Archiwum
Globalizm sztuki
Nieobecność na wystawie Documenta 11 artystów z Europy Środkowo-Wschodniej wywołała protest polskich performerów Korespondencja z Berlina 50 lat od chwili powołania do życia pierwsza tego rodzaju i jedna z największych obecnie wystaw sztuki współczesnej na świecie, organizowana co pięć lat w niemieckim Kassel Documenta, znalazła się w punkcie wyjścia. Konfrontowana na nowo z globalnymi zagrożeniami w postaci konfliktów zbrojnych, społecznych, politycznych i kulturalnych 11. już z kolei Documenta próbuje stworzyć platformę dla odpowiedzi artystów na zagrożenia współczesności
Mekintosze poszły w kąt
Córka na wydaniu badylarza spod Grójca nie jest już bogatą partią. Teraz 20-kilogramowa skrzynka jabłek kosztuje w skupie złotówkę Wójt gminy Belsk, Andrzej Małachowski, absolwent Wydziału Mechanicznego Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie, miał dziadka i ojca sadowników. Takich na dużą skalę. W PRL sadownik, zwany badylarzem, to był pan: handlował, zarabiał pieniądze, cieszył się względną swobodą. Wójt ma dziś hektar sadu. W skali gminy – uważanej za jabłkowe centrum Polski – to niewiele.
Berliński Kreuzberg
Schonberg – klasyka, Prenzlauer Berg – studencki styl życia, Kreuzbeurg – klasyczna alternatywa… Tak berlińczycy mówią o swoich dzielnicach. Kipiący życiem artystów i anarchistów, pełen legendarnych second handów Kreuzberg był zawsze symbolem undergroundu. Zagrożeniem dla alternatywy stała się przeprowadzka urzędów z Bonn i sąsiedztwo futurystyczno-zimnej architektury Potsdamer Platz. Na szczęście miasta nie dało się całkiem uładzić. Przecinająca Kreuzberg Oranienstrasse – teraz w połowie nobliwa ulica zamożnej średniej
Uczelnie w terenie
Możliwość tworzenia przez renomowane uczelnie zamiejscowych punktów dydaktycznych zbliży nas do nowoczesnego powszechnego i wielostopniowego studiowania W każdej wsi – WSI, tak w latach 70. akademiccy tradycjonaliści pogardliwe określali powstawanie w powiatowych miastach wyższych szkół inżynierskich. Choć ich poziom nie dorównywał renomowanym politechnikom, kształciły kadry dla – hej, łza się w oku kręci – dynamicznie rozwijającego się wówczas polskiego przemysłu. Jednak te – licencjackie, jakbyśmy dzisiaj powiedzieli – zawodowe szkoły
Związkowcy urzędują za bramą
Kiedy zwalniają pracownika, Zarząd Stoczni Gdynia prosi wyrzuconych związkowców „Stoczniowca” o przybicie pieczątki Wielkie stalowe konstrukcje dźwigów i suwnic widoczne są już z daleka. Szlabany podnoszone i zamykane automatycznie uniemożliwiają wjazd na pobliski parking. – Tutaj nie wolno się zatrzymywać – informuje ubrany w niebieski uniform mężczyzna. Biuro przepustek, przez które wciąż ktoś wchodzi i wychodzi. Automatyczne bramki jak przy wejściu do metra i trzech strażników dokładnie sprawdzających przepustki oraz zawartość wszystkich toreb,
Trójmiejska fabryka snów
Czy Sopot znowu stał się modnym nadmorskim kurortem? – Jest pogoda, jest biznes. Nie ma pogody, nie ma biznesu – mówi krótko jeden z właścicieli ogródkowego grilla. Tegorocznemu najazdowi na Sopot niewątpliwie sprzyjała „włoska” pogoda. Obowiązkowe miejsca spacerów to molo i ulica Bohaterów Monte Casino, popularnie zwana „Monciakiem”. Na plaży wieczorami biwakuje młodzież i choć umieszczone przy wejściach tabliczki ostrzegają, że palenie ognisk grozi wysoką karą, gdzieniegdzie widać maleńkie paleniska, przy których grzeją
Spływ Wdą
Rzeka ta mniej znana niż Krutynia i Czarna Hańcza jest równie atrakcyjna dla kajakarzy Liczący 210 km szlak doskonale nadaje się na siedmiodniową wyprawę. Trasa prowadzi z Lipusza przez Bory Tucholskie do Wisły koło Świecia. Zmienny charakter biegu rzeki sprawia, że spływ nią jest niezwykle atrakcyjny krajobrazowo. Płynie przez jeziora (w górnym biegu), meandruje wśród lasów, rozlewa się szeroko, by za kilka kilometrów przypominać rwący strumień. Jak każda atrakcyjna dla kajakarza
Po drugiej stronie Tatr
Słowackie góry cieszą się największym od kilku lat powodzeniem Pogoda na przełomie lipca i sierpnia nie rozpieszczała turystów odpoczywających po słowackiej stronie Tatr. Takich opadów jak w tym sezonie nie było tutaj od 1995 r. Właściciele schronisk po raz pierwszy od dawna zatęsknili za gośćmi. Bez nich musieli wyrzucić część żywności. Pogoda poprawiła się po 15 sierpnia. Jednak deszcze nie spowodowały zmniejszenia liczby Polaków u podnóża Tatr. We wszystkich miejscowościach słychać język polski i widać polskie tablice rejestracyjne.
Przyjdzie kometa, machnie ogonem
Gwoździem ostatniego lipcowego numeru „Przeglądu”, najuważniej czytanym i komentowanym, był materiał o zbliżającej się planetoidzie, komecie czy innym paskudztwie, które może trafić w Ziemię i unicestwić nas wszystkich. Roztopione skały, gigantyczne fale, lawiny rozpalonych głazów i wszelkie żywiołowe bezeceństwa mają się rozprawić z naszą cywilizacją i naszą biosferą. Może tak będzie, a może i nie. Ale tego rodzaju strachy zawsze nawiedzały człowieczeństwo. Teraz modne są planetoidy, pół wieku temu pierwszeństwo miała histeria atomowa,
Komu wolno mniej?
Zapiski polityczne Działania naszej opozycji politycznej przybierają coraz to bardziej patologiczny charakter. Dobrym prawem tych, co wyborów nie wygrali, jest krytykowanie poczynań tych, którym społeczeństwo powierzyło do następnych wyborów odpowiedzialność za państwo. Wśród opozycjonistów są posłowie rozumiejący rolę wyznaczoną im przez społeczeństwo, polegającą na rozważnym zwracaniu uwagi zarówno wyborców, jak i zwycięskich polityków na zagrożenia wynikające z ich postępowania, a także na jawne błędy, jakich się dopuszczają przy sprawowaniu władzy. Z chęcią bym wskazał nazwiska tych rozumnych







