Archiwum

Powrót na stronę główną
Opinie

Zbrodnie Werwolfu to nie wymysł

Rewizjonizm historyczny w OnecieMiliony internautów mogły niedawno się dowiedzieć z platformy Onet, że niemieckie podziemie zbrojne występujące m.in. pod nazwą Werwolf to nic innego jak wymysł esbecji w celu legitymizacji rządów komunistów w Polsce po zakończeniu II wojny światowej. Tak więc po przyjęciu tzw. żołnierzy wyklętych do panteonu bohaterów narodowych mamy eskalację nachalnego rewizjonizmu historycznego. To, że jakiś historyk amator o ksywie „specjalista dziennikarstwa” wydał książkę „Werwolf. Propaganda PRL”, nie stanowi jeszcze logicznego powodu, aby Przemysław

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Turyngia skręciła w lewo

Po raz pierwszy w Niemczech lewicowa Die Linke w koalicji z SPD i Zielonymi przewodzi rządowi na szczeblu regionalnym Po tej decyzji w Niemczech zawrzało. Już gdy we wrześniu 2014 r. obywatele Turyngii wybrali nowy parlament regionalny, stało się jasne, że będzie bardzo gorąco. Co prawda, rządząca w tym landzie od 24 lat chadecja (CDU) uzyskała większość głosów (33%), ale jej socjaldemokratyczny partner koalicyjny (SPD) był zmęczony pięcioletnim współrządzeniem, po którym jego poparcie spadło do bolesnych 12%. Zarząd SPD

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

Listy od czytelników nr 4/2015

Lament nad rozlanym mlekiem Nie można się nie zgodzić z felietonem prof. Łagowskiego (PRZEGLĄD nr 1-2). Chętnie przypomniałbym jeszcze zawarcie w 2011 r. porozumienia między SLD a Business Centre Club, w którym znalazł się zapis o zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Mówi się, że Palikot zmienia zdanie, ale kiedy się przyjrzeć rozbieżnościom między tym, co głosi, a co robi SLD, jego liderzy nie wydają mi się pod tym względem lepsi. Grzegorz Toryński Tak wychwalana przez niektórych droga zachodnioeuropejskiej socjaldemokracji jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Polak gorszy, bo z akcentem

Polak z Odessy marzył, by u nas się osiedlić i pracować. Wylądował w Zielonej Górze i tu boleśnie zderzył się z rzeczywistością Ma wszystko, co powinien mieć Polak przyjeżdżający do ojczyzny z Kartą Polaka: wykształcenie wyższe (psycholog) i zawodowe (absolwent liceum medycznego po praktyce szpitalnej i licznych kursach masażu), znajomość języka, ogromną chęć rozwinięcia własnej działalności i wiarę, że to mu się uda. Na razie najtrudniej zachować optymizm i zapał, z którym przyjechał latem. Konstantyn Borkowski urodził się w Odessie, ma 42 lata i kiedy w 2009 r.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jaśniepaństwo odbierają

Fala reprywatyzacyjna przybiera na sile. Lubomirscy domagają się pałacu PAN w Jabłonnie Zespół pałacowo-parkowy w Jabłonnie nieopodal Warszawy od kilkudziesięciu lat służy Polskiej Akademii Nauk oraz mieszkańcom powiatu legionowskiego. Na jego terenie organizowane są koncerty, wystawy, a także popularny Festiwal Nauki. Dalszy los tych przedsięwzięć stoi jednak pod znakiem zapytania. O zwrot pałacu ubiega się rodzina Lubomirskich. Spór o pałac Pałac w Jabłonnie wraz z otaczającym go parkiem powstał w drugiej połowie XVIII w. Do 1944 r.,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Kto spoczywa na radzieckich cmentarzach

Co najmniej pół miliona żołnierzy Armii Czerwonej zginęło na ziemiach Polski Na warszawskim Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich, gdzie pochowano ich co najmniej 21,5 tys., zbiorowe groby enenów (od N.N. – osoba, której imię i nazwisko nie są znane) rozmieszczono z dala od monumentalnego wejścia przy ul. Żwirki i Wigury. Na każdym znajduje się niski, najczęściej mocno zmurszały, betonowy słupek. Dawniej na tych słupkach były wymalowane czerwone gwiazdy. Dziś po gwiazdach prawie nie ma śladu. Na niektórych zbiorowych grobach położono

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Piotr Żuk

Dzikie historie, czyli stabilizacja na chwiejnych protezach

Zazwyczaj nie dostrzega się sił ekonomicznych i politycznych, które działają nad naszymi głowami, często wbrew naszej woli oraz naszym interesom. Ale są chwile, kiedy nie trzeba być socjologiem, aby dostrzec jak na dłoni bezpośrednie powiązania i zależności między decyzjami politycznymi a interesem określonych grup i klas społecznych. Najczęściej są to okresy kryzysowe – kiedy ludzie już nie wierzą w oficjalne komunikaty, telewizyjna propaganda nie ucisza powszechnego niepokoju, coraz więcej osób podaje w wątpliwość istniejące reguły gry, przepisy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Na szczęście

Różne ludzie mają sposoby, żeby się porządnie obudzić. Niektórzy dają się wylizać psom, inni muszą wrzucić w siebie pół kilo bekonu. Nastawienie budzików w pięciu telefonach komórkowych porozkładanych w różnych punktach mieszkania, żeby trzeba było wstać i je zdetonować – to także stara sztuczka. Najpopularniejsze jednak jest radio, mniej dekadenckie niż poranna telewizja, nieinwazyjne, podręczne. A jeśli jeszcze w radiu gościem jest poranny polityk wrogiej partii, ciśnienie wesoło skacze, wkurw

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Rok wyborczy

Rozpoczął się rok 2015, rok wyborczy, w którym Polacy będą wybierać prezydenta, posłów i senatorów. Za niespełna 10 miesięcy zorientujemy się, w jakiej Polsce i z jakim numerem żyjemy. Scena polityczna jakby ta sama od prawie 10 lat, ale przecież nie taka sama. PiS i Platforma trzymają się mocno jak Chińczyki w „Weselu”. Polityczna reprezentacja lewicy – nie bójmy się tego słowa na łamach lewicowego tygodnika – zdycha na naszych oczach. SLD za sukces może sobie poczytać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

I znowu pożegnania

Józefa Oleksego spotkałem raz tylko, na przyjęciu. Był to człowiek osobliwy. Osaczył mnie swoim nadmiarem, było go bardzo dużo i na dużym był gazie, wziął mnie niemal w ramiona, przytrzymał i patrząc ciekawie w oczy, pytał: „Panie Tomaszu, jaki sens ma życie, niech pan mi powie”. Panie premierze, życie nie ma sensu, ale musimy udawać, że jest inaczej. Tadeusza Konwickiego pamiętam jeszcze z lat 60., choćby z jadłodajni Związku Literatów Polskich, gdzie spożywali obiady warszawscy literaci. Studiowałem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.