112 zł za dobrą naukę

112 zł za dobrą naukę

Nowy system stypendialny daje mniej, ale większej liczbie uczniów

Dorota Sienkiewicz, nauczycielka ze szkoły podstawowej w Okartowie (gmina Orzysz), marzy, by jej uczniowie mogli więcej czytać, bywać w muzeum i w teatrze. – Chciałabym im pokazać świat, do którego powinni dążyć – mówi. – Niektóre dzieci to prawdziwe perełki, ale sytuacja w domu hamuje edukację.
– Do szkoły chodzi 108 dzieci z kilku okolicznych wiosek. Większość rodziców jest bez pracy, żyją z zasiłków i zbierania runa leśnego. Opieka społeczna dofinansowuje obiady, ostatnio dzieci same prowadziły zbiórkę w sklepach, ale to pozwala tylko na ugotowanie obiadów, które dla wielu bywają jedynym posiłkiem w ciągu dnia. O wydatkach na edukację nie ma już mowy – dodaje Krystyna Konik, również pracownica tej podstawówki.
Dlatego w Okartowie z nadzieją czekają na Narodowy Fundusz Stypendialny. Jakie są jego zasady? – Koniec z lepszą i gorszą biedą. Dotychczas dzieci pochodzące z tak samo ubogich rodzin, mieszkające często drzwi w drzwi dostawały różną pomoc – tłumaczy Franciszek Potulski (SLD), jeden z twórców nowych rozwiązań. – To, którego rodzice byli z terenów po PGR-ach, mogło liczyć na 250 zł z Agencji Nieruchomości Rolnych, to z innej rodziny, z miasta dostało od samorządu ledwo 80 zł, może kilka złotych więcej. Tak jakby bieda na obrzeżach stolicy była łatwiejsza od wiejskiej. Zatem stypendium otrzymywało się za pochodzenie rodziców. To było niesprawiedliwe.

Pomoc socjalną otrzymuje dziś tylko ok. 5%

spośród 6,5 mln uczniów głównie na terenach popegeerowskich. Równie niewiele ma szansę na stypendia za dobre wyniki w nauce. Zakończyły się już sejmowe prace nad zmianami ustawy o systemie oświaty, bo tam musiały się znaleźć nowe uregulowania. Czekają tylko na podpis prezydenta. Później wszystkie dotąd rozproszone pieniądze – te od gminy, z agencji i od rządu – skupione zostaną w nowym funduszu stypendialnym.
Każdy uczeń od podstawówki do kolegium włącznie, zarówno ze szkoły publicznej, jak i niepublicznej, nie dłużej niż do 24. roku życia będzie mógł otrzymać stypendium socjalne. Z puli tego programu będzie można dostać również stypendium naukowe – maksymalnie 112 zł miesięcznie, nie więcej niż 1120 zł rocznie. Osobnym działem jest pomoc dla studentów.
Preferowaną formą wsparcia jest zakup podręczników, opłacenie dodatkowych zajęć, szczególnie wyrównawczych, opłacenie posiłków lub internatu, wszystko tylko nie dawanie pieniędzy do ręki. – Pieniądze wręczane rodzinom uczniów są często wykorzystywane na inne cele niż edukacja, niekiedy po prostu na alkohol – mówi Mieczysław Grabianowski, rzecznik prasowy MENiS. – Trzeba z tym skończyć.
Na nowy system pomocy czeka Teresa Kaca, dyrektorka gimnazjum w Orzyszu. – To bardzo biedne okolice – mówi. – A na 442 uczniów tylko czworo ma stypendia – dwa ufundowała gmina, dwa parafia. Przydałoby się o wiele więcej. Dzieci nie mają podręczników, o zakupie innych książek nie ma mowy.
Podobne wyliczenia przeprowadza Michał Fąka, dyrektor szkoły w Czarnkowie. Złoszczą go kryteria przyznawania pomocy z gminy. Wystarczy, by dochód na członka rodziny był przekroczony o złotówkę i już uczeń nic nie dostanie. – Może fundusz stypendialny pomoże tym dzieciom? – zastanawia się.
Stypendium określane jako socjalne nie wyklucza innych form pomocy związanej np. z wynikami w nauce. – Komu, ile i w jakiej formie – o tym zadecydują gminy – mówi poseł Franciszek Potulski i dodaje, że z wyliczeń MENiS wynika, iż

zamiast 310 tys. dzieci pomoc otrzyma ok. 500 tys.

Ale na razie nie będzie rewolucji. Nowe zasady zaczną obowiązywać dopiero od września 2005. Nie będzie także ogólnej szczęśliwości. Pieniędzy nie wystarczy dla wszystkich i dlatego, jak to określiła wiceminister edukacji, Anna Radziwiłł, otrzymają ją „najbiedniejsi z biednych”. – Uczeń, w którego rodzinie przypada na osobę mniej niż 316 zł, może się starać o stypendium – mówi Anna Radziwiłł. – Ale żeby obdzielić wszystkich o takich dochodach, powinniśmy mieć 1,5 mld zł, a mamy 258 mln.
Były też kontrowersje. Posłowie LPR nie chcieli się zgodzić na słówko „szczególnie”, które podkreślało, że pomoc winna być skierowana do dzieci z rodzin zagrożonych alkoholizmem. Padła też sugestia, że wyciągane będą pieniądze dla sekt. – Instytucje prywatne będą prowadziły zajęcia, nad którymi nikt nie będzie miał kontroli – grzmiał poseł Antoni Stryjewski, który stwierdził także, że rząd propaguje niepełne rodziny, bo uczniom z nich pochodzącym łatwiej będzie o stypendium. – Wyciągane będą pieniądze dla dzieci, które tego potrzebują. I koniec – ucięła Anna Radziwiłł. Dostała za to w Sejmie oklaski.
Trudno nie pochwalić nowych uregulowań.

Stypendium powinno być przyznawane nie za pochodzenie,

lecz za biedę. Jednak trudno też nie pomyśleć o dzieciach z byłych PGR-ów, które od nowego roku szkolnego wylecą z systemu pomocy. Ile z nich z tego powodu nie pójdzie do liceum? One na pewno odczują to po prostu jako krzywdę. By im pomóc, władze samorządowe muszą sięgnąć po pomoc unijną, zarezerwowaną tylko dla dzieci ze wsi. Tak będzie w liceum w Orzyszu, gdzie wnioski uczniów zostały już złożone. Dotychczas za dobrą naukę wyróżniono tylko troje uczniów. Więcej pieniędzy nie było. Można mieć nadzieję, że w najbliższych latach nikt nie będzie kombinował przy tych nowych uregulowaniach. Tak żeby przynajmniej przez gimnazjum dziecko było pewne tej niewielkiej pomocy.


24% dzieci i młodzieży w wieku szkolnym pochodzi z rodzin mających dochody mniejsze niż to, co GUS określa jako ubóstwo. Wydatki na edukację w ogóle tam nie istnieją.
Im niższy poziom wykształcenia, tym większe prawdopodobieństwo bezrobocia. Dziś bez pracy jest 7,1% osób z wykształceniem wyższym, 25,3% z zasadniczym zawodowym i 25,3% z podstawowym oraz gimnazjalnym.
Środki finansowe zainwestowane w edukację zwracają się po 18 latach, a później przynoszą zyski. Inwestycje takie muszą mieć charakter perspektywiczny, a nie interwencyjny.
(Badania prof. Wielisławy Warzywody-Kruszyńskiej, Uniwersytet Łódzki)

Wydanie: 50/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy