Archiwum
Dwa całusy od Pana Boga
Ktoś powinien pomóc im wyrwać się stąd – mówi o utalentowanych bliźniakach ze Świdrów malarz Wiaczesław Janowicz Z asfaltu skręca się w Gąskach przy znaku „Świdry 5” w polną drogę. Potem las, który tworzy ciemnozielony tunel. Po kilku kilometrach w gąszczu drzew prześwituje czerwony dach. Trzeba jeszcze trochę pobłądzić, żeby znaleźć ścieżkę do gospodarstwa Teresy Suskiej. Gliniana chałupka świeżo bielona wapnem, skromne obejście. 11 hektarów łąk, zagon ziemniaków, trochę lasu i kawał
Policjanci i bezdomni
Policja urządziła w Markocie łapankę. Gdyby żył Marek, nie doszłoby do tego – mówią w ośrodku Dochodziła siódma rano, gdy kilkudziesięciu policjantów szczelnie otoczyło Markot przy ul. Marywilskiej. Od tej pory przez trzy godziny nikt nie mógł wydostać się z ośrodka. Chyba że w policyjnej nysce. – Większość jeszcze spała, ja robiłam w kuchni śniadanie. Nagle policja weszła do środka. Wylegitymowali wszystkich, a mnie zabrali do radiowozu, bo nie miałam dokumentów – opowiada Aneta. Jest na odwyku. Pracuje w hospicjum jako wolontariuszka. Taka
Szpital na łasce mieszkańców
Na wieść o groźbie zamknięcia szpitala prawie cały Ozimek dostarczał bezpłatnie produkty do kuchni – Żeby się nie zgubić, lepiej wejść przez izbę przyjęć – uprzedzał mnie telefonicznie przed przyjazdem Wacław Lewandowski, wicedyrektor ZOZ w Ozimku. To dlatego, że szpitalna portiernia za głównym wejściem świeci pustkami, od kiedy trzy tygodnie temu czterech portierów dostało wypowiedzenia. Szpital musiał zaoszczędzić na ich etatach. Teraz placówkę nadzoruje jeden ochroniarz, a na pytania, jak trafić na rentgen czy któryś z oddziałów,
Z archiwum „X”
(Nagranie przemycone z zebrania niezidentyfikowanej organizacji politycznej omawiającej swoje zaangażowanie w europejski rozwój wsi polskiej) Wiecie, koledzy, słucham ja ostatnio tej telewizji, mówię „słucham”, bo staram się przy okazji robić coś pożytecznego dla nas wszystkich tu zebranych, słucham i szlag mnie trafia, jak ta Unia Europejska i ta cała Bruksela traktują te nasze komisje restrukturyzacyjne. A myśmy je sobie powołali tylko tak jak ona chciała, prawda, chłopaki? (Zbiorowe: – Prawda, kurza twarz!) Powiedziała ta Unia, że biura
Klucz
Kuchnia polska Jeden z bohaterskich nowojorskich strażaków, którzy przyjechali do nas w rocznicę 11 września 2001 roku powiedział, że jeśli ktoś chce wyobrazić sobie terrorystyczny atak na World Trade Center powinien przypomnieć sobie najgorszą rzecz, jaką widział w życiu i pomnożyć ją przez tysiąc. Tak się jednak składa, że powiedział to w mieście, które przed pół wiekiem całe wyglądało jak gruzy World Trade Center i gdzie żyją jeszcze ludzie, którzy ów akt zniszczenia oglądali na własne oczy. Żyją także
Cud na Kahlenbergu
Z gadziej perspektywy Było to roku 2002, ósmego września, w sam dzień świętego Radosława, a tak pamiętam, jakby się to działo onegdaj. Słuchaliśmy mszy świętej w kościele na wiedeńskim Kahlenbergu, kościele księdza dobrodzieja rektora Jerzego Smolińskiego. Kościół był jak nabity szlachtą, którym mnóstwo panów przewodziło. Siedzieli w ławach marszałek Senatu, profesor Pastusiak, Longinem ze swej postury zwany, bojownik wielki o sprawy Polonii na wszechświecie, i pani ambasador doktor Teresa Lipowicz, niewiasta na rakuską ziemię rzucona,
W cieniu Jedwabnego
Nie umawiałem się na burmistrzowanie z żadną partią, ale z państwem – z Polską. Rozmowa z Krzysztofem Godlewskim, byłym burmistrzem Jedwabnego Korespondencja z Chicago – Stacja TVN w pierwszą rocznicę ceremonii w Jedwabnem krótko zakomunikowała, że były burmistrz miasteczka wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Zgadza się? – Nie, nie zgadza się. – Ale rozmawiamy w Chicago, a nie w Jedwabnem. – To się akurat zgadza. – Więc co pan tu robi? – Jestem u teściowej. W Stanach mam jeszcze brata i kuzynów. Też ich odwiedziłem. –
Szok w prajmtajmie
TELEDELIRKA W telewizji publicznej oraz prywatnej trwa walka o oglądalność, czyli szał ciał, zasiadających w rozmaitych radach programowych, oraz burza mózgów w szklance wody, poprzedzająca nową, mającą widza rozerwać ramówkę. Tak jakby nieszczęsny widz nie był już dostatecznie rozerwany. Cała akcja przypomina walkę na śmierć i życie pomiędzy Urodzonymi Mordercami a Wielkim Bratem w różnych wcieleniach. Bez względu na to, kto zwycięży, królem i tak zostanie tok i szoł; szczęściem leci z nami pilot. Przy jego pomocy będziemy
Wrocław – miasto wyzyskane
Reforma w ratuszu pomnożyła urzędnicze etaty. Jej inicjatorzy wzbogacili się w ciągu roku 463-krotnie Dwa i pół roku temu prezes Urzędu Zamówień Publicznych wyraził czasową zgodę na pewien eksperyment we Wrocławiu. Zgoda wygasa we wrześniu tego roku. Rzecz dotyczyła należących do gminy lokali mieszkaniowych oraz użytkowych. Zarządzanie mieniem, którym administrowały zarządy gospodarki komunalnej, rejony obsługi mieszkańców i biura gospodarki mieszkaniowej, miało przejść w prywatne ręce, pod warunkiem że będą to ręce byłych pracowników tych
Niemcy przypominają, Polacy zapominają
Nie powinno się „zakopywać” polskich śladów, w dodatku rękoma samych Polaków Zbezczeszczenie grobu Jana Edmunda Osmańczyka na Opolszczyźnie prowokuje pytanie, co z innymi śladami, korzeniami polskimi na ziemiach zachodnich i północnych. Lata transformacji upływają bowiem na odkrywaniu i pielęgnowaniu niemieckich korzeni tych ziem. Programy badawcze i wydawnicze, aktywność instytutów naukowych na ziemiach zachodnich nastawione są dzisiaj głównie na wydobywanie historycznej spuścizny niemieckiej z PRL-owskiej półki „tabu”, polską pamięć tych ziem traktując po macoszemu. Podobny charakter







