Oklaski cichną i trzeba szukać czegoś nowego

Oklaski cichną i trzeba szukać czegoś nowego

Jak można stetryczeć przy takim tempie pracy?

– Okazuje się, że można. Przez 10 lat prawie nie wychodziłem z teatru i wydaje mi się, że uciekły mi jakieś daty, jacyś ludzie, a ja chcę się czuć młodo. Kiedy ktoś mnie pyta, o co w tym wszystkim chodzi, odpowiadam: żeby być szczęśliwym. A w tym szczęściu musi się znaleźć wszystko, jakieś proste rzeczy, niech mi ktoś odpowie na proste pytania. Dlatego gdy idę do teatru i spotykam nowego reżysera, pytam: powiedz mi, co mam robić? Co ma zrobić mój bohater. Wtedy on łapie się za głowę, myśli, pokazuje mi jakieś obrazy, jakieś rzutniki, a ja pytam: co mam zrobić?

Po co ja wychodzę na scenę?

– Tak, najprostsze pytania. Coś, w co nie wierzyliśmy, gdy nam mówili profesorowie. Bo my chcemy żyć w światłach rampy, chcemy żyć i umierać, wychodzić, ocierać się o te ściany, o te ledy dupskami gołymi. A tu staje pytanie: co mam do załatwienia?

Dlatego zaczął pan pisać?

– Zdarzyło mi się ostatnio napisać parę felietonów. A to niełatwe. Gdy wychodzisz na scenę i są te światła, czasami widzisz albo i nie widzisz, do kogo mówisz, ale czujesz, do kogo mówisz. Z tym papierem z kolei to jest strasznie trudna sprawa. Piszesz coś o sobie, kawałek siebie przelewasz na papier, potem kupuje tę gazetę ileś tysięcy ludzi, a papier nie mówi, papier nie odpowiada, nie widzisz swojego rozmówcy. A później pojawia się jakiś taki kac: może za dużo powiedziałem, może za mało, może coś zdradziłem niepotrzebnie. To nie dla mnie. To trzeba czuć.

Co innego w teatrze. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w której wychodzę na scenę tylko po to, żeby mówić. Nawet jeśli widz nie odpowie, zakładam dialog. Jeśli wstanie i powie: „Nie” albo „Wal się”, albo jak to było na „Dziadach”: „Stul pysk, ty gnoju, to świętość narodowa”, albo na „Potiomkinie” Klaty: „Pocałuj mnie w dupę, ty Rusku”, to nic, ja i tak z góry zakładam dialog. To bardzo pomaga. Nie boję się takich sytuacji, są dowodem, że ktoś słucha, a jeżeli słucha, to znaczy, że idę w dobrym kierunku.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Strony: 1 2 3 4

Wydanie: 1/2016

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy