Warszawy, Schengen jest niezwykle ważne. Pozwala np. poruszać się po całym mieście (Cieszyn, Zgorzelec Gubin), a nie jego połowie. Ktoś z Krakowa lub Warszawy nie potrafi widocznie wyobrazić sobie, jak wyglądało życie na granicy przed Schengen. Gdy dom znajdował się w jednym państwie, a droga do niego w innym. Gdy musiał iść kilka kilometrów do sklepu, lub przystanku, podczas gdy drugi przystanek, ale w innym państwie był niemal za rogiem.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 24 września, 2016, 09:36

      Ludzie, ktorzy poruszaja sie w obrebie Gubina ledwie zadrapuja strefe Schengen, w dodatku na piechote. Natomiast miliony Polakow, ktore faktycznie z tej strefy Schengen korzystaja, robia to z przymusu ekonomicznego – emigracja zarobkowa. Przymus to nie wolnosc.
      Takich, ktorych stac bedzie na wyjazd dla przyjemnosci albo z wyboru – np. na 2-tygodniowe rodzinne wczasy w Skandynawii, albo studia w Niemczech – jest garstka. A dla owej sprzataczki pracujacej na „smieciowce” to wyprawa rownie abstrakcyjna, jak lot na Ksiezyc.

      Odpowiedz na ten komentarz
  3. fly
    fly 26 września, 2016, 20:16

    Doskonała analiza . I ważne , że podnosi Pan problem jedynych , którzy wydają się słuchać mas tzw. ( wg. „elit”) populistów .
    Dotyczy to całego świata . Po upadku ZSRR kapitał nie ma się już kogo bać i stosunek zawłaszczenia bogactw przez niemożliwie bogatych do biednych zmienił się z 10% – 90 % na 1% – 99 % . Ergo zbiednieliśmy jako populacja świata a banksterka zyskała !
    Blisko 1 % ludzi ma / zarabia tyle ile 99 % pozostałych .

    Kaczyńskiemu doradcy zręcznie posunęli Szydło – niby kobieta i zbliżona do ludu .
    W pierwszej kadencji poległ opierając się tylko na lustracji .
    Jego socjalne posunięcia były żadne , ba , wręcz przeciwne do socjalnych . Zniósł III grupę podatkową i podatek spadkowy od ogromnych spadków .

    Ma Pan rację co do KOD-u . To hrabina , która każe swoim biednym chłopom bronić róż na klombie przed rewolucją .

    Żal , że MIchnik zniszczył SLD aferą Rywina ( swoją ) a potem partię Leppera ( ile jego słów się sprawdziło ) atakiem poprzez pracownicę Krawczyk via Łyżwiński .
    Lepper pierwszy wyrażał autentyczną troskę o biednych . Cóż – podpadł elitom .

    Przeraża , że PiS jest katoprawicowym betonem . Żal , że 500+ mogło być realizowane lepiej ( jak na Węgrzech ) . Orban daje wybitne ulgi/dodatki za pracę (!) , PiS uzależnia od socjalu i
    kupuje ludzi nie patrząc na budżet . Podobnie szaleje Antoni M. gotów wywołać nawet wojnę z Rosją . Przeciwnie niż Orban , przy którym Kaczyński to mydłek . Jak walnie – będzie paskudnie .

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. jacek
    jacek 27 września, 2016, 02:22

    Wiekszosc tez stawianych przez Sowe w tym wywiadzie mozna okreslic jednym slowem -BREDNIE.

    KOD jak sama nazwa wskazuje panie Sowa to Komitet Obrony DEMOKRACJI. Ludzie wyszli na ulice protestowac przeciwko rozwalaniu instytucji panstwowych, paralizowi organow ochrony konstytucji, zawlaszczaniu mediow publicznych, dzieleniu Polakow przez PIS na prawych (czyli swoich) i lewych czyli spadkobiercow gestapo i nkwd. Co ma atak na TK wspolnego z zarobkami sprzataczek? Co ma szalejacy w telewizji propagandysta kurski wspolnego z umowami smieciowymi?

    Za punkt wyjscia Sowa przyjal agresywna, falszywa narracje PISu (ze kod to liberalne elity, osmiorniczki i kolnierze z norek), dodal garsc antyliberalnych banalow i wyszedl z tego nic nieznaczacy, pseudo naukowy belt wypuszczony na kilkadziesiat tysiecy ludzi ktorzy chodza na kodowskie demonstracje bronic DEMOKRACJI!!!.

    Najbardziej chyba porazajace zdanie z tego wywiadu to „…Bo to jest dokładnie mówienie tej sprzątaczce, że z miesiąca na miesiąc ma żyć za 1,5 tys. i bronić systemu, który niewiele zrobił, by ją chronić przed skrajnym wyzyskiem” —> Panie ,za przeproszeniem, doktorze Sowa: system ktorego broni KOD to system ktory pozwala w cywilizowany sposob wymieniac wladze gdy ta sie nie sprawdza, system w ktorym istnieja instytucje stojace na strazy prawa, system w ktorym nikt nie jest bezkarny a obywatel nie jest ofiara samowladzy kaczynskiego i manipulacji kurskich, paczuskich i ziemkiewiczow, wreszcie system w ktorym obywatele moga patrzec na rece politykom i gdy potrzeba to wymienic ich na nowszy model.
    PO mowiac potocznie dala d… na wielu frontach i stracila przez to wladze. Dzieki demokracji to samo moze sie stac z PIS chyba ze PIS ta demokracje zniszczy i na kolejne wybory nie pozwoli.

    podsumowujac….jestem lekko zszokowany ze moj rownolatek (sam jestem rocznik 1976) i socjolog (sam konczylem socjologie na UJ ) tak kompletnie nie rozumie o czym pisze.

    jacek

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. Bronisław Morawski
    Bronisław Morawski 27 września, 2016, 07:44

    Kidy Pan Sowa opisuje obecny system – kapitalizm paranoidalny robi to pierwszorzędnie. Trafnie też stwiierdza, że „normalnej” lewicy jest nie po drodze z KODEM, tak jak nie było wcześniej z KOREM (KOD to przepoczwarzony KOR) a, jeszcze bardziej z liberałami. Ale jest zupełnie bezradny i niezrozumiały , gdy go pytać: jaka ma być współczesna lewica. Podpowiadam jak najkrócej, korzystając z parafrazy. Jeśli nikt nie wymyśli czegoś nowego lepszego, jedyną alternatywą dla dla kapitalizmu jest socjalizm – nie mylić z sowietyzmem i narodowym socjalizmem.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy