Archiwum

Powrót na stronę główną
Świat

„Whydah” – ostatni rejs Czarnego Sama

Łowcy skarbów odkrywają tajemnice najsłynniejszego okrętu piratów Najbardziej znany piracki statek świata – „Whydah”. Trójmasztowiec przeznaczony do transportowania niewolników z Afryki został zdobyty przez słynnego pirata, zwanego Czarnym Samem. Ale dzielny korsarz niedługo cieszył się łupem. Wyładowana złotem i srebrem jednostka poszła na dno w straszliwym sztormie przy Cape Cod (Massachusetts). Nazajutrz plaża na półwyspie usłana była zwłokami ponad stu piratów. Także kapitan znalazł śmierć w kipieli. Sławnego wraku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Czy dopuszczalne jest stosowanie takich prowokacji, jakie robi CBA?

PRO Artur Zawisza, poseł, Prawica Rzeczypospolitej, b. przewodniczący Komisji Śledczej ds. Banków Dopuszczalne pod jednym warunkiem – że jest podatny grunt na zaistnienie przestępstwa, a zachowanie osób wskazuje na przestępcze intencje i gotowość do jego popełnienia. W przeciwnym wypadku, jeśli podejrzenie nie miałoby jakichkolwiek podstaw, prowokacja byłaby właściwie tworzeniem przestępstwa. Uważam też, że zastosowanie prowokacji wobec wicepremiera Leppera przez CBA było uprawnioną próbą politycznego skorzystania z toczącego się śledztwa. KONTRA Aleksander Bentkowski, adwokat,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Niemieckie chichy i chachy

Trudno powiedzieć, że Niemcy mają znakomite poczucie humoru, ale z pewnością bardzo lubią się śmiać Z czego śmieją się Niemcy? Jest kilka odpowiedzi na to pytanie. Jedni twierdzą, że Niemcy chętnie śmieją się z sąsiadów, Austriaków, Szwajcarów, Holendrów, Belgów, Duńczyków, Francuzów, ale też niestety z Polaków. Klasyką tego gatunku jest powiedzenie: Jedź do Polski, twoje auto już tam na ciebie czeka. Druga teza mówi, że Niemcy chętnie śmieją się z siebie samych. Jest też trzecia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Jak bronić czci znieważonej kobiety?

Jerzy Owsiak, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Powiem Panu, Panie Prezydencie, że gdyby ktoś na temat mojej żony sformułował takie wypowiedzi, jakie usłyszałem w telewizji z ust o. Rydzyka na temat Pana żony, to prywatnie stanąłbym jako mężczyzna do walki wręcz. Pan, jako głowa państwa, powinien pogonić tego człowieka do stu diabłów! Jeśli Pan tego nie zrobi, Panie Prezydencie, a także i Pan, Panie Premierze, to niech Pan pamięta, że w żaden inny sposób nie powstrzyma Pan już za czasu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Trzeźwi nad wodą, racjonalni na rynku

To lato upłynie pod hasłem „Woda bez promili”. Kolejne kampanie będą skierowane do kobiet w ciąży, młodych matek, kierowców i młodzieży Żaden polityk nie krzyczał wcześniej: „Żytnia albo śmierć!”, ale decyzja Parlamentu Europejskiego w kwestii definicji wódki to nasza przegrana na arenie międzynarodowej. Choć 70% wódki produkowanej w UE (w Polsce 100%) wytwarza się ze zbóż i ziemniaków, została przyjęta niekorzystna dla nas decyzja, że wódką można nazywać wszystko, co ma odpowiednią zawartość spirytusu. Niektórzy uważają, że twarda postawa Polski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Czego nie widzą wyborcy

Przeżyliśmy pierwszy rok rządów premiera Kaczyńskiego. Czas pokaże, czy był to dopiero pierwszy rok w długiej kadencji, czy rok jedyny i ostatni. Problem z prognozą losu Kaczyńskiego jest taki, że równie dobrze może być grany wariant pierwszy, jak i drugi. Gdyby mierzyć jego szanse aktualnymi ocenami społeczeństwa, to perspektywy ma mizerne. Jednakowoż gdyby brać pod uwagę niską frekwencję wyborczą, to poparcie w granicach 30% może mu dać szansę nawet na reelekcję. Oczywiście jest to w pewnej części inny elektorat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Na czworakach

Na stronach internetowych Polskiego Radia ukazał się tekst niejakiego Józefa Pleśniaka, jakiegoś radiowego tchórza, skrywającego się za pseudonimem (podobno tchórzem tym jest świeży dziennikarz PR, Bartek Kalinowski), który napisał, że posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej odpowiadają tylko na pytania wyznaczonych przez siebie dziennikarzy, którym w dodatku pytania przygotowują wcześniej. Ów radiowy giermek braci bliźniaków posunął się do stwierdzenia, że szef biura prasowego SLD, Piotr Mościcki, to „chuderlawy młodzieniec, którego chód zdradza, że może być innej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Zdobył, nie zdobył, co za różnica?

Red. Joanna Wajda prezentując w swym telewizyjnym materiale wypowiedź wybitnego alpinisty, Janusza Kurczaba, przedstawiła go jako zdobywcę K2. Tymczasem pan Janusz, znakomity wspinacz, szermierz i organizator wypraw wysokogórskich, osiągnięć ma wiele, ale najtrudniejszego szczytu świata akurat nie zdobył, co opisał w znanej książce „Ostatnia bariera”. I powiedział o tym ekipie telewizyjnej, która z nim rozmawiała! – Mówiłem, że nie weszliśmy na szczyt, że zabrakło nam ok. 200 m. A w telewizji zrobili ze mnie zdobywcę K2 – mówi Janusz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Sakrokicz górą

Tygodnik „Wprost” zlecił przeprowadzenie sondażu „Polskie cuda”, w którym respondenci wskazywali największe atrakcje turystyczne Polski. Na pierwszym miejscu znalazł się Wawel, który wskazało 69% badanych, następnie Jasna Góra (68%) i Kopalnia Soli w Wieliczce (54%). Na piątym miejscu znalazła się bazylika w Licheniu, którą wymieniło 51% Polaków. Symbol tzw. sakrokiczu wyprzedził w badaniu zamek w Malborku (40%) i warszawskie Łazienki (32%). Rzecz jasna o gustach się nie dyskutuje, ale warto o nich pamiętać w czasie wieczorów

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Bezstronność naczelnego

Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, stwierdził na łamach swej gazety, iż „Rzeczpospolita” stara się zachować bezstronność, choć „nie jest to łatwe”. Święte słowa, że niełatwe. Powiedzielibyśmy nawet, że pod jego kierownictwem to wręcz niemożliwe. Redaktor twierdzi też, że bezstronność polega nie tylko na tym, by patrzeć na ręce obecnej władzy (co oczywiste), ale też by „nie dawać się instrumentalnie używać do bezpardonowej walki z nią”. I z tym się trzeba zgodzić. „Rzeczpospolitej” można wiele zarzucić, ale na pewno nie to, że bez pardonu czy z pardonem walczy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.