10 przyczyn rychłej napaści Rosji na Polskę

10 przyczyn rychłej napaści Rosji na Polskę

Od prawa do lewa, od Karpat po Bałtyk, od Bugu po Odrę, czy to telewizja rządowa, czy TVN, czy „W sieci”, czy „Gazeta Wyborcza”, wciąż słyszymy o rosyjskim zagrożeniu. Skoro taka jednomyślność i poprawność, to coś musi być na rzeczy. Siadłem, poskrobałem się w głowę i wreszcie zrozumiałem. Śpieszę więc i ja ostrzec rodaków. Lada chwila Rosja napadnie na nas na pewno, jak amen w pacierzu. Są bowiem tego następujące nieuniknione przyczyny.

1. Wynika to z samej istoty rosyjskości. Potomkowie Czyngis-chana, jakimi są Azjaci zwani Rosjanami, lubują się w agresji dla agresji i mordzie dla mordu. Po Moskwie trzeba chodzić w kamizelkach kuloodpornych. Zabijają tam wszystkich: dziennikarzy, Czeczenów, krytykantów, Gruzinów, inteligentów, poetów, katolików, Ukraińców… Jeżeli sam nie pojedziesz do moskiewskiej rzeźni, to albo cię otrują – gdziekolwiek jesteś – najnowocześniejszymi dekoktami, albo strącą samolot, którym lecisz. Za pięć zachodnich skalpów dostajesz tam nagrodę putinowską, za 10 – pozwolenie na pokrojenie żywcem i zjedzenie polskiej ochrzczonej dziewicy. A mowa tu tylko o stolicy. Co się dzieje na niedostępnej, dzikiej prowincji, tego nie wiedzą nawet redaktor Radziwinowicz z „Wyborczej” ani prezes Kaczyński.

2. Niby po utracie Ukrainy Rosja nadal jest spora, ale niemal w całości porośnięta tundrą, tajgą, chwastami i pokrzywami. Solą w jej oku są więc żyzne czarnoziemy wielkopolskie, żuławskie mady rzeczne i jabłkodajne sady wokół Tarczyna.

3. Na mapie geologicznej są ponoć w Rosji jakieś minerały, ale wszystko to pod lodem, wieczną zmarzliną lub skałami Uralu. Trudno się dziwić, że zawistny wzrok Azjatów sięga naszych supernowoczesnych kopalni węgla i miedzi oraz złóż ropy koło Jasła i Krosna, z których już w XIX w. czerpał Ignacy Łukasiewicz herbu Łada.

4. Nasza potężna marynarka wojenna może w każdej chwili zablokować Zatokę Fińską i Kaliningrad, odcinając Rosję od Bałtyku. Dla Kremla jest to szczególnie niebezpieczne od czasów ministrowania Antoniego Macierewicza, który unowocześnił i podniósł do rangi potęgi polskie siły zbrojne na czele z marynarką właśnie, lotnictwem i wojskami pancernymi.

5. Przyczyna piąta również z Macierewiczem się wiąże. Otóż przechowuje on w tajnych archiwach dowody strącania przez Rosjan samolotów pasażerskich ościennych krajów za pomocą zamachów bombowych, sztucznych mgieł i złotych deszczów. Te kompromitujące materiały żadną miarą nie mogą pozostać w polskich rękach.

6. Autokefalia polskiego Kościoła prawosławnego uzyskana w latach 1924-1925 na skutek intryg (wersja ruska) metropolity Dionizego (Konstantego Nikołajewicza Waledyńskiego) nie została nigdy uznana przez Kościół moskiewski. Czas więc dla Moskwicina położyć jej kres, a przy okazji zesłać księży katolickich na Sybir, by tym łatwiej ogniem i mieczem przechrzcić Polaków na prawosławie.

7. Nie może Kreml tolerować faktu, że już za chwilę, dzięki kolejnym dobrym zmianom, osiągnie Rzeczpospolita dobrobyt, nad którym nawet Norwegia, Holandia czy Singapur będą wyć z zachwytu. Sytuacja taka musiałaby bowiem wywołać głęboki stres u pobliskiej ludności rosyjskiej, mieszkającej jak wiadomo w brudnych lepiankach i żywiącej się borówką syberyjską albo – gdy i tej zabraknie – sianem rozgotowanym w zanieczyszczonym wrzątku.

8. Istnieje poważne ryzyko, że premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki, który wprowadził Rzeczpospolitą do Unii Europejskiej, a przypuszczalnie samą Unię założył, ogłosi, że jest ocalałym synem cara Mikołaja II i zażąda władzy nad Rusią. Otóż Rosja dosyć już miała kłopotów z łże-Dymitrem, żeby mogła ryzykować bardzo prawdopodobne, zważywszy jego dotychczasowe wypowiedzi historyczne, pretensje łże-Mateusza i powtórzenie Wielkiej Smuty.

9. Ponieważ wszystkie Rosjanki zostały odkomenderowane do baletu, tylko wzięcie w jasyr katolickich, a więc nieprzerywających ciąż, nadobnych Polek może uratować moskiewski przyrost naturalny.

10. A poza tym (vide pkt 1) co ruskie, to wredne, jaki jest Ruski, każdy widzi, i nie darmo rymował poeta:

Kto powiedział, że Moskale
Są to bracia nas, Lechitów,
Temu pierwszy w łeb wypalę
Pod kościołem Karmelitów.

Zaś najgorszy ze wszystkich to ten obłudny, krwawy satrapa, kagiebista Putin.

Jak widać, rychła napaść Putina na Rzeczpospolitą jest po dziesięciokroć nieuchronna. Słusznie więc polski rząd nie ma żadnej polityki rosyjskiej, boć i nie warto, i za późno. Słusznie też wygadują na Rosję nasze media, co im ślina na język przyniesie, bo już niedługo sobie pogadają. Słusznie wreszcie niszczymy pomniki rosyjskich poległych żołnierzy, bo jakoś trzeba złość rozładować.

A może by się wreszcie Polacy opamiętali? Wyciągnęli dłoń? Nabożne życzenia! Toż i o tym felietonie proroczo napisał dawno zapoznany wieszcz:

Dziad przemówił do obrazu, ooo,
A obraz mu ani słowa, ooo,
I skończyła się rozmowa, ooo.

Wydanie: 47/2018

Kategorie: Felietony, Ludwik Stomma

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy