Archiwum
Kto przeprosi sędzię Piwnik?
TVN ma wyraźny problem z programem „Superwizjer”. Trzy tygodnie temu zapowiedzi zachęcały do obejrzenia programu, w którym zostaną ujawnione rewelacje dotyczące powiązań polityków SLD z porywaczami Krzysztofa Olewnika. Ci, którzy zasiedli po godzinie 23 przed telewizorami, mogli obejrzeć fascynujący dokument o… parach, które wymieniają się partnerami w celu urozmaicenia życia seksualnego. Tydzień temu natomiast zapowiedzi dotyczyły procesu „gangu obcinaczy palców”. Sugerowano, że pod pręgierzem postawiona zostanie sędzia Barbara Piwnik, w filmikach zapowiadających program
Dociekliwość „Rzeczpospolitej”
Dziennik „Rzeczpospolita” relacjonując zeznania Lucjana Czubińskiego na procesie w sprawie masakry robotników w 1970 r., za każdym razem pisze o nim per „Czubiski” (aż cztery razy). To zrozumiałe, że dziennikarze i redaktorzy „Rzeczpospolitej”, nawet ci, którzy zajmują się polityką, prawem i historią, nie mają pojęcia o tym, jak się nazywa były prokurator generalny i wiceminister spraw wewnętrznych. Ale na rozprawie jego nazwisko wymieniano chyba prawidłowo? Albo więc dziennikarzom także słuch szwankuje, albo – co bardziej prawdopodobne i zgodne z praktykami „Rzepy” – po prostu
Profesor się wyżywi?
Źródłem zapaści polskiego systemu nauki była doktryna neoliberalna i potraktowanie wiedzy jako zwykłego towaru Zagadnieniami polityki naukowej i technicznej zajmuję się od kilkunastu lat (praktycznie i teoretycznie, m.in. byłem delegatem Polski do Commitee of Scientific and Technological Policy OECD; redagowałem też dla URM „Białą Księgę Polska-Unia Europejska: Nauka i Technologia”). Po powrocie z Japonii (lata 2004-2007 spędziłem tam na pracy badawczej) muszę z bólem stwierdzić, że moje nadzieje na poprawę polityki naukowej i technicznej po wejściu
Seksturysta rusza na łowy
Według statystyk Interpolu, Warszawa stała się obok Berlina największym ośrodkiem dziecięcego seksbiznesu w naszej części Europy Większość z nas zapewne wyobraża sobie typowego seksturystę jako podstarzałego, łysiejącego mężczyznę, mającego problemy z nadwagą i odpychający charakter. Jednak z najnowszego raportu włoskiego oddziału ECPAT, czyli międzynarodowej organizacji pozarządowej działającej w 70 krajach na rzecz zwalczania dziecięcej prostytucji, pornografii i handlu dziećmi, dowiadujemy się, że typowy seksturysta XXI w. jest dobrze wykształcony,
Biednemu na bilet
Za „drugiego Zapatero” będzie trudniej, bo nadchodzi kryzys, ale biedniejsi mają nie stracić Pedro Solbes nigdy nie mówi: „Jestem lewicowy”, „My, jako lewica” ani nic w tym rodzaju. Nie należy nawet do partii socjalistycznej, która po wyborach z 9 marca tego roku będzie rządziła krajem przez drugą czteroletnią kadencję, tworząc szósty socjalistyczny gabinet od 1982 r. Po zakończeniu epoki wielkiego premiera Felipe Gonzaleza, przyjaciela Willy’ego Brandta i Olofa Palmego, który wprowadził kraj do Unii i NATO, w 1996 r. władzę przejęli
Notes dyplomatyczny
Jak by to napisać delikatnie – w MSZ narasta poczucie chaosu i bałaganu. Tak to się dzieje, gdy minister nie potrafi przewidzieć skutków swych działań. Oto mamy kryzys związany z obsadą ambasad. Piękny klincz. Z jednej strony, minister nie puszcza na placówki ambasadorów nominowanych jeszcze przez Annę Fotygę. Z drugiej – mamy piękny rewanż – prezydent na razie nie podpisał nominacji ambasadorskiej Andrzejowi Krawczykowi, a przynajmniej to podpisanie przeciąga. To wszystko wygląda oczywiście mało poważnie, w świat idzie obraz
O 1 i 3 maja obojętnie
Przy okazji 1 i 3 maja słychać różne głosy; o 3 maja zawsze wzniosłe, jak należy, o 1 maja zależnie, kto mówi, raz wzniośle, raz brzydko. We mnie 1 i 3 maja nie budzą dziś emocji. Jedynymi świętami, które przeżywam uczuciowo, jest Boże Narodzenie, a najbardziej Wigilia, ale także okres przed świętami i jeszcze po świętach. I to pomimo mojej religijnej oziębłości. A do 1 i 3 maja nie czuję nic, po prostu dzień wolny od pracy, a dla mnie, emeryta,
Prawdziwy koniec wojny
Po 65 latach Niemcy odkrywają niełatwą prawdę o losie przymusowych robotników W grudniu 1942 r. znalazłam się w szpitalu. Byłam tak wyczerpana, że dwa tygodnie leżałam pod kroplówką. Operowano mnie dopiero 20 grudnia. Na Boże Narodzenie zostałam nie tylko z dala od domu i rodziny, ale nawet od obozowych koleżanek – kiedy Irena Wielgat opowiada uczniom 10 i 11 klasy gimnazjum Heepen w niemieckim Bielefeldzie o przeżytych w niewoli świętach, głos jej się łamie. Niełatwo wrócić do czasu, gdy odebrano jej dzieciństwo.
My, marionetki mózgu?
Wolna wola człowieka może być tylko iluzją Na temat wolnej woli człowieka od wieków dyskutowali teolodzy i filozofowie. Jej zagadkę daremnie próbowali rozwiązać naukowcy. Uważano, że właśnie wolność podejmowania decyzji czyni homo sapiens „dzieckiem bożym” lub przynajmniej najdoskonalszym tworem natury. Ostatnie badania tymczasem zdają się świadczyć, że jesteśmy automatami, marionetkami chemii mózgowej, biologicznymi maszynami, mającymi tyle wolności, ile szwajcarski zegarek. Zazwyczaj wyobrażamy sobie umysł jako siedzącego







