Zamek w ogniu

Zamek w ogniu

Hitler z wieży kościoła na Gocławku obserwował bombardowanie zamku

17 września 1939 r. od wczesnego rana rozpoczęło się intensywne bombardowanie zamku pociskami zapalającymi. (…) Ostrzeliwanie prowadzono z kierunku południowo-wschodniego, gdzieś z rejonu Grochowa. W jednej z publikacji niemieckich zamieszczona została fotografia Hitlera obserwującego przez lornetę bombardowanie Warszawy; miejscem tej złowrogiej obserwacji była wieża kościoła na Gocławku. Na zamku od pocisków zapaliły się dachy. Wpierw na skrzydle wschodnim, następnie nad pozostałymi skrzydłami. Poczęły płonąć również hełmy wież Władysławowskiej i Zygmuntowskiej. (…)

Pożar na zamku strawił dachy i hełmy, lecz dzięki akcji ratowniczej nie przedostał się nawet na najwyższe, drugie piętro. Wyjątkiem była Sala Balowa, nad którą spłonął dach i zapadł się strop, wraz z olbrzymim plafonem Bacciarellego „Rozwikłanie Chaosu”. (…)

Z wkroczeniem wojsk hitlerowskich rozpoczął się drugi akt niszczenia zamku. Władze niemieckie wydały zakaz wykonania dachu, a jednocześnie rozpoczęły wywożenie z zamku mebli, dywanów i wszelkich ruchomości. 10 października generalny gubernator Hans Frank przybył na zamek w towarzystwie współpracowników, dając im sygnał do rabunku i dewastacji. (…) W dzienniku pod datą 4 listopada 1939 r. zapisał: „Führer aprobował pracę gubernatora generalnego w Polsce, a szczególnie zniszczenie Zamku Królewskiego w Warszawie i decyzję nieodbudowania tego miasta”. (…)

Systematyczne prace nad niszczeniem zamku podjęto już w listopadzie. Wojskowa jednostka saperska rozpoczęła żmudną pracę borowania otworów we wszystkich murach i filarach przyziemia zamku. Równocześnie prowadzono demontaż wnętrz zamkowych (…). Zdjęto i wyrzucono na dziedziniec wszystkie drzwi i okna. Zerwano ze ścian boazerie i supraporty. Zerwano wspaniałe intarsjowane posadzki. Zdemontowano balustrady schodowe. (…) Przecinano belki stropowe przy oporach na ścianach i całe stropy waliły się do wnętrza. W styczniu 1940 r. demontaż zamku dobiegł końca. (…) Zakończono również borowanie ponad 10 tys. otworów w murach. Założono ładunki do otworów i podłączono przewody elektryczne, które łącznym kablem przeciągnięto na ul. Senatorską do induktora. W pierwszych dniach lutego zamek był przygotowany do wysadzenia. (…) Demontaż i borowanie otworów zostały sfotografowane przez Jana Morawińskiego, Zygmunta Miechowskiego oraz fotografa Zarządu Miejskiego Łukaszewicza. (…) Zdjęcia z demontażu zamku przekazano za granicę i ukazały się one w prasie zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej. Być może to była jedna z przyczyn, dla których zaniechano na razie wysadzenia zamku. W początku lutego 1940 r. usunięto kable i ładunki. Zamek jako dramatyczna ruina przetrwał cały okres okupacji. (…)

Po upadku powstania warszawskiego i usunięciu z miasta ludności nastąpił trzeci akt losów zamku łączący się z systematycznym niszczeniem Warszawy. W pierwszych dniach grudnia 1944 r. do otworów dawniej wyborowanych w murach złożono ponownie ładunki i zamek wysadzono. Na wierzchu zwałów gruzu legły żelbetonowe ramy jego konstrukcji dachowej. Niektóre tylko fragmenty murów ocalały.

JW

Fragment książki Zamek Królewski w Warszawie, PWN Warszawa, 1973

Wydanie: 21/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy