Archiwum

Powrót na stronę główną
Od czytelników

Listy

My, głusi jesteśmy ludźmi, myślimy po ludzku Wywiad z prof. Henrykiem Skarżyńskim, opublikowany w nr. 11 “Przeglądu”, wprawił mnie w wielkie zdumienie. Odniosłam wrażenie, że profesor Skarżyński niewiele wie o świecie, w jakim żyją jego pacjenci. Co więcej, przedstawia ich czytelnikom w negatywnym świetle – jako niepotrafiących wyrażać własnych myśli, ograniczonych z tej racji, że nie odbierają wszystkich dźwięków. Żyję w świecie ciszy, pracuję i studiuję i zapewniam, że zamiast wrażeń dźwiękowych odbieram (podobnie jak i inni głusi) wiele subtelnych wibracji,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Pobita dla hecy

Z agresywnością młodych dziewczyn nie mogą sobie poradzić ani rodzice, ani szkoła, ani policja Gdynia Orłowo to tzw. dobra dzielnica w jednym z najbogatszych miast w Polsce. Od Gimnazjum nr 6 do ekskluzywnych domków jednorodzinnych z wypieszczonymi ogródkami zaledwie „rzut beretem”. W zaroślach nieopodal szkoły nastolatki skatowały i upokorzyły gimnazjalną koleżankę. Groźbą zmusiły ją do milczenia. Ten akt terroru nie zaskoczył dorosłych. Teraz chcą jedynie wyciszenia sprawy, bo o co tyle hałasu. Gimnazjum nr 6 teoretycznie jest strzeżone i zamykane

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Miejsce pracy – ONZ

Żeby wyjechać na międzynarodową misję, trzeba mieć wysoko postawionych protektorów „System ONZ”, na który składa się Sekretariat oraz kilkadziesiąt organizacji i agencji, co roku dysponuje około 10 mld dolarów. Amerykańscy eksperci wyliczyli, że 75 centów z każdego przyznanego dolara ONZ wydaje na utrzymanie swego personelu. Nie ma się jednak co dziwić – zatrudnia ponad 53 tys. osób na całym świecie, z czego 8 tys. w Sekretariacie Generalnym. Mimo prób reform biurokracja ONZ-etowska ma się dobrze: dostarczaniem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wartość sprzeciwu

Przepraszam, ale pewnie popadam w obsesję. Pociesza mnie jedynie, że w tę samą lub podobną obsesję popada coraz większa liczba autorów, pisarzy, ekonomistów, socjologów, a nawet polityków. I ta nasza obsesja jest odpowiedzią na obsesję wcześniejszą, która zapanowała ponad 10 lat temu i której rzecznicy głosili (i nadal głoszą w obsesyjny sposób), że mimo coraz liczniejszych dowodów, iż to nieprawda, nie ma innej możliwości rozwoju świata niż szlak wyznaczany przez liberalną doktrynę globalizacyjną. Jako rzecznik tej doktryny pokazał się ostatnio, choć

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Szalone krowy na satyrykonie

W mediach przeważa szybka informacja. Satyrycy każą zatrzymać się, pomyśleć Zatroskana, zmarszczona twarz, której owal przypomina kontury Polski. Pochód, a może marsz protestacyjny, zawracający na widok czarnego kota. Drzewo, na którym zamiast liści wiszą klauni z czerwonymi nosami przypominającymi jabłka. Czy te rysunki satyryków – Krzysztofa Grzondziela, Leszka Ołdaka, Tošo Borkovicia, pokazane na tegorocznej, 24. już edycji największego w Polsce konkursu satyrycznego Satyrykon, odbywającego się w Legnicy – są komentarzem do naszej rzeczywistości? Zdaniem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Hemar na płycie

Kiedy piosenka jest udana? Kiedy łatwo wchodzi w ucho, a wychodzi trudno, kiedy przez co najmniej trzy dni z rzędu bzyka namiętnie dookoła głowy, ciśnie się na usta pomiędzy jedną łyżką strawy a drugą i prześladuje umysł, nie przerywając snu – taką receptę na przebój miał Marian Hemar. Stosując się do niej, napisał dwa tysiące piosenek, z których wiele stało się szlagierami. Nawet kiedy jego nazwiska nie wolno było publicznie wymieniać, gdyż został objęty „zapisem”

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Dominik a kwestia polska

WIECZORY Z PATARAFKĄ Poszedłem na wernisaż Tadeusza Dominika, przedstawiający obrazy powstałe w ciągu dwóch ostatnich lat. Przed laty chodziłem często na wystawy, przyjaźniłem się z plastykami, pisałem o tym od czasu do czasu. Przecież kiedyś otarłem się o historię sztuki, do dzisiaj te sprawy interesują mnie bardzo. Tyle że pochłaniają mnie inne zajęcia, głośniej krzyczące. A tak naprawdę prawie cały czas siedzę na stołku i albo czytam, albo piszę, świat dociera do mnie przez słowo drukowane. Ale Dominik to szczególniejsza historia. Wcale nie dlatego,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Car na kłopoty?

Bułgarzy zmęczeni biedą popierają ruch polityczny utworzony przez Symeona II Czy car Bułgarii zostanie premierem? Sondaże przed głosowaniem do bułgarskiego parlamentu, wyznaczonym na 17 czerwca, zapowiadały, że to bardzo prawdopodobne. Ruch polityczny utworzony w kwietniu br. przez zdetronizowanego w 1946 r. cara Symeona II może odebrać centroprawicowej koalicji premiera Iwana Kostowa władzę sprawowaną od 1997 r. Na pięć dni przed wyborami „carska lista”, z której car osobiście nie kandyduje, miała szansę uzyskać od 37,5 do 45% głosów, pozostawiając w pobitym polu centroprawicę i lewicową opozycję.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Jeden Wielki Brat i dwaj mali bracia

TELEDELIRKA Telewizja, czyli nasza ulubiona Teledelirka, w ubiegłym tygodniu zawiodła miliony swych teledelirycznych telewidzów, nie pokazując wszystkim, lecz tylko wybranym, kawałek z życia w amerykańskim domu Wielkiego Brata. Właściwie to nie był dom, ledwie domek, chodzi tu bowiem o celę, w której dokonał przerażającego żywota pewien młody, pokazywany często w telewizji facet, co bez dania racji wysadził w powietrze część amerykańskiego narodu. Powiedziano nam, że morderca niewinnych dostanie w nogę zastrzyk o potrójnym działaniu. Zastrzyk ten najpierw usypia, potem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Nieznane słowo „tata”

Jest dumny, bo w Dniu Ojca dostanie osiem prezentów.Najpiękniejsze od dzieci, które przyszły zimą W dolnej szufladzie, tuż za talerzami, stoi paczka z filiżankami, które w baranki i kwiatki wymalowała Monika. W Dzień Ojca wręczy je Robertowi. Ojcem zostawał osiem razy, choć w różnych okolicznościach. Kuba, samotnik, ma osiem lat, czarnowłosy Krzysio – cztery, płowy Jaś – dwa. To były porody rodzinne, męczył się razem z Katarzyną, widział wrzeszczące niemowlę, które od początku, od zawsze jest jego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.